REKLAMA

Sport

Srogi rewanż Unii

Opublikowano 09 kwietnia 2021, autor: Piotr Piotrowski

Sensacja w Łęknicy! Piłkarze Unii Kunice Żary rozgromili drużynę ŁKS-u aż 4:0, dotąd niepokonaną u siebie w tym sezonie.

Po dwóch dość pechowo przegranych meczach Unia bardzo chciała wygrać w Łęknicy i tym samym zrewanżować się jej piłkarzom za wstydliwą porażkę w Kunicach, w rundzie jesiennej. Sobotni mecz (3.04) był wyrównany tylko przez pierwsze 20 minut. ŁKS-owi grającemu bez kontuzjowanego napastnika, Emmanuela Ohagwu i będącego na kwarantannie Łukasza Machinki trudno było zagrozić bramce Unii. W szeregach gości od pierwszych minut zagrał trener Jarosław Gad, wracający po kontuzji. Weteran naszych boisk zagrał, jak za dawnych lat. Strzelił dwa gole, przy trzecim popisał się asystą.

Zabójcze kontry Unii

Kanonadę zaczął w 22. minucie Piotr Kuś, któremu piłkę dośrodkował Paweł Karbowski, po udanym rajdzie z prawej strony. Zawodnik Unii miał sporo czasu, aby wykorzystać sytuację sam na sam z bramkarzem ŁKS-u i umieścić piłkę do siatki. 11 minut później było już 2:0 dla gości. Piłkę po rzucie wolnym Denisa Matuszewskiego sparował Marcin Kozdroń, doszedł do niej J. Gad i z 3 metrów wpakował do siatki. Łękniczanie nie potrafili odpowiedzieć.

– Przy stanie 0:2 otworzyliśmy się, próbując odrabiać straty. A Unia nas kontrowała i skarciła kolejnymi bramkami – ocenia spotkanie jeden z liderów ŁKS-u, Dariusz Piechowiak.

Rywali dobił J. Gad w 74. minucie. Ładną akcją popisał się Konrad Pluta, który ograł zawodników gospodarzy, po czym dośrodkował do lepiej ustawionego trenera Unii. Gad wpadł w pole karne, po czym plasowanym strzałem z 11 metrów w światło bramki podwyższył prowadzenie gości na 3:0.

Podopieczni Grzegorza Tychowskiego nie zdążyli się otrząsnąć po stracie kolejnego gola a po chwili na tablicy wyników było już 0:4. Tym razem to Gad asystował. Po jego dośrodkowaniu w pole karne do piłki najwyżej wyskoczył Karbowski, głową umieszczając ją w siatce. Boisko za drugą żółtą kartkę musiał opuścić Paweł Siciński, jeden z filarów ŁKS-u w obronie.

Wszystko się posypało

Unia miała jeszcze co najmniej trzy świetne sytuacje na zdobycie kolejnych goli, ale zabrakło precyzji.  – Po dwóch dobrych, ale przegranych meczach z Zorzą i Odrą, bardzo chcieliśmy zdobyć trzy punkty. Neutralizowaliśmy ataki ŁKS-u, jednocześnie zagęszczając środek pola i skutecznie kontrując – skwitował J. Gad. – Dziś mogłem zagrać od pierwszej minuty, gdyż po kontuzji nie ma już śladu. Cieszę się, że mogłem pomóc drużynie na boisku a nie tylko z ławki. Cieszy zwycięstwo w takich rozmiarach, w dodatku w Łęknicy, gdzie nikt w tym sezonie jeszcze nie wygrał. 

W zupełnie innych nastrojach opuszczał stadion Dariusz Piechowiak, jeden z liderów ŁKS-u.  – Cóż powiedzieć? Po prostu nie wyszedł nam ten mecz. Po stracie gola, wszystko się posypało – mówi Piechowiak. – Nie mogliśmy złapać swojego rytmu, w ofensywie wyraźnie brakuje nam kontuzjowanego Ohagwu.  Próbowaliśmy odrabiać straty, ale nadzialiśmy się na kontry Unii, która bezlitośnie wykorzystała nasze błędy.

ŁKS Łęknica – Unia Żary Kunice 0:4 (0:2)
bramki: Gad dwie (33 i 74. min), Kuś (22. min), Karbowski (76. min)
ŁKS: Kozdroń – Janus, Siciński, Urszyc, Kacała (od 75. min Zieliński), Wojnicki (od 70. min Kremser), Owsiany, Szkudlarek, Kucharski, Kruk (od 60. Michalski)
Unia: Ciesielski – Derkach, Karbowski, Perdek, Kościesza (od 87. min Kiełpiński)- K. Goc, Pluta (od 80. min Cyrana), Gad (od 80. min Rybak) – Volk, Kuś (od 75. min S. Goc), Matuszewski

Napisz komentarz »