REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Świat im się zawalił

Opublikowano 21 maja 2021, autor: bj

Staranowany podczas policyjnego pościgu, znalazł się tam przypadkiem. W Łukasza Dulko (36 l.) z Iłowej uderzył ścigany przez mundurowych samochód. Jego kierowcy wciąż nie złapano.

Łukasz jest przypadkową ofiarą. Jechał motorem, ostrożnie (11.05.), odsunął się, gdy usłyszał policyjne syreny. Ale na niewiele się to zdało. Bo z impetem wjechało w niego renault ścigane przez dwa policyjne radiowozy.

Łukasz trafił do 105. Szpitala Wojskowego w Żarach. Leży na ortopedii.

– Prawe biodro i kolano ma zmiażdżone, druga noga też jest pokiereszowana. Przeszedł już jedną operację. Potrzebna była krew, bo trzeba było przetaczać. Okazało się, że kolano w drugiej nodze też jest mocno naruszone. Łukasz ma też połamane kręgi kręgosłupa z przemieszczeniem. Na czwartek, 20 maja, była zaplanowana operacja kręgosłupa, ale do niej nie doszło, bo najpierw wspólnie z Łukaszem postanowiliśmy, żeby to skonsultować jeszcze z innymi lekarzami – mówi Łukasz Groszek, przyjaciel Ł. Dulko.

Policyjny komunikat mówi o tym, kierowca renault laguna nie zatrzymał się do kontroli w Żaganiu. I był ścigany przez radiowozy. W Iłowej, w czasie ucieczki, potrącił motocyklistę i ściął latarnię. Potem porzucił auto i uciekał pieszo. Mundurowi zatrzymali dwóch jego pasażerów.

Jeździł ostrożnie

Za tym kryje się dramat Ł. Dulko.

Łukasz zawsze jeździł  bardzo ostrożnie.

– Ma taki szosowy motocykl. Na ograniczeniu prędkości do 40 km na godzinę, nie jedzie więcej niż 40, na 50 to samo – zapewnia Ł. Groszek.

Do wypadku doszło ok. godz. 20.

– Wybrał się na przejażdżkę motocyklem. Był w Żaganiu i wracał do domu. W drodze powrotnej, z tego, co kojarzy, bo ma jakieś prześwity w pamięci, usłyszał syreny, zobaczył koguty, zjechał na pobocze. Nagle coś w niego uderzyło. Pamięta tylko, że policjant z nim rozmawiał, po ramieniu klepał. Ma tylko urywki w pamięci. Potem ocknął się, zobaczył, że jest w szpitalu – opowiada Ł. Groszek.

Teraz Ł. Dulko dostaje morfinę.

– Mówi, że wszystko go boli tak, jakby go miało rozerwać. Jest w złym stanie psychicznym. Powoli zaczęło do niego docierać, że istnieje niebezpieczeństwo, że może na wózku skończyć – tłumaczy Ł. Dulko.

A to jest trudne do wyobrażenia.

– Ma narzeczoną. Już planowali wesele. Pragnęli założyć rodzinę, mieć dzieci – dorzuca Ł. Groszek.

Ilona Grobelna, narzeczona Łukasza, na razie stara się o tym nie myśleć.

– W tej chwili załatwiamy konsultacje lekarskie. Łukasz we wtorek, 25.05., ma trafić do szpitala MSWiA w Poznaniu. Tam ma przejść operację. Raz już prosiliśmy o oddawanie krwi dla Łukasza, ma rzadką grupę 0Rh-.

– Wierzymy, że jak będzie potrzeba, to ludzie znowu pomogą. A już wiemy, że po operacji przez co najmniej cztery miesiące będzie musiał pozostawać w łóżku. Potem czeka go długa rehabilitacja – mówi I. Grobelna.

Jak do tego doszło?

Tymczasem pojawiły się nieoficjalne informacje, że w Łukasza miał też uderzyć policyjny radiowóz. I inne – że najpierw policyjny wóz wjechał w ścigane auto, po tym jak potrąciło motocyklistę. Wówczas renault dodatkowo, pod wpływem uderzenia, poturbowało motocyklistę.

Policja dementuje te informacje.

– Z zebranych materiałów dowodowych wynika, iż to kierowca renault uderzył w radiowóz, stracił panowanie nad kierownicą, a następnie uderzył w motocyklistę jadącego w tym samym kierunku. Uderzył w tył motoru – informuje sierż. szt. Monika Berun żagańskiej policji.

Bliscy o tym nie myślą.

– Dla nas najważniejsza jest walka o zdrowie Łukasza. Mam nadzieję, że uda mu się je odzyskać – kończy I. Grobelna.

Policja zna tożsamość kierowcy, który uderzył w motor Łukasza, wciąż jednak nie udało się go zatrzymać.

Napisz komentarz »