REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Umierał mi na rękach

Opublikowano 09 kwietnia 2021, autor: Justyna Bareła, Piotr Piotrowski

Waldemar Hołowko (? 60 l.), sołtys Mycielina przegrał walkę z koronawirusem. – To ogromna strata. Odszedł wspaniały sołtys, radny, strażak a przede wszystkim dobry człowiek – mówią mieszkańcy. – Mąż umierał mi na rękach – zdradza Ewelina Hołowko.

Tydzień przed śmiercią W. Hołowko rozwoził mieszkańcom ochronne maseczki, które gmina dostała od rządu.  – Trochę się przeziębił. Po kilku dniach pojechaliśmy zrobić test na obecność koronawirusa – mówi jego żona Ewelina Hołowko. –  Okazały się pozytywne, oboje trafiliśmy na kwarantannę. Waldek miał skończyć kwarantannę 5 kwietnia. Nie dożył. Nie chciał iść do szpitala, bardzo się o to złościłam.

Sołtys zmarł nagle w sobotę, 3 kwietnia. Nic nie wskazywało na to, że jego stan nagle się pogorszy. – Waldek poprosił mnie tylko, żebym pomogła mu iść do łazienki, bo nie miał sił – dodaje żona. – Sam nie był w stanie przejść dwóch kroków. Wsparłam go tak na moich plecach i poszliśmy. Potem mówił, że nie pójdzie dalej do pokoju, tylko musi po drodze odpocząć. Usiadł w kuchni i się przewrócił. Zadzwoniłam na 112, potem po szwagra. Mąż umierał mi na rękach. Najpierw reanimował go szwagier, po chwili –  pogotowie. Podłączyli go pod wszystkie maszyny, już nic to nie pomogło. Lekarz powiedział, że bezpośrednią przyczyną zgonu był zator płucny. Nie mogę uwierzyć – dodaje kobieta.

Sołtys, radny, strażak

Mycielin jest w szoku. Tak jak gmina Niegosławice, bo pana Waldka znali niemal wszyscy.  – Ciągle nie mogę uwierzyć, że Waldka już nie ujrzę – mówił „Regionalnej” Czesław Poźniak. – Jeszcze niedawno jeździliśmy po Mycielinie i rozdawaliśmy mieszkańcom maseczki. Każdego z nich prosił, aby się pilnować, uważał. No i co? Sam zmarł na to cholerstwo.  Był bardzo dobrym sołtysem, aktywnym strażakiem OSP i radnym.

W. Hołowko określany był „człowiekiem orkiestrą”. Potrafił załatwić prawie wszystko, każdemu chciał pomóc. Był radnym w gminie w latach 2012-2014 i 2014-2018. Rolę sołtysa Mycielina pełnił trzecią kadencję.

–  Dla niego nie było rzeczy niemożliwych. – mówi Bartosz Krause, sekretarz gminy. – Ostatnia wspólna nasza praca, to naprawa dróg śródpolnych w Mycielinie. My organizowaliśmy materiał, a Waldek wszystko nadzorował. Chciał, żeby rolnicy mieli jak najlepszy dojazd do pól. W gminie rozpoczął cykliczny piknik zdrowia. Pierwszy robił u siebie w ogrodzie.

– Waldka będę wspominać jako bardzo życzliwego i aktywnego człowieka, oddanego  gminie i jego mieszkańcom- mówi Arkadiusz Szlachetko, przewodniczący Rady Gminy Niegosławice.

Dobry chłopak

Marek Poźniak, radny z Mycielina przyznaje: – Nam bardzo trudno uwierzyć w to, co się stało. Jego śmierć, to jest strata dla całej naszej wsi.

– To był po prostu dobry chłopak. To dla nas ogromna strata –  dodaje wójt Jan Kosiński, który był świadkiem na ślubie Hołowków. –  Ciężko będzie go zastąpić na stanowisku sołtysa. Miał bardzo dobry kontakt z mieszkańcami. Mam dużą satysfakcję, że mogłem z nim współpracować, szczególnie przy budowie kanalizy w Mycielinie. Ostatnio reprezentował sołtysów w kwestii rozmów o podwyżkach diet sołtysów. Pracownik gminy rozmawiał z nim przez telefon jeszcze w dniu śmierci, o godz. 9:00. W ub. roku świętowaliśmy  60. urodziny Waldka. A teraz już go nie ma.

– Waldka zawsze było pełno, zawsze na pierwszej linii. Pomagał, gdzie tylko mógł. Walczył o dobro mieszkańców, mocno zabiegał o to, aby zablokować budowę farmy wiatraków – mówi radny Marek Brzeźniak.

 Pustka w domu

Żona sołtysa nie może sobie znaleźć miejsca w domu.  –  Waldek był dla  mnie taką dobrą duszyczką.  Jakoś muszę sobie radzić, staram się pozbierać, choć nie jest łatwo – podkreśla. – Jestem sama w domu na kwarantannie. Chodzę od ściany do ściany, porozmawiać mogę tylko z psem i kotem. Dużo rzeczy miał na głowie. Jak trzeba było kosić trawę na działkach gminnych, to sam siadał na kosiarkę. Ja sprzątam w kościele, to jeszcze mi pomagał. Nie dokończyliśmy remontu salki wiejskiej…

Pierwszego czerwca byłaby ich trzecia rocznica ślubu. – Znałam go całe życie, jestem od niego 19 lat od niego młodsza. Tak się złożyło, że byliśmy już oboje po innych związkach, zanim zdecydowaliśmy się być razem.  Byliśmy razem niedługo, ale szczęśliwie. Jestem bardzo mu za to wdzięczna – dodaje pani Ewelina.

Sołtysa jego najbliżsi i mieszkańcy pożegnają w środę, 14 kwietnia, na cmentarzu w Mycielinie, o godz. 12:00.

Napisz komentarz »