REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Odszedł nagle i za wcześnie

Opublikowano 16 kwietnia 2021, autor: bj

Kochający ojciec i mąż, dobry przyjaciel, sołtys. Zmarł Tadeusz Przybylak (? 47 l.) z Chełmu Żarskiego.

W zeszłym tygodniu, 7.04. obchodził 47. urodziny. Już wtedy Tadeusz Przybylak (? 47 l.) dzielnie walczył z chorobą.

– Tato zawsze taki był, dzielny, odważny. Zawsze wszystko robił z myślą o rodzinie najbliższych – mówi Dominik, syn T. Przybylaka.

Ferajna go pożegna

Niestety choroba okazała się silniejsza. T. Przybylak zmarł 14.04. w 105 Szpitalu Wojskowym w Żaganiu.

– Po prostu my sołtysi, byli, obecni nie możemy w to uwierzyć. Od 3 kadencji był sołtysem Chełmu Żarskiego (gm. Lubsko). Ludzie na niego postawili i się nie pomylili. Walczył o sprawy swoich mieszkańców, był z nami, gdy upominaliśmy się o ludzi i sprawy wsi. To był człowiek, który nikomu nigdy nie odmawiał. Gdy organizowaliśmy jakieś festyny charytatywne, np. na rzecz pani Joasi z Raszyna, dwa razy nie trzeba było mu powtarzać. Wsiadał w samochód, zbierał upieczone na sprzedaż ciasta -mówi Emilia Zajączkowska, sołtyska Osieka i radna.

I dodaje: – Serce miał złote. Nie przeszedł obojętnie nawet wobec bezdomnego zwierzaka, pytał, czy ktoś nie zgubił, czy nie weźmie… Złote serce. Wszyscy, my sołtysi, całą ferajną chcemy go żegnać. Wielki żal.

Pomocna dłoń Tadka

– Tadeusza znam lat. Sam mam za sobą trudną przeszłość, jego też życie nie rozpieszczało. Ale bardzo chciał pomagać – mówi Sławomir Jakuszewicz z Lubska, inicjator grupy „Pomocna Dłoń”. – I choć z tego nie ma żadnych profitów, a tylko ciężka praca, to Tadeusz bardzo się do tego zapalił. Cieszył się i mówił: „pokażemy im, że świat może być bardziej radosny i kolorowy”. Czekaliśmy, aż pandemia odpuści. Chcieliśmy organizować wyjazdy dzieci. I Tadek nie doczekał….- wspomina S. Jakuszewicz.

Jest pomysł, by „Pomocną Dłoń” nazwać imieniem Tadeusza Przybylaka.

Rodzina była najważniejsza

Przyjaciele T. Przybylaka mówią, że robił wszystko dla swojej rodziny. – Razem pracowaliśmy na budowach i widziałem wiele razy, jak ciężko, rzetelnie pracuje. Bo chodziło mu zawsze o rodzinę, o żonę, dzieci. Dla nich też bardzo dbał o zdrowie. To on mnie wciągnął w morsowanie- opowiada Przemysław Kwiatkowski.I dodaje: – Ostatni raz 21.03. Jak zawsze zadowolony, uśmiechnięty. Razem skakaliśmy do wody, z pomostu. Nie wiedziałem, że po raz ostatni…

Chyba do domu nie wrócę

Wirus zaatakował nagle. Nie wiadomo, skąd się pojawił. – Tadek nie przyszedł do pracy, ale czuł się dobrze, że leczył się w domu. Liczył, że szybko przejdzie. Taki zawsze silny, mocny. Normalnie – duży chłop. Cały czas byliśmy w kontakcie. Ale potem poczuł się gorzej. Musiał pójść do szpitala – dodaje pan Przemysław.

Kolejne informacje były coraz bardziej niepokojące.

– Dzwoniłem do niego, pisałem. Odpowiadał, że jest pod tlenem. Mówił: „bardzo ciężko mi się oddycha. Szczep się, bo ja chyba już do domu nie wrócę”. Ostatni raz kontaktowaliśmy się w święta, potem już nie odpowiadał na wiadomości – pan Przemysław nie wstydzi się łez.

Podstępna zaraza

Swojego tatę w chwytających za serce słowach wspomina na Facebooku córka, Klaudia. „Pustka w naszych sercach zawsze będzie miała Twój kształt. Lecz powiedz tylko Boże… Czemu On? Za mało było Ci aniołów? Wszak ogromny masz swój orszak…  Był cudownym człowiekiem, Oddanym Mężem, Kochającym Tatą. Był całą naszą siłą, motywacją do działania….Teraz toniemy w łzach…

Wszak nie chorowałeś, okazem zdrowia byłeś… Podstępna zaraza Cię wykończyła, nie dała nam z Tobą ostatnich spędzić chwil”.

Msza żałobna odbędzie się dzisiaj, w piątek, 16.04. o godz. 12 w kościele pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Lubsku o godz.12, ceremonia pogrzebowa zaplanowana jest na godz. 14 na cmentarzu komunalnym w Lubsku.

Napisz komentarz »