REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Przegrał walkę o siebie

Opublikowano 23 kwietnia 2021, autor: Michalina Kozarowicz

Miał dopiero 51 lat. Niestety targany demonami choroby, postanowił odebrać sobie życie. Powiesił się równo pół roku po odejściu swojej matki. Dzień do dnia.

Marek Salwa miał dopiero 51 lat. W niedzielę (18.04) postanowił odebrać sobie życie. Był cenionym członkiem społeczności, byłbym wieloletnim prezesem klubu Tupliczanki. Od 2016 roku zaangażował się w działalność gminnego zespołu śpiewaczego.

Walczył o siebie

Marek od wielu lat zmagał się z chorobą alkoholową. Leczył się w najlepszych klinikach. Kiedy wydawało się, że już poradził sobie z chorobą, ona znów boleśnie atakowała. Jednak nie ukrywał jej przed światem. Należał do klubu anonimowych alkoholików, gdy rozmawiał z rodziną i przyjaciółmi otwarcie mówił o swojej walce.

– Marek był bardzo współczującym człowiekiem. Głębokiej wrażliwości na krzywdę ludzką – opowiada Renata Medwediuk, kuzynka zmarłego – Był duszą towarzystwa. Zawsze spokojny. Poukładany. Gdy spojrzało się na Marka widziało się eleganckiego i przystojnego faceta. Był niesamowicie oczytany. Można z nim było o wszystkim porozmawiać. Niestety, czasem choroba brała nad nim górę, ale walczył o siebie do samego końca. – wspomina kuzynka.

Marek był ojcem dwóch synów – Mateusza i Patryka. Bardzo kochał też swoją wnuczkę Lenkę. Od kilku lat mieszkał ze swoją mamą, która zmarła w październiku.

– Odszedł równo pół roku po niej. Ona zmarła 18 października a on odebrał sobie życie 18 kwietnia. Był w tym domu sam, może to też było dla niego bardzo przygnębiające. – mówi R. Medwediuk

Marek przez lata swojej aktywności zawodowej pracował m.in. w urzędzie gminy, wyjechał do Anglii, a po powrocie prowadził własną działalność gospodarczą.

Muzyka dawała mu radość

Marek Salwa w 2016 roku dołączył do gminnego zespołu śpiewaczego. Do zespołu zaprosiła go Katarzyna Kromp, wójt Tuplic.

– Nigdy nie śpiewał przypadkowych numerów, byle czego. Od razu zaczął naprawdę z wysokiego poziomu, bo na warsztat wziął Annę German – wspomina Katarzyna Kromp, koleżanka – Każdy tekst miał być głęboki, bo Marek śpiewając grał, a grając śpiewał. Zagraliśmy z naszą ekipą wiele koncertów razem, próbując zaklinać szarą rzeczywistość, uciekając w marzenia. Niestety nie zawsze się udaje swój świat nam pokolorować. – mówi Katarzyna Kromp, wójt gminy Tuplice.

Mieszkańcy Tuplic znają go z licznych występów organizowanych w gminie. Scena bardzo mu odpowiadała.

– Marek od dziecka był muzykalny. Grał na organach, śpiewał na ogniskach. – mówi R. Medwediuk

Pogrzeb Marka Salwy odbędzie się w sobotę (24.04) na cmentarzu komunalnym w Tuplicach o godz. 10.30.

Napisz komentarz »