REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Święta przez Internet

Opublikowano 02 kwietnia 2021, autor: jb

-To już druga Wielkanoc, którą spędzimy bez naszej córki i wnuczek – mówi Stanisław Kucab, żagański radny miejski. -Zostają nam rozmowy przez telefon i internet – dodaje.

Pandemia koronawirusa powoduje, że nie możemy się spotykać w większym gronie, by tradycyjnie spędzić święta wielkanocne. Drugi rok z rzędu. Ci, którzy na co dzień mieszkają za granicą, raczej znowu nie odwiedzą rodzinnych stron.

Do rodziny Stanisława Kucaba na Wielkanoc zawsze przyjeżdżała córka Julita z mężem Przemysławem i dziećmi Kingą i Mają. Na co dzień mieszkają we Frankfurcie nad Menem.

Obie dziewczynki to oczko w głowie pana Stanisława.

– W tym roku święta spędzimy sami, bez wnuczek – przyznaje S. Kucab. -Nie ma żadnej możliwości, żeby się spotkać. Ani oni do nas nie przyjadą z Niemiec, ani my nie pojedziemy do nich. Zawsze było tak, że my jechaliśmy do nich na Boże Narodzenie, a oni do nas na Wielkanoc. Spędzaliśmy cały tydzień razem. Te święta znowu będą inne, niż wszystkie – mówi. -Mam nadzieję, że przyjedzie do nas syn Bartłomiej, który na co dzień mieszka we Wrocławiu. Inaczej, spędzalibyśmy święta we dwoje z żoną – dodaje.

Rodzinie Kucabów nie udało się już spotkać na poprzednie święta wielkanocne, gdy wtedy  wprowadzono obostrzenia. Podobnie było z Bożym Narodzeniem. .

-Jedynie w maju, gdy były mniejsze restrykcje u nas i w Niemczech, udało nam się pojechać do córki, żeby móc pobyć razem chociaż przez kilka dni. To bardzo trudna sytuacja dla wszystkich rodzin, które nie mogą się spotkać. Teraz docenia się internet i fakt, że można się widzieć i słyszeć codziennie. Święta przez telefon czy laptop to już chyba coraz bardziej powszechna sprawa. – mówi.

Rodzinne zwyczaje

W trakcie świąt wielkanocnych w Żaganiu obowiązkowe było święcenie koszyczków. – W tym roku już wiadomo, że go nie będzie. Przenieśliśmy też do Polski szukanie słodkich jajeczek. Organizujemy wnuczkom taką zabawę w przypałacowym parku. Kiedy idziemy na świąteczny spacer, to zięć wychodzi chwilkę wcześniej i podrzuca jajeczka. Potem dziewczynki mają frajdę, jak znajdą je, a to za drzewkiem albo pod jakimś krzaczkiem – opowiada pan Stanisław.

Jedyne, co pozostaje tradycyjne na Wielkanoc, to potrawy.

-Śniadanie zaczynamy od dzielenia się jajeczkiem. Później oczywiście podaje się żurek, białą kiełbaskę gotowaną i pieczoną w cebulce. Wszelakie pieczone mięsa, sałatki no i oczywiście jajka w każdej postaci. W związku z tym, że potrafię przypalić nawet wodę na herbatę, moja żona Łucja jest szefem kuchni i przygotowanie potraw spada na nią.Jak nie można spotkać się, to chociaż potrawami można sprawić, żeby święta były takie same jak co roku – mówi pan Stanisław.

Wszyscy tęsknimy

Rozmowy przez internet to za mało.

-Wiem, że wnuczki bardzo tęsknią, my też tęsknimy. Wnuczki namawiają swoją mamę, żeby „przyjechać do Stasia na imprezę”, już też chciałyby, żeby coś się działo. O tym, że sam chorowałem, dowiedziałem się przypadkiem. Mieliśmy w pracy robione badania z krwi na obecność przeciwciał. Wyszły mi pozytywnie,co oznacza, że wirusa miałem, ale tego nie odczułem. Mam nadzieję, że na tym koniec. Wszyscy chcielibyśmy, żeby było już normalnie, żebyśmy wszyscy w zdrowiu doczekali tej normalności. Tego życzę każdemu – mówi S. Kucab.

Napisz komentarz »