REKLAMA

Wasze sprawy

Wyrżną 9 tysięcy drzew

Opublikowano 14 maja 2021, autor: bj

Tysiące drzew już padły, a padną kolejne. Kolej będzie ciąć przy kolejnej linii, tym razem Łódź Kaliska ? Tuplice. Tym razem paść ma ponad 9 tysięcy sztuk.

Gdy na początku roku Krzysztof Stefanowicz, radny i sołtys Sieniawy Żarskiej alarmował, że na drzewach przy torach wymalowano jaskrawą farbą numery, Kolej uspokajała, że wzdłuż linii kolejowej Łódź Kaliska ? Tuplice, przechodzącej m.in. przez Żary i Sieniawę Żarską, prowadzona jest liczenie i mierzenie drzew.

 Przed miesiącem informowaliśmy o przymiarkach do wycinki pół tysiąca drzew w rejonie Olszyńca, Złotnika i Bieniowa. Wcześniej masowe cięcie odbywało się przy trasie Żary-Mikowice. To  wtedy padły pod piłami rosłe lipy w centrum Żar, przy dworcu.

Dęby, lipy, brzozy

  Teraz już wiemy, co Kolej planuje. PKP PLK wyznaczyło do wycinki grubo ponad 9 tys. zł kolejnych drzew na terenie powiatu żarskiego. Wniosek o pozwolenie w tej sprawie wpłynął już do żarskiego starostwa. Z całą listą drzew, na których Kolej postawiła krzyżyk. Po piłami paść mają paść m.in. dęby, robinie akacjowe, lipy, brzozy, sosny, wierzby, olcha, czerecha, jarzębiny, topole osiki, drzewa owocowe. Piły pójdą w ruch w obrębie miejscowości: Żary, Tuplice, Brody, Cielmów, Piotrów, Zajączek, Rytwiny, Lipinki Łużyckie, Sieniawa Żarska, Brzostowa.

O sprawę pytamy w PKP PLK. Odpowiadają, że chodzi o to, by ludziom i sprzętowi nic nie groziło. -Dla zapewnienia bezpieczeństwa drzewa znajdujące się w zbyt bliskiej odległości od torów, m.in. na linii kolejowej Łódź Kaliska ? Tuplice (linia nr 14), są na bieżąco inwentaryzowane. -komentuje Radosław Śledziński, rzecznik prasowy PKP PLK.

Bo, jak się okazuje, drzewa i owszem rosną, ale w sprzeczności z obecnie obowiązującymi przepisami. Poza lasami, drzewa też nie mogą rosnąć w dowolnym miejscu. Prawo nakazuje, że mogą być usytuowane w odległości nie mniejszej ni 6 metrów w sąsiedztwie linii kolejowej biegnącej po nasypie.

PKP PLK o zgodę się zwraca, ale wspomina, że powiat pola manewru nie ma. Bo lakoniczne uzasadnienie, że decyzja wydawana jest w celu eliminacji zagrożenia, jakie drzewa i krzewy MOGĄ powodować. Dlatego Kolej nawet nie musi swojego wniosku jakoś szczegółowo uzasadniać.

W końcu wieś zaorają

W tle są pieniądze. PKP PLK we wniosku do starosty pisze bez ogródek. Nieusunięcie zagrażających bezpieczeństwu drzew skutkować będzie wysokimi kosztami odszkodowań żądanymi przez przewoźników i karami.

I właśnie dlatego paść mają znowu tysiące drzew.

– Planowane prace obejmą te drzewa, które nie spełniają wymogów związanych z odległością i mogą stwarzać realne zagrożenie. -kończy R. Śledziński.

O sprawie rozmawiamy z K. Stefanowiczem. – Nie zamierzam sprawy zostawiać samej sobie. Drzewa to bardzo ważna sprawa. Tym bardziej, że oznaczyli piękne dęby, które rosną  40 metrów od torów. Zamierzam nawiązać kontakt z przyrodnikami, stowarzyszeniami zajmującymi się ochroną przyrody – wyjaśnia. – Dochodzi jeszcze np. sprawa dróg. Przecież zwykły traktor po ścięte wielkie pnie nie przyjedzie, tylko ciężki sprzęt. W końcu całą wieś zaorają.

 

komentarz »
  1. Arek 20 maja 2021 16:50 - Odpowiedź

    Należy chyba zrobić dokumentację przed działaniem PKP. Jeśli wytną choćby jedno drzewo niezgodnie z prawem to skierować sprawę do Sądu. PKP powinno zająć się regularną kominikacją w regionie, a nie wycinką drzew na rzadko używanych liniach. Ciekawe kto na tym drzewie zarobi najwięcej, sprawa dla CBA.

Napisz komentarz »