REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Wesela pod znakiem zapytania

Opublikowano 02 kwietnia 2021, autor: Piotr Piotrowski

Ciężkie chwile przeżywa branża weselna. – Narzeczeni pytają nas, czy będą mogli zorganizować wesele tego lata. I co mamy im odpowiedzieć, jak sami nie wiemy? – mówią zgodnie właściciele hoteli w powiecie żarskim i żagańskim.

Większość par śluby z kwietnia, maja i czerwca przełożyła już na 2022 r. Pod znakiem zapytania stoją wesela w okresie letnim.

 – Część z nich w ogóle zrezygnowała z wesel, ograniczając się jedynie do małych przyjęć dla najbliższej rodziny – mówi Halina Okapiec, współwłaścicielka hoteli w Żaganiu i Żarach.  – Po prostu nie chcą czekać kolejnego roku. Inni przychodzą do nas i pytają, czy będą mogli zorganizować wesele zaplanowane np. na czerwiec czy lipiec. I co ja mam im odpowiedzieć, skoro rządowe obostrzenia co chwile się zmieniają?  Bo oni mówią, że ksiądz powiedział, że można organizować. I takie mamy błędne koło.

H. Okapiec wylicza, że z ponad 30 zaplanowanych wesel, w ubiegłym roku udało się zorganizować ledwie połowę. I to w mocno okrojone, do 50 osób. – To były bardziej przyjęcia rodzinne, niż wesele z tańcami do rana – dodaje. – Ten rok nie zapowiada się lepiej. Ba, może być nawet gorzej, jeśli obostrzenia nie zostaną zdjęte. Póki co, czekamy na polepszenie sytuacji i zniesienie lockdownu w naszej branży i korzystamy z drugiej tarczy antyrządowej, m.in. ze  zwolnień ZUS oraz postojowych dla naszych ponad 30 pracowników.

W podobnym tonie wypowiada się Marek Janków, właściciel hoteli w Żarach  i Iłowej.

 – W ubiegłym roku udało się zorganizować jedną trzecią zaplanowanych wesel. I to oczywiście, w mocno okrojonym składzie – mówi. – Obawiam się, że przynajmniej początek tegorocznego sezonu może być jeszcze gorszy. Bo dziś nic nie wiemy, kiedy będziemy mogli ruszyć z weselami. Branża totalnie stoi. Co chwilę zmieniają się obostrzenia. Niektórzy zupełnie odwołują imprezy, żądając zwrotu zaliczek. Nie mamy wyboru, jak tylko czekać na lepsze czasy i korzystać ze wsparcia rządu. Dzięki niemu nikt z 30-osobowej załogi nie straci pracy.

 – Chyba te czasy, gdy robiliśmy po 25 wesel rocznie, szybko nie wrócą – przyznaje Jarosław Bartosz, współwłaściciel pensjonatu w Żaganiu. – W ubiegłym roku, przez pandemię odbyło się tylko 5 wesel i to z udziałem najwyżej 50 osób. Część ludzie przeniosła wesela na ten rok i dalej nie wie, czy dojdą do skutku. My również nic nie wiemy.  Czy to kolejny stracony sezon?  Trzeba być dobrej myśli,  że w maju sytuacja się zmieni na lepsze. Podejrzewam, że odmrażanie zamkniętych sektorów będzie odbywało się techniką małych kroków, a więc obowiązywać będą limity gości lub klientów na wesela czy inne uroczystości.

Napisz komentarz »