REKLAMA

Zdrowie

Nikt nie wiedział, że będzie tak ciężko

Opublikowano 09 kwietnia 2021, autor: jb

-To, co było wiosną ubiegłego roku, jest bez porównania do tego, co teraz dzieje się w szpitalach – mówi Irena Zygmanowska, pielęgniarka oddziałowa oddziału covidowego w 105. Kresowym Szpitalu Wojskowym w Żaganiu. Za pomoc w walce z pandemią wyróżnił ją Minister Obrony Narodowej.

Irena Zygmanowska to pielęgniarka z 35-letnim stażem, od początku  w żagańskim szpitalu. Na co dzień pełni rolę pielęgniarki oddziałowej pulmonologii. Gdy powstał w Żaganiu oddział covidowy, została jego oddziałową.

-Na pulmonologii też mieliśmy pacjentów w ciężkim stanie, były duszności, zapalenia płuc z niewydolnością oddechową. Też było ciężko, ale nigdy tak, jak teraz. Dzisiaj wszystkie nasze dotychczasowe obowiązki wykonujemy w kombinezonach ochronnych – mówi. -Pomagamy pacjentom, ale musimy uważać też na siebie, żeby miał tutaj kto pracować -dodaje.

Zawsze przy pacjentach

Pielęgniarka na oddziale jest najbliżej pacjenta. Spełnia na raz kilka funkcji.

-Pracy jest sporo, wokół pacjenta trzeba zrobić w zasadzie wszystko. Oni są często odcięci od świata. W szpitalu nie ma odwiedzin, pacjenci przebywają tylko na swojej sali. Liczą na naszą pomoc. Rozmawiamy, wspieramy, podajemy wodę, leki, karminy, zmieniamy pościel. Pomagamy im uruchomić telefon, naładować, czasem wystarczy go podać – mówi. – Jak mamy wolną chwilę, rozbieramy się z kombinezonów i odbieramy rzeczy od rodziny.

Pomocy w szpitalu często wymagają ci, którzy wcześniej twierdzili, że koronawirusa nie ma.

-Wielu o tym, że koronawirus naprawdę jest przekonują się dopiero, kiedy są w ciężkim stanie na oddziale – mówi I. Zygmanowska. – Często leżą tu nasi znajomi, bliscy. Spotykamy tu  nauczyciela, panią z biura lub urzędu, sklepu. Przeważnie chorują ci, którzy mają kontakt z wieloma ludźmi albo z takimi, którzy nie dbają o to, by przestrzegać zasad reżimu. – mówi.

To zawsze trudna sytuacja

Pacjenci na oddziale covidowym umierają codziennie.

– To jest sytuacja, z którą nie da się oswoić. To są zawsze przykre historie. Byli tu już pacjenci, których pielęgnowaliśmy długo, a mimo ciężkiej pracy i włożonego wysiłku, wielu  nie udaje się uratować. Nie da się nad tym przejść tak łatwo. A każda z nas wraca do domu i musi mieć siłę dla swojej rodziny – mówi pani Irena. -Ja wyróżnienia od ministra nie odbieram jako mojej wyłącznej zasługi, bo nie pracuję sama. To jest docenienie ogólnej pracy  zespołu. My między sobą mówimy o tym, że modlimy się o to, żeby nie zabrakło nam sił. Rok temu, kiedy ruszały oddziały covidowe w kraju nikt się nie spodziewał, że to będzie taka trudna walka z wirusem. – mówi.

Oddział covidowy w Żaganiu działał do czerwca, potem go zawieszono i przywrócono ponownie jesienią.

-Cały czas mamy pacjentów w ciężkim stanie. Nikt się  nie spodziewał, że ta fala zachorowań będzie tak silna, że będzie tylu pacjentów. To, co było wiosną ubiegłego roku, jest bez porównania do tego, co dzieje się w szpitalach teraz. Dzisiaj mamy na oddziale osoby w każdym wieku – mówi.

W tym tygodniu obchodzono światowy dzień zdrowia (7.04.)

– Można nam życzyć nam siły, wytrwałości, żeby zdrowie dopisywało i żeby, mimo ciężkiej pracy, nie znikał nam uśmiech z twarzy. Wtedy będzie łatwiej nam i pacjentom – mówi I. Zygmanowska.

Napisz komentarz »