REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Pomagał od zawsze

Opublikowano 09 kwietnia 2021, autor: jb

Nie żyje Marian Markowski (?65 l.), strażak z gminy Wymiarki.

Z mundurem strażackim związany był nie tylko jako ochotnik, bo całe życie przepracował w Zakładowej Ochotniczej Straży Pożarnej Nadleśnictwa Wymiarki.

Pod koniec listopada skończył 65 lat, w grudniu przeszedł na emeryturę. Wtedy też zaczęły się jego problemy ze zdrowiem. Zaczęło się od bólu zęba, doszły problemy z jedzeniem. Zmarł w zielonogórskim szpitalu w środę, 7 kwietnia.

Uczyli się od niego

-Dopóki wiek pozwalał, Marian był czynnym strażakiem i jeździł do akcji. Gdy skończył 65 lat, nadal działał w gminnej straży. Cały czas był też aktywny w zarządzie – mówi Piotr Kowalski, komendant OSP Wymiarki. -Odkąd reaktywowaliśmy straż pożarną w gminie w 1999 roku, to był nasz pierwszy kierowca. Był z nami od początku. Był mentorem dla wielu z nas. W zawodzie przepracował wiele lat. Miał ogromne doświadczenie. Nie miał dzieci, nas młodych ochotników traktował trochę jak własnych synów. Jako 20-latkowie często byliśmy u niego w domu. To przy nim wyrośliśmy na strażaków, niektórzy, tak jak ja, na zawodowego strażaka- dodaje.

Marian nie doczekał

M. Markowski w czasie swojej służby pełnił rolę dowódcy, kierowcy, skarbnika zarządu OSP Wymiarki. Został odznaczony miedzy innymi: Srebrnym Krzyżem Zasługi nadanym przez Prezydenta RP, Złotym Medalem „Za Zasługi dla Pożarnictwa”, Srebrną Odznaką „Zasłużony Dla Leśników Polskich”.

-Na zawołanie pomagał o o każdej porze dnia i nocy. Jak trzeba było jechać do akcji, przychodził nawet chory. My go zapamiętamy zawsze uśmiechniętego. Kiedy przeszedł na emeryturę, dalej pomagał. Nie mógł już jechać do akcji, ale np. wóz wyprowadził – mówi P. Kowalski. -Ciężko pracował całe życie, mógł teraz skorzystać z emerytury i już mu się to nie udało. Pomagaliśmy mu do końca. W piątek (2.04.) jeden z nas woził go do lekarza w Zielonej Górze. W sobotę już do szpitala zabrało go pogotowie. Tyle czasu czekał na miejsce w szpitalu, żeby mogli go zdiagnozować. Paradoksem jest to, że potrzebował  zrobić dużo badań, a teraz o dostęp do lekarzy nie jest łatwo. Wszędzie trzeba czekać. Marian nie doczekał – dodaje.

Pogrzeb  Mariana Markowskiego zaplanowano na piątek, 9 kwietnia, o godz.15:00 w kaplicy na cmentarzu w Witoszynie.

Napisz komentarz »