REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Z tej akcji Staszek nie wróci

Opublikowano 16 kwietnia 2021, autor: jb

Nie żyje Stanisław Wieczorko (? 60 l.), naczelnik Ochotniczej Straży Pożarnej w Mycielinie, prezes zarządu OSP gminy Niegosławice. Dzień po dniu mieszkańcy wsi pożegnali na cmentarzu swoich dwóch byłych sołtysów.

Zmarł w żarskim 105. Szpitalu Wojskowym w sobotę, 10 kwietnia. Źle się poczuł zasłabł, karetka zabrała go do szpitala jeszcze przed świętami wielkanocnymi. -Podejrzewał u siebie wirusa, ale dopiero, gdy ratownicy oficjalnie go wymazali potwierdziło się, że jest zakażony. Tata już był po dwóch zawałach, koronawirus zrobił swoje, to był główny powód śmierci – mówi jego syn Dawid. – Ciężko w ogóle opisać taką stratę, każdy przeżywa ją inaczej. Ja ojca wspominać będę zawsze bardzo dobrze – dodaje wzruszony.

Oddany służbie

Stanisław Wieczorko dopiero w czerwcu świętowałby 60 urodziny.

W Ochotniczej Straży Pożarnej działał od 1979 roku. W zarejestrowanym Stowarzyszeniu OSP stał na czele od 2001 r. W rodzinnym Mycielinie pełnił rolę naczelnika, był także wybrany prezesem zarządu OSP w Gminie. Był także wiceprzewodniczącym zarządu powiatowego OSP.

Zawsze aktywny, pomagał każdemu. Był radnym szóstej kadencji od 2010 r. Przez trzy kadencje pełnił także rolę sołtysa Mycielina.

Ceniony strażak

Pan Stanisław prowadził duże gospodarstwo rolne. Przed laty otrzymał odznaczenie honorowe „Zasłużony dla rolnictwa” od Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Od lat działał na rzecz mieszkańców.

-Tata zawsze wszędzie się udzielał, do końca. Nawet jeszcze przed śmiercią, zresztą razem z sołtysem Waldemarem Hołowko (o tym, że W. Hołowko zmarł pisaliśmy w ubiegłym tygodniu – przyt. red.) rozwoził maseczki dla mieszkańców, żeby mogli się chronić przed koronawirusem – mówi D. Wieczorko.

– W jednym roku rozpoczynaliśmy przygodę z pożarnictwem, byliśmy też radnymi w jednej kadencji. Dla mnie jednak Stanisław to przede wszystkim wspaniały kolega i przyjaciel – mówi Henryk Inglot z Zimnej Brzeźnicy, komendant zarządu gminnego jednostek OSP. -Staszek był całym sercem oddany dla ochotniczego pożarnictwa. Zawsze pomocny, w każdej sytuacji. Jego śmierć to ogromna strata dla naszej całej społeczności, do mnie dalej nie dociera to, co się stało. Zawsze sobie życzyliśmy tyle powrotów, co wyjazdów na akcje. Niestety, z tego najważniejszego alarmu Stanisław już nie wróci – dodaje.

Dbał o innych

-Stasiu zawsze się udzielał w różnych inicjatywach. Razem pracowaliśmy w radzie gminy na rzecz mieszkańców. Mycielin to sąsiednia wieś do naszych Gościeszowic. Nie wiem, co się dzieje. Nie mogę przeboleć, że tak dużo ludzi umiera – dodaje Marek Brzeźniak.

-Wiedziałem, że Stasiu jest w szpitalu, martwiłem się, czy wróci. Bardzo fajnie koordynował u nas działania strażaków, bardzo ciężko będzie go zastąpić na tym stanowisku. Był też po prostu bardzo fajnym człowiekiem, bardzo pomocny, ugodowy. Mamy głęboki żal, że tak się stało – mówi wójt Jan Kosiński.

Jeszcze w tym roku S. Wieczorko starał się w gminie o remont remizy w Mycielinie. -Planowaliśmy remont już  od dłuższego czasu. W tym toku w końcu mamy  na to zabezpieczone w budżecie pieniądze. Strażacy sami remont już zaczęli, wymienili okna.  W tym roku mieliśmy dokończyć dobudowę stanowiska dla wozu strażackiego, zrobić toalety, prysznice. Kiedy powiedziałem Stasiowi, że mamy na to pieniądze, to powiedział, że trzyma mnie za słowo. A Stasiu już tego remontu nie doczekał – przyznaje wójt. -Mam teraz dwa ważne zadania do wykonania. Sołtysowi Waldkowi Hołowko obiecałem remont chodnika do cmentarza, w podziękowaniu za jego pracę, a Stasiowi remont tej remizy. Tak chociaż chciałbym ich uhonorować.  – dodaje.

W tym tygodniu mieszkańcy na cmentarzu w Mycielinie w środę pożegnali swojego sołtysa Waldemara Hołowko, w czwartek (15.04.) byłego sołtysa i naczelnika Stanisława Wieczorko. -W imieniu całej naszej rodziny, dziękuję wszystkim za obecność i wsparcie – mówi D. Wieczorko.

Napisz komentarz »