REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Afera złomowa w Brygadzie

Opublikowano 02 kwietnia 2021, autor: Piotr Piotrowski

Byłemu szefowi szkolenia żagańskiej 34 Brygady Kawalerii Pancernej prokuratura postawiła zarzut kradzieży blisko 6 ton złomu z terenu jednostki a także przywłaszczenia nagród pieniężnych, jakie dostali od dowódcy jego podwładni żołnierze.

O sprawie pisaliśmy po raz pierwszy we wrześniu ub. r., gdy do redakcji zgłosili się żołnierze, oburzeni, że podpułkownik, przeciwko któremu toczy się śledztwo, nadal służy w 34 BKPanc. 

Wojskowy most do skupu złomu

Podpułkownikowi żagańskiej 34. Brygady Kawalerii Pancernej Prokuratura Okręgowa w Poznaniu zarzuca przekroczenie uprawnień oraz przywłaszczenie mienia 34. BKPanc., które nakazał podległym sobie żołnierzom sprzedaż w skupie złomu. Jak ustaliliśmy, do skupu miał trafić element stalowy przęsła mostu wojskowego (zespawane rury, po których jeździły pojazdy) oraz stary symulator do nauki działania załogi czołgu. Sprzęt miał zostać wywieziony z terenu brygady na strzelnicę, tam dojechała firma skupująca surowce. Podpułkownik sam go nie sprzedał, wydał polecenie kierownikom strzelnic.

– Od 1 sierpnia do 26 września 2018 roku w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, jako Szef Szkolenia 34 BKP, R. S. przekroczył swoje uprawnienia służbowe, działając na szkodę interesu publicznego oraz 43 Wojskowego Oddziału Gospodarczego w Świętoszowie polecił podwładnym przywłaszczenie metalowych elementów składowanych na terenie 34 Brygady o łącznej masie 5880 kg i wartości 2946 zł i sprzedanie ich w skupie złomu  –  poinformował nas w środę, 31 marca kpt. Maciej Długołęcki z wydziału ds. wojskowych poznańskiej Prokuratury Okręgowej.

Nagrody od podwładnych

Drugim wątkiem przestępczej działalności podpułkownika są nagrody pieniężne, jakie przekazali mu dwaj jego podwładni w wysokości 900 zł.

– Podpułkownik R. S. od maja do sierpnia 2019 rok nakazał podległym żołnierzom – mł. chorążemu oraz chorążemu – oddanie sobie części nagród pieniężnych przyznanych od dowódcy jednostki wojskowej w kwotach odpowiednio 500 i 400 zł, czym działał na szkodę interesu publicznego oraz prywatnego – informuje kpt. M.Długołęcki.

Postępowanie w prokuraturze dobiega końca a ppłk R. S. odszedł ze służby na własną prośbę. Skrócono mu też do miesiąca okres wypowiedzenia. – Podejrzany nie przyznaje się do stawianych mu zarzutów. Śledztwo dobiega końca – dodaje rzecznik prokuratory.

Sprawę komentuje generał broni, Waldemar Skrzypczak, były dowódca Czarnej Dywizji, w skład której wchodzi żagańska brygada. – To wstyd dla całej jednostki, która przez lata była najważniejszym związkiem taktycznym w wojsku polskim. Jeśli oficer dopuścił się takich rzeczy, to pozbawia się go godności oficera – mówi. – Pytanie, czy nikt więcej o tym procederze nie wiedział? Ktoś ten sprzęt musiał wywieźć  z jednostki, pociąć go.  Złom to nie kamfora, nie ulatnia się tak sobie.

Do sprawy wrócimy.

Napisz komentarz »