REKLAMA

Samorząd

Uczelnia jak windykator

Opublikowano 11 maja 2021, autor: bj

Nie zawsze płacili, ale za to udało im się odzyskiwać to, co najpierw zainwestowali. Teraz Łużycka Szkoła Wyższa w Żarach znowu idzie do sądu z powiatem.

Posiedzenie sądu w wydziale cywilnym w sprawie z powództwa Łużyckiej Szkoły Wyższej przeciwko Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego w Żarach o zawezwanie do ugody odbyło się 27.04. Formalnie CKZiU reprezentuje Starostwo Powiatowe.

– Nie pojawił się przedstawiciel pozwanego, czyli powiatu, sprawa została zamknięta. Do zawarcia ugody nie doszło-informuje Arkadiusz Pintal, przewodniczący wydziału cywilnego.

O co chodzi? O rozliczenia pomiędzy szkołami z czasów, kiedy uczelnia wynajmowała pomieszczenia w byłej Samochodówce. Bo wynajmowała, ale i je sobie remontowała.

– Już na początku 2016 r. nie regulowali należności- mówi Robert Nowaczyński, dyrektor CKZiU, która zarządza powiatowym budynkiem. – Ich długi osiągnęły taki poziom, że musieliśmy interweniować. Zbiegło się to ze zmianą na stanowisku kanclerza szkoły (Izabelę Kumor-Pilarczyk zastąpiła Agnieszka Maj-Skobelska – przyt.red.).

W 2017r., gdy uczelnia dostała wezwanie do zapłaty, I. Kumor-Pilarczyk przesłała zestawienie faktur. -I stwierdziła, że oni zrobili nakłady w naszych pomieszczeniach na 300 tys. zł! – mówi R Nowaczyński.

Jego zdaniem faktyczne ich nakłady to wymiana drzwi i okien oraz klimatyzacja w barze.

Ostatecznie wzajemne rozliczenia stanęły na kwotach poniżej 60 tys. zł.

Spóźnieni czy nie?

-Teraz, pod koniec 2020r. chcieliśmy to wyczyścić księgowo. Wtedy oni znaleźli jedną fakturę, której rzekomo wcześniej w rozliczeniach nie ujęli. My im to zwracaliśmy, bo została wystawiona po okresie najmu. Napisaliśmy, że należności są przedawnione i nie ma podstaw do zapłaty-tłumaczy Michał Zwolak, pełnomocnik powiatu.

Dodaje, że takie należności objęte są szczególnym prawem. – Można za zgodą właściciela robić nakłady. Jeżeli ktoś chce rościć ich zwrot, to ma na to tylko rok od wydania pomieszczeń. Próbę księgowego zbilansowania należności  oni wykorzystali żeby wymusić na nas coś, czego nie powinniśmy płacić – zarzuca

Innego zdania jest Mirosław Bartnik, mecenas uczelni. – Co do wzajemnych rozliczeń, w zasadzie byśmy się zgodzili. Chodzi tylko o to, że wystawiliśmy fakturę i zapłaciliśmy VAT. Nie jesteśmy VAT-owcem, więc nie możemy tego rozliczyć. Chcieliśmy tylko, żeby nam zwrócili ten zapłacony podatek. Wzajemnie sobie potrąciliśmy roszczenia główne. Ale oni nie chcą nam zwrócić. -komentuje.

Raz wygrali, znowu próbują?

ŁSW już raz udało się na podobnej zasadzie wywalczyć pieniądze. Chodzi o pomieszczenia w budynku dawnej stacji krwiodawstwa i pogotowia ratunkowego przy ul. Bohaterów Getta 22 w Żarach. Uczelnia od 2005r. wynajmowała tam pomieszczenia. I przerabiała je pod swoje potrzeby. Postawiła kilka ścianek działowych, zrobiła łazienki. Potem chciała za to pieniędzy.

Władze szkoły żądały zwrotu kosztu za remonty w budynku, który jest własnością starostwa. Tam do listopada 2015 r. ŁSW miała pokoje dla wykładowców. Wcześniej sama je zaadaptowała dla swoich potrzeb za 55 tys. 800 zł. Proces się  zakończył ugodą.

-Doprowadziliśmy do ugody, stanęło na 70 proc. pierwotnej kwoty-wyjaśnia M. Bartnik.

Teraz też jest przekonany, że ŁSW jest „na prawie”.

-Ta faktura to nie chodziło o nakłady na pomieszczenia, tylko inne rozliczenia, to na pewno się nie przedawniło, choć rzeczywiście 2020 był to ostatni rok obowiązywania tego zadłużenia. Dlatego w grudniu wysłaliśmy pismo do sądu. Decyzja, czy będzie pozew, należy do władz szkoły-kończy.

Do sprawy wrócimy.

Napisz komentarz »