REKLAMA

Kronika policyjna

Dorwali podpalacza

Opublikowano 30 kwietnia 2021, autor: bj

Za kratki trafił podpalacz gospodarstwa z Dąbrowy Łużyckiej. O tym, gdzie jest powiadomił jego kolega.

Decyzję o 3-miesięcznym areszcie dla mężczyzny podejrzanego o podpalenie gospodarstwa w Dąbrowie Łużyckiej podjął (27.04.) żarski sąd.

Mężczyzna dotarł do sądu w kajdankach w asyście policjantów. Spokojnie szedł z nimi do sali.

-On jak nie pije, nie bierze narkotyków jest zupełnie normalnym, kulturalnym człowiekiem. – tłumaczy Adrian Przybyłek, współwłaściciel spalonego gospodarstwa w Dąbrowie Łużyckiej (gm. Przewóz).

– Marek M. (42 l.) ma dwa zarzuty – gróźb pozbawienia życia z użyciem noża i spowodowania  pożaru – mówi Dariusz Szczygieł, wiceprezes żarskiego sądu.

Szajby dostawał

Potwierdza to A. Przybyłek. -Groził pracownikom, biegał z nożem. Odgrażał się wszystkim

Szajby dostawał po używkach. Był bardzo agresywny. Mieszkał w Mirostowicach Górnych, w Ranczo Nadzieja. Też się im odgrażał, coś ukradł.

Przypomnijmy. Do zdarzenia doszło nocą, 21.04. Płonęły duże budynki gospodarcze z balotami słomy. Jeden z budynków spalił się całkowicie, drugi -w połowie. Ocalał kolejny, w którym znajdował się inwentarz, ok. 120 sztuk krów i cielaków. Magazyny miały pow. ok. 2 tys. mkw. i wysokość 10 metrów. W gaszeniu przez wiele godzin brało udział  60 strażaków. Właściciele swoje straty już wówczas szacowali na kilkaset tysięcy złotych. Mieli poważne podejrzenia, że sprawcą jest zwolniony dwa tygodnie wcześniej pracownik. Mężczyzna ulotnił się. Dlatego byli szefowie wyznaczyli za pomoc w jego ujęciu 20 tys zł. nagrody. Podziałało.

-Sąsiad u góry, który mieszkał w budynku, gdzie mieszkali nasi pracownicy powiadomił policję. Ten człowiek sam do niego przyszedł. To jakiś jego kolega-mówi A. Przybyłek.  – Nagroda była bardzo dużą zachętą. Odzywali się ludzie, którzy chcieli pomóc w jego odnalezieniu.

Napisz komentarz »