REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

COVID dopadł je drugi raz

Opublikowano 09 kwietnia 2021, autor: Michalina Kozarowicz

Elżbieta Stec ze Złotnika i Aneta Horożaniecka ) z Żar. Bardzo ciężko przechorowały zarażenie koronawirusem. Co gorsze, choroba dopadła je dwa razy!

Najgorszy był strach

Elżbieta Stec (70 l.), działaczka koła gospodyń „Chaberki” ze Złotnika drugi raz zachorowała na COVID-19. W styczniu i pod koniec marca.

Test za zabieg

Pani Elżbieta w Szpitalu na Wyspie w Żarach 23 marca miała przejść zabieg na oddziale chirurgicznym, dzień wcześniej zrobiła test.

–  Wszystkim mówiłam, że jestem ozdrowieńcem, i nawet jak się towarzysko udzielałam, to byłam spokojna. Poszłam do szpitala na test, bo taka jest procedura. Wyszedł do mnie lekarz i mówi, że niestety zabieg trzeba przełoży,ć bo jestem pozytywna. – opowiada.

Wróciła do domu na 10-dniową izolację.

– Do mnie przyjeżdżała policja sprawdzać czy jestem w domu, a synowa i syn uznani przez sanepid za ozdrowieńców, tak jak ja wcześniej, mogli wychodzić. Nikt ich nie zbadał. – opowiada.

Dla pani Elżbiety ponowne zachorowanie ma przykre konsekwencje.

– Miałam mieć zabieg na chirurgii Szpitala na Wyspie 23 marca. Tydzień później ogłosili, że odwołują wszystkie zabiegi do odwołania. Pojechałam zapisać się do Zielonej Góry. Na 19 maja!- złości się kobieta.

Było okropnie

–  Czułam się dobrze. Za pierwszym razem było okropnie. Z dnia na dzień coraz gorzej. Miałam gorączkę, która pojawiała się momentalnie. Męczyły mnie problemy żołądkowe. Po tygodniu doszły problemy z zatokami, ledwo mogłam oddychać. Najgorszy był strach. W listopadzie na COVID19 zmarł mój brat i bratowa, a po dwóch tygodniach ich 50-letni syn. Bałam się. Rok temu, jak wszyscy, myślałam sobie, że ten wirus jest bardzo daleko. Jestem aktywną osoba, jeżdżę rowerem, dużo spaceruję. A jednak. – zwierza się kobieta – To choroba, której nie można przewidzieć. Tragicznie doświadczyłam tego na własnej skórze. Dlatego teraz  wszystkich upominam o zakładanie maseczki i zachowywanie odstępów. Przed tym wirusem, nikt nie może czuć się bezpieczny. – dodaje Elżbieta Stec.

Wysportowanych nie oszczędza

Aneta Horożaniecka pracuje jako trenerka w Miejskim Ośrodku Sportu Rekreacji i Wypoczynku w Żarach. Prowadzi aktywny i zdrowy tryb życia.

– Przyznaje, byłam osobą, która nie wierzyła, że może zachorować na koronawirusa – wyznaje Aneta Horożaniecka, trenerka – Jak to, ja? Ciągle trenuję, zdrowo się odżywiam. W życiu nie spaliłam jednego papierosa. Aż przyszedł listopad. Byłam izolowana przez miesiąc, od 30 listopada do 27 grudnia. I to był  koszmar.

Brak oddechu

– Byłam w takim stanie, że spałam z telefonem pod ręką, żeby móc w każdej chwili zadzwonić po pogotowie. To było przerażające, nie mogłam złapać oddechu. Znajoma pielęgniarka, jak zobaczyła moją saturację, to chciała mnie koniecznie wysłać do szpitala, bo bała się o moje życie i zdrowie. Dwa razy dziennie dzwoniła do mnie lekarka z przychodni Primus i sprawdzała jak się czuje. Brałam antybiotyki i sterydy, bo doszło ostre zapalenie oskrzeli. – opowiada A. Horożaniecka

Cała rodzina Horożanieckich przechorowała zakażenie.

– Razem z mężem Pawłem mieliśmy test, wynik był pozytywny. Mąż też źle się czuł, przeleżał dwa tygodnie w łóżku. Lekarz uznał, że dzieci nie potrzebują testu, bo i tak przebywają na kwarantannie. Młodsi przechorowali łagodnie, ale najstarsza córka Luiza (14 l.)  do tej pory ma problemy z odczuwaniem zapachów, a minęło już kilka miesięcy – opowiada pani Aneta.

Powikłania

Koronawirus pozostawił po sobie ślad.

– Mam problem, żeby wejść do domu na 3 piętro. Dostaję zadyszki. W sobotę byłam z córką na spacerze. Zaraz mnie przewiało, jestem mocno przeziębiona. Jestem pewna, że pierwszy raz chorowałam w lutym zeszłego roku. – przyznaje – dodaje A. Horożaniecka. – Wtedy jeszcze się o tym nie mówiło, że to może być COVID-19. Byłam  tak bardzo chora, że też przez ponad dwa tygodnie nie mogłam wrócić do pracy. Brakowało mi tchu, nie czułam smaku. Teraz wiem, że to musiał być covid, a nie zwykła grypa. Bardzo boję się teraz tego, że znów mogę zachorować. Bo nie jest tak, że koronawirus wybiera osoby słabsze. Ja byłam okazem zdrowia. A co się okazało? Że ta moja wydolność, godziny treningu przeciwko tej chorobie nic nie znaczyły.

Napisz komentarz »