REKLAMA

Sport

Drużyna wspiera Wojtka

Opublikowano 21 maja 2021, autor: Michalina Kozarowicz

Gdy Wojtek Mierzejewski (12 l.) z Żar dowiedział się, że choruje na białaczkę, jego świat w jednej chwili się zawalił. Ale się nie poddał.

Wojtek jest uczniem Szkoły Podstawowej nr 2 i zawodnikiem Promienia. Cierpi na ostrą białaczkę limfoblastyczną. O chorobie dowiedział się przez przypadek, gdy zaraził się koronawirusem. Gdyby nie niebezpieczny wirus, jeszcze groźniejsza białaczka byłby w ukryciu. Lekarze nie pozostawili złudzeń – to był ostatni moment, by zacząć walkę o życie chłopca.

Uratował go covid

W kwietniu Wojtek zaczął się gorzej czuć. Miał trudności z oddychaniem. Lekarz zlecił test na covid, wynik wyszedł pozytywny. Wojtek był bardzo osłabiony. Cokolwiek zjadł czy wypił, zbierało mu się na wymioty.

– Wieczorem wezwałam karetkę. Powiedziałam, że dziecko mi mdleje, wymiotuje. Przyjechał lekarz, stwierdził, że to może być zatrucie pokarmowe, polecił umówić się do pediatry. Zrobiłam to. A potem trafiliśmy na odział zakaźny w Zielonej Górze – opowiada Klaudia Urynowicz, mama Wojtka.

Pediatrze z Zielonej Góry objawy Wojtka wydały się zbyt niepokojące, nawet jak na  koronawirusa.

– Usłyszałam, że będzie się konsultować z lekarzami we Wrocławiu. Nie sądziłam wtedy, że usłyszę najgorszą dla matki wiadomość – zwierza się mama Wojtka.

Lekarka poprosiła Klaudię o rozmowę.

– Wzięła mnie na bok. Powiedziała, że bardzo jej przykro, ale Wojtek ma białaczkę. Mój świat się zawalił, nogi się pode mną ugięły. Powiedziała, że było tak źle, że jeszcze kilka dni, a byłoby za późno. To był najgorszy dzień w moim życiu – mówi mama chłopca.

Okazało się, że koronawirus osłabił jego organizm i białaczka wyszła z ukrycia.

– Gdyby nie to, że się zaraził covidem, mogłoby być za późno. To straszne, ale ta niebezpieczna choroba go ocaliła. Teraz czekają nas przynajmniej dwa lata leczenia, ale przynajmniej mamy szansę walczyć – mówi

Wojtek trafił na leczenie do Centrum Onkologii Dziecięcej Przylądek Nadziei we Wrocławiu.

– Przez pierwsze dwa tygodnie, jeszcze na oddziale covidowym, mieliśmy już 8 chemii. Teraz jesteśmy już zaaklimatyzowani w Przylądku. Fizycznie Wojtuś czuje się lepiej, ale psychicznie bywa różnie. Ogromnie tęskni za kolegami z drużyny i swoją klasą – mówi mama chłopca.

Zrobili mu niespodziankę

Koledzy z Promienia postanowili zrobić mu niespodziankę.

– Powiedziałam jednej z mam, że Wojtek bardzo tęskni za chłopakami. I już za kilka dni byli u nas we Wrocławiu. Mieli transparenty i prezenty dla Wojtka. Synek się ogromnie ucieszył – mówi Klaudia.

Drużyna odwiedziła Wojtka w sobotę, 15.05.

– Chłopcy nie mogli do nas wejść, ale my wyszliśmy na balkon w szpitalu. To był dla nas wszystkich bardzo wzruszający moment. Wojtek na razie nie będzie mógł wrócić do sporu, dlatego tak się cieszę, że drużyna dalej jest z nim, to dla niego bardzo ważne – dodaje mama chłopca

Wpłat na rzecz Wojtka można dokonać na numer konta:
54 1020 5460 0000 5402 0136 5493
W tytule wpłaty koniecznie prosimy dopisać ?DAROWIZNA NA LECZENIE WOJTKA?
Nazwa odbiorcy: Wojciech Krzysztof Mierzejewski
Napisz komentarz »