REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Muszę się wieczorem wypłakać

Opublikowano 30 kwietnia 2021, autor: Patryk Świtek

– Jestem wkurzony na Boga, bo straciłem ukochaną osobę, ale nie odwrócę się od niego i dalej będę go kochał – mówi Jerzy Materna, lubuski poseł PiS.

J. Materna przeżył rodzinną tragedię. Stracił ukochaną żonę Barbarę (63 l.).

Przypomnijmy – poseł Materna najpierw sam z powodu koronawirusa trafił do szpitala. Jego stan był ciężki. Przez tydzień leżał w śpiączce pod respiratorem. Wkrótce po nim do szpitala trafiła też jego żona. Gdy Jerzy doszedł do siebie, poprosił lekarzy, by pozwolili mu czuwać przy jej łóżku. Niestety w Wielkanoc Barbara Materna odeszła. 9 kwietnia mąż pochował ją na cmentarzu w Zielonej Górze.

Są chwile słabości

– To, że dalej żyję, to po części zasługa mojego silnego organizmu – mówi J. Materna. – Wciąż martwię się o swoje zdrowie zarówno fizyczne jak i psychiczne. Fizycznie jestem coraz silniejszy, ale psychicznie wciąż zdarzają się chwile słabości. Człowiek jest tylko człowiekiem i muszę się wieczorem wypłakać. Ale jak można inaczej, skoro kładziesz się do łóżka, w którym obok ciebie jeszcze niedawno leżała ukochana osoba… – tłumaczy poseł.

Dodaje, że jest pogodzony z Bogiem: – Kocham Boga jak ojca i matkę. Przecież z ojcem i z matką też nie zawsze się zgadzam, ale jestem im wierny. Bóg jest ze mną przez cały dzień. Myślę o nim i proszę go o pomoc. Jestem na niego wkurzony, bo straciłem ukochaną osobę, ale to nie oznacza, że odwróciłem się od niego, zawsze będę go kochał – tłumaczy poseł.

Jesteśmy na wojnie

J. Materna wrócił już do pracy. – Jestem jeszcze za słaby, żeby jechać do Warszawy, ale uczestniczę w komisjach online. – tłumaczy.

Na razie działa lokalnie. Zdradza, że jest szansa na porozumienie dotyczące finansowania zielonogórskiej koszykówki. Chce też spróbować swoich sił, aby załagodzić atmosferę w lubuskim sejmiku.

– Jesteśmy dziś na wojnie i musimy zwalczyć wzajemne animozje.  – mówi.

Napisz komentarz »