REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Zasnął i się nie obudził

Opublikowano 09 kwietnia 2021, autor: bj

Miał 40 lat. Andrzej Galon (? 40 l.) zmarł nagle 31.03. W żałobie pozostawił rodziców, córkę, syna, brata i przyjaciół.

-Nie mogę uwierzyć w to, że go nie ma. Cały czas czekam, aż mój syn wróci – mówi ze łzami w oczach pani Regina z Żar, mama Andrzeja. I dodaje: – Przyciągał do siebie ludzi radością, energią, zarażał optymizmem. A teraz.. tylko pamięć o nim pomaga w tym trudnym czasie…

Zawsze grzeczny, uśmiechał się z daleka, każdemu rzucił „cześć” czy „dzień dobry”. Starał się cieszyć każdym dniem. Choć w życiu nie zawsze miał lekko.

– Pochodził z Żar, ale znaliśmy się z moich rodzinnych Lipinek Łużyckich. Bo tu przyjeżdżał do swoich dziadków. Tu też mieszkał z żoną i dziećmi, Grzesiem (11 l.) i Lidką (9 l.). To był cudowny czas. Spotykaliśmy się często – wspomina przyjaciółka rodziny.

Ale los zdecydował inaczej i drogi pana Andrzeja i jego żony się rozeszły.

Od dwóch lat mieszkał i pracował we Wrocławiu, szukał rozwoju dla siebie i aby być bliżej dzieci.

Miał plany i marzenia

Miał marzenia. -Chyba najprostsze to był remont domu. Mówił, co chce zrobić, dokładnie, systematycznie, po kolei. Ale podkreślał, że chciałby znaleźć spokój w domu, pić herbatę na tarasie, cieszyć się każdym  dniem- mówi przyjaciółka.

I dodaje: – Byłam u niego, gdy przyjechał z dziećmi i powiedziałam, że herbata, którą mnie poczęstował była pyszna. To nie było nic takiego. Ale potrafił docenić każdy najdrobniejszy gest ze strony innych.

Pan Andrzej zmagał się z cukrzycą. – Dzielnie z nią walczył. Zawsze sprawdzał poziom cukru, brał leki. Wiedział, że musi dbać o siebie, dla swoich dzieci-dodaje

Gdy dowiedziała się, że Andrzej odszedł, nie mogła w to uwierzyć. -Po prostu do niego zadzwoniłam. Żeby to wyjaśnić. Ale telefon milczał – przeciera oczy przyjaciółka.

Dopiero po telefonie do znajomych, musiała przyjąć wieść o tragedii.

Nie obudził się

Andrzej położył się spać i po prostu się już nigdy nie nie obudził….

Na swoim profilu na Facebooku przytoczył myśl: jeśli w życiu masz pod górkę, pamiętaj, że droga prowadzi na szczyt. – Z nim też tak było. Walczył jak lew, robił wszystko dla dzieci. Miał marzenia. Jak to możliwe, że go już nie ma. On nawet nie skończył tych swoich 40 lat… – kończy znajoma.

Najbliżsi A. Galona w ostatnią drogę odprowadzili go 6.04. Spoczął na cmentarzu w Lipinkach Łużyckich.

Napisz komentarz »