REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

I ślubuję ci… nie wiadomo kiedy

Opublikowano 02 kwietnia 2021, autor: Michalina Kozarowicz, Piotr Piotrowski

Ciężkie chwile przeżywa branża weselna. Przedsiębiorcy boją się, że to będzie kolejny czarny rok dla ich branży. Pary młode przekładają terminy, albo rezygnują z wesela. – Narzeczeni pytają nas, czy będą mogli zorganizować wesele tego lata. I co mamy im odpowiedzieć, jak sami nie wiemy? – mówią właściciele hoteli.

Branże ślubna i eventowa już poniosły straty, a szans na luzowanie obostrzeń  i powrotu do normalności na razie nie widać. Większość par śluby z kwietnia, maja i czerwca br. przełożyła już na 2022 r. Pod znakiem zapytania stoją wesela w okresie letnim.

Jeszcze gorzej

Przedsiębiorcy mają dosyć. Zapowiada się kolejny ciężki rok.

– Myślałam, że zeszły rok był ciężki – mówi Alina Czajkowska, właścicielka gospodarstwa agroturystycznego i hotelu „Dworek Bogumiłów” – Ten zapowiada się jeszcze gorzej. W 2019 roku to przynajmniej mieliśmy jakieś imprezy zimą. Teraz nie było nic, ani sylwestra, ani karnawału, już nie wspomnę o zimowych ślubach. Z maja już wszyscy młodzi zrezygnowali, komunie jeszcze się trzymają, ale wszyscy się boją. Na czerwiec został nam jeden ślub na koniec miesiąca, reszta poprzekładała. Z października 2021 też już mamy zdjęte rezerwacje. Ludzie się boją, że znowu będzie jesienna fala. Na razie tylko lipiec i sierpień się broni, bo młodzi wierzą, że będzie jak w zeszłym roku, ale co to będzie? Zobaczymy – dodaje restauratorka

Odkładamy wesela

O tym jak źle jest w branży weselnej mówią liczby. I tak w Żarskim Urzędzie Stanu Cywilnego w 2019 roku wystawiono 228 aktów ślubu, w 2020 roku było ich już 180, a w 2021 do teraz jedynie 18. W Żaganiu rok 2019 to 184 śluby, 2020 – 196 z czego najwięcej ślubów odbyło się w sierpniu, bo zawarto 40 małżeństw cywilnych i 12 kościelnych. Od stycznia br. w Żaganiu było 25 ślubów.

Komu odmówić?

Przedsiębiorcy z branży boją się, że nawet jeśli będzie wolno organizować imprezy, to tylko  małe.

– Mam dużą salę, na 200 osób- mówi Przemysław Końcowik, właściciel sali „Styl” w Żarach – Największe wesele, które w tym roku zarezerwowano to jedno na 150 osób. Ludzie są zainteresowani organizacją imprez, ale wszyscy się boją i czuć ten niepokój nawet w podejmowaniu decyzji o rezerwacji terminu. Jest ogromny dramat z komuniami. Do tej pory, myślę o ostatnim normalnym roku czyli 2019, miałem podzieloną salę na kilka części i przyjęcia komunijne odbywały się równolegle. Teraz nawet jak pozwolą zrobić te komunie, to pewnie będą ograniczenia. I jak ja będę miał zdecydować komu odmówić? Wylosować? To dla mnie koszmar. Ktoś zostanie na lodzie i to nie z naszej win. Nie dość, że teraz wszyscy się martwią, czy mogą się szykować czy nie, to nawet jak będzie zielone światło, to może się wydarzyć odmowa ze strony właściciela sali. – dodaje P. Końcowik

Nadzieja w wakacjach

Wiele młodych par, które zaplanowało swój ślub na tegoroczne lato liczy, że te terminy są bezpieczne.

– W zeszłym roku latem udało się. Oczywiście były obostrzenia sanitarne, ale same wesela się odbywały- mówi Róża Jurkowska-Maślak, właścicielka „Starego Folwarku Pietrzyków” – Mamy rezerwacje na lato, ale te z maja są już przekładane. Nikt nie chce ryzykować. Zostały jeszcze komunie, ale rodzice już są zestresowani, czy w ogóle je będzie można organizować. – dodaje R. Jurkowska-Maślak.

Co ja mam powiedzieć?

Przedsiębiorcy boją się, że w tym roku może być jeszcze gorzej.

– Część w ogóle zrezygnowała z wesel, ograniczając się do małych przyjęć – mówi Halina Okapiec, współwłaścicielka hoteli w Żaganiu i Żarach. – Po prostu nie chcą czekać kolejnego roku. Inni  pytają, czy będą mogli zorganizować wesele zaplanowane na czerwiec czy lipiec. I co ja mam im odpowiedzieć, skoro rządowe obostrzenia co chwile się zmieniają?  Bo oni mówią, że ksiądz powiedział, że można organizować. I takie mamy błędne koło.

H. Okapiec wylicza, że z ponad 30 zaplanowanych wesel w ub. roku udało się zorganizować ledwie połowę. I to mocno okrojone, do 50 osób. – To były bardziej przyjęcia rodzinne, niż wesele z tańcami do rana – dodaje. – Ten rok nie zapowiada się lepiej. Ba, może być nawet gorzej, jeśli obostrzenia nie zostaną zdjęte. Póki co, czekamy na zniesienie lockdownu i korzystamy z drugiej tarczy antyrządowej, m.in. ze  zwolnień ZUS oraz postojowych dla naszych ponad 30 pracowników.

Jeszcze gorzej?

Marek Janków jest właścicielem hoteli w Żarach  i Iłowej.

– W ub. roku udało się zorganizować jedną trzecią zaplanowanych wesel. I to oczywiście w mocno okrojonym składzie – mówi M.Janków. – Obawiam się, że przynajmniej początek tegorocznego sezonu może być jeszcze gorszy. Bo dziś nic nie wiemy, kiedy będziemy mogli ruszyć z weselami. Branża totalnie stoi. Co chwilę zmieniają się obostrzenia. Niektórzy zupełnie odwołują imprezy, żądając zwrotu zaliczek. Nie mamy wyboru, jak tylko czekać na lepsze czasy i korzystać ze wsparcia rządu. Dzięki niemu nikt z 30-osobowej załogi nie straci pracy.

– Chyba te czasy, gdy robiliśmy po 25 wesel rocznie, szybko nie wrócą – przyznaje Jarosław Bartosz, współwłaściciel pensjonatu w Żaganiu. – W ubiegłym roku, przez pandemię odbyło się tylko 5 wesel i to z udziałem najwyżej 50 osób. Część ludzie przeniosła wesela na ten rok i dalej nie wie, czy dojdą do skutku. My też nie wiemy.  Czy to kolejny stracony sezon?  Podejrzewam, że odmrażanie zamkniętych sektorów będzie odbywało się techniką małych kroków, a więc obowiązywać będą limity gości na wesela czy inne uroczystości.

Napisz komentarz »