REKLAMA

Sport

Czerwieńsk wypunktował Łęknicę

Opublikowano 28 maja 2021, autor: Sławomir Janusz

Czy ŁKS Łęknica zagrał w Czerwieńsku słabe spotkanie? Nie. Goście popełnili jednak trzy błędy, z których świetnie dysponowany Piast skorzystał i zgarnął komplet punktów. Finisz okręgówki w tym sezonie zapowiada się bardzo ciekawie.

– Mieliśmy swój plan na ten mecz, ale w drugiej minucie wszystko się posypało – mówił po końcowym gwizdku Grzegorz Tychowski, szkoleniowiec ŁKS-u.

Na początku spotkania trochę przysnęli obrońcy przyjezdnych. Sytuacja nie wyglądała na groźną. Grzegorz Lipiński wrzucał piłkę z autu na wysokości pola karnego. Goście nie spodziewali się jednak, że „Lipa” rzuci tak daleko. Piłka spadła pod nogi niepilnowanego Pawła Koseskiego, a ten spokojnym, płaskim strzałem w długi róg dał Piastowi prowadzenie. ŁKS długimi fragmentami utrzymywał się przy piłce, ciekawie rozgrywał, ale pod bramką Jacka Fleszara brakowało gościom argumentów. Osamotniony Dariusz Piechowiak „nawijał” rywali, ale brakowało mu wsparcia i zespół z Czerwieńska spokojnie radził sobie w defensywie. Małą kontrowersję mieliśmy tylko przy rzucie wolnym Łęknicy. Piechowiak uderzył w mur, a piłkę ręką zatrzymał Koseski. To zagranie nie kwalifikowało się jednak do odgwizdania jedenastki.

Po zmianie stron przyjezdni postawili wszystko na jedną kartę. Trener Tychowski posłał do boju Emanuela Ohagwu, który wraca do zdrowia po kontuzji kolana i zagrał na własną odpowiedzialność. Najlepszą okazję ŁKS miał jednak po główce Pawła Sicińkiego. Bramkarz Piasta tylko oprowadził futbolówkę wzrokiem. Chwilę później doświadczony obrońca musiał zejść z boiska. Odnowił mu się uraz pachwiny. Na domiar złego, dosłownie po minucie ŁKS źle wyprowadził piłkę spod własnej bramki. Piłkarze Piasta przejęli ją i uderzyli na bramkę Marcina Kozdronia. Strzał udało się zablokować, ale futbolówka spadła pod nogi Grześka Lipińskiego. „Lipa” nie robi tego za często, ale tym razem sytuacyjnie uderzył prawą nogą. Kozdroń spodziewał się bomby, tymczasem piłka sprytnie wturlała się do bramki. W końcówce spotkania bramkarz ŁKS-u próbował podać do środka pola, ale zrobił to niedokładnie. Z tego błędu skorzystał Przemek Bitner i popisał się kapitalnym lobem. Piast wygrał 3:0 i na chwilę wskoczył na pierwsze miejsce w tabeli. W tygodniu zaległości nadrobił jednak Promień i to właśnie zespół z Żar jest na szczycie tabeli. ŁKS spadł na trzecie miejsce, ale wciąż liczy się w walce o awans.

– Piast poczuł pewność i punktuje regularnie. Dziś wykorzystał wszystkie nasze błędy. My mamy w tej rundzie problemy z ofensywą, ale jest jeszcze kilka meczów. Będziemy walczyć ? mówi G. Tychowski.

– Nie myślimy jeszcze o awansie. Wiem, że wygraliśmy z całą czołówką, ale pozostałe zespoły też potrafią być groźne. Gramy w systemie środa-sobota i póki co wytrzymujemy tempo. Z tego się cieszę. Jeszcze parę ciężkich meczów przed nami ? kończy Tadeusz Makowski, szkoleniowiec Piasta.

Napisz komentarz »