REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Lubił pomagać innym

Opublikowano 14 maja 2021, autor: jb

Nie żyje Eugeniusz Kuryłowicz (?72l), wieloletni nauczyciel fizyki szkół w Iłowej.

Trzy tygodnie spędził pod respiratorem na OIOM w Żarach. Zmarł z powodu niewydolności krążenia.

Szkolił uczniów z fizyki, matematyki i chemii. -Mąż bardzo lubił pracę w szkole, cenił  kontakt z drugim człowiekiem. Lubił pomagać innym tak, jak potrafił. Gdy w szkole nie było nauczyciela przedmiotów ścisłych, uczył będąc już na emeryturze – mówi jego żona Grażyna Kuryłowicz. -Zaangażował się też w pomoc Wincentyninego Centrum Pomocy Rodzinie na dawnej plebanii. Prowadził tam takie wyrównawcze zajęcia dla dzieci, dawało mu to dużo satysfakcji. Miał dużo cierpliwości, popołudniami kolejni uczniowie przychodzili do niego na korepetycje. – dodaje.

Prywatnie, już na emeryturze, interesował się elektroniką.

-Ciągle ktoś do niego przychodził i przynosił mu coś do naprawy. Mąż siedział w garażu i naprawiał.Nie było chyba nikogo na garażach, komu by nie pomógł. On to po prostu lubił – dodaje pani Grażyna.

G. Kuryłowicz z mężem przeżyła 49 lat. Wychowali dwóch synów, doczekali się czworga wnuków.  -Znaliśmy się ponad pół wieku. Jeszcze przed Wielkanocą rozmawialiśmy o tym, że  trzeba będzie zorganizować jakąś fajną imprezę na jubileusz, że już na pewno nie będzie koronawirusa. Zastanawialiśmy się nad miejscem. A on już tej rocznicy nie doczekał – mówi wzruszona.

Pani Grażyna koronawirusem zaraziła się przed Wielkanocą. W szpitalu w Żarach spędziła 6 tygodni.

– U męża wirusa nie stwierdzono. Długo nie chciał iść do lekarza, bo mówił, że w sumie to pewnie jest zdrowy. Nie wiem nawet, kiedy mu się pogorszyło. Ja byłam w szpitalu, za dużo mi nie mówił, żeby mnie nie denerwować – mówi.

W szpitalu spędził łącznie trzy tygodnie. -Ja w tym samym czasie leżałam w tym szpitalu na oddziale covidowym. Któregoś dnia zadzwonił do mnie i powiedział „wiesz, jak ty wrócisz ze szpitala, to ja chyba umrę”. I tak było… Mąż umarł tydzień po moim powrocie. Całe życie powtarzał, że umrze, gdy skończy 72 lata (skończył w styczniu – przyt. red.), bo tak mu przepowiedziała cyganka, jak był w szkole średniej. Ta myśl trzymała go całe życie. Jest mi teraz bardzo ciężko – mówi G. Kuryłowicz.

Wzór dla uczniów i nauczycieli

Pan Eugeniusz uczył rodziców i często dziadków obecnych uczniów iłowskiej podstawówki. Wspomina go nauczycielka Beata Jakubowicz. -Trudno w kilku słowach zamknąć jego barwną osobowość. Bardzo inteligentny, błyskotliwy, z niezwykłym poczuciem humoru. Delikatny w kontaktach z innymi, życzliwy, ciepły, wyrozumiały. Dusza człowiek. Uczniowie. Uwielbiali jego żarty, bezboleśnie przełykali podawane przez niego porcje wiedzy. – mówi. -Miał szczególną umiejętność określania rzeczy ważnych i dystansowania się wobec spraw niepotrzebnie rozbudzających w ludziach emocje. Pamiętam, jak wiele mi dało do myślenia jedno jego zdanie rzucone podczas przerwy, gdy któraś z naszych koleżanek z narzekała na bezmyślność uczniów. „Powtarzam im to tyle razy, że wreszcie sam się nauczyłem, a oni ciągle tego nie umieją”- skwitował żartem pan Kuryłowicz. -On w szkole nigdy na nic nie narzekał.

E. Kuryłowicz został pochowany na iłowskim cmentarzu 7 maja.

Napisz komentarz »