REKLAMA

Polityka

Ciężka dola senatora

Opublikowano 21 maja 2021, autor: bj

– Pociąg jest bardzo szczelny. No i jest z metalu – mówi senator Robert Dowhan, który winę za pomyłkę w ważnym głosowaniu zwala na kiepski internet w pociągu.

Tego dnia wszystko sprzysięgło się przeciwko senatorowi. Jak to trzynastego, więc nie ma co się dziwić. To było ważne głosowanie w Senacie – nad kandydaturą Bartłomieja Wróblewskiego na Rzecznika Praw Obywatelskich. Senator Dowhan był przeciw i tak chciał zagłosować. Zapewnia, że był tego dnia w Warszawie, ale musiał nagle i pilnie wyjechać, więc głosował zdalnie w pociągu. I niemal skończyło się to katastrofą. A na pewno parlamentarną wpadką.

Złośliwość rzeczy martwych

Podczas głosowania (13.05.) kandydaturę Bartłomieja Wróblewskiego poparło 48 senatorów, przeciwnych było 49. Dwie osoby się wstrzymały. To dało 99 głosów. Zabrakło jednego, właśnie Roberta Dowhana, który podczas głosowania siedział w mknącym do Zielonej Góry pociągu.

„Ten jeden głos którego brakowało w głosowaniu nad RPO to mój. Niestety złośliwość rzeczy martwych! Zagłosowałem PRZECIW, ale system internetowy zawalił. Nigdy nie popieram kandydatury pana Wróblewskiego! Gdyby mój głos zaważył, że RPO zostałby wybrany, to honorowo złożyłbym mandat Senatora RP” – napisał Dowhan na Facebooku jeszcze tego samego wieczora.

W rozmowie z „Regionalną” wyjaśnił to jeszcze bardziej fachowo.

– Często jeżdżę pociągami. A pociąg jest bardzo szczelny. No i jest z metalu, więc odbija się to wszystko – rzeczowo stwierdził senator.

Dopytaliśmy senatora o jego internetowe przygody. Bo zaledwie w grudniu 2020 r. właśnie przez kłopoty z tabletem i internetem wcisnął „przeciw”, choć zapewniał, że był „za”. Wówczas przy przewadze koalicji i jeszcze jednym sprzeciwie klubowego kolegi, Adama Szejnfelda, senatorowie do kosza wyrzucili własny projekt ustawy. Chodziło o przepisy dotyczące pracodawców, którzy zatrudniają minimum 50 osób, u których może powstać rada pracowników. Epidemia niekiedy utrudnia ich działalność, dlatego parlamentarzyści wpadli na pomysł, żeby niektóre zasady nieco poluzować. Pracowali nad tym w pocie czoła przez 5 miesięcy.

Raz mi się zdarzyło

R. Dowhana pytamy o komputerowe wpadki.

– Raz kiedyś mi się zdarzyło. To była poprawka jakaś głosowana. I ten mój głos wtedy nie miał żadnego znaczenia. Teraz zdarzyło mi się to przy bardzo ważnym głosowaniu. W dodatku osobistym dla mnie. Od początku byłem przeciwny kandydaturze pana Wróblewskiego – zapewnia solennie.

Zarzeka się, że był tego dnia w Warszawie.

– Musiałem jednak pilnie wyjechać. Liczyłem, że ta debata się przedłuży i zagłosuję z domu, ale głosowanie wypadło kilka minut przed celem podróży. Więc musiałem to zrobić w pociągu – tłumaczy. I dodaje: – Przycisnąłem przycisk „przeciwko”, ale zaczęło mi mielić. Mój głos nie przeszedł. Z ciężkim sercem i bólem dla mnie.

Czyli na przekór senatorowi stanęła technologia.

– Wypadłem z zasięgu. Akurat są czasem takie martwe pola. Od razu napisałem i poinformowałem moich kolegów. Trzeba być profesjonalistą i nie powinno się to zdarzyć. Czułem się z tym źle przez cały weekend – wspomina.

Pytamy, czy poważnie mówił o oddaniu mandatu? Na szczęście po weekendzie senator poczuł się lepiej.

– W emocjach tak pomyślałam. Wiedziałem, że wynik głosowania był na plus. Więc kamień z serca. To była wewnętrzna moja myśl. Bo jak się poważnie zawodzi, trzeba ponieść konsekwencje – twierdzi kategorycznie.

Zdradza, że koledzy namówili go do zmiany zdania.

– Mówili mi, że to nie załatwia tematu, bo przez pół roku nie byłoby tego mojego głosu, co mogłoby skazać senat na paraliż całkowity – dodaje.

Między „tak” a „nie”

R. Dowhan przekonuje, że takie pomyłki nie tylko jemu się przytrafiają.

– Nie można zwalać winy na mnie. Takie rzeczy się zdarzały. Ktoś źle coś odczytał, źle zrozumiał słowa marszałka, dobrze nie wysłuchał zdania i pomylił się między „tak” a „nie”. Czasami o pomyłkę jest bardzo łatwo – wytacza argumenty R. Dowhan.

I zapewnia, że na następne głosowanie przyjedzie do stolicy.

– To też będzie ważne, w sprawie funduszy. Będę na pewno na miejscu, choć połączenia pociągowe są bardzo kiepskie – żali się senator.

Napisz komentarz »