REKLAMA

Zdrowie

Chorujemy coraz mocniej

Opublikowano 26 marca 2021, autor: jb

Chorują coraz młodsi, do szpitali trafiają w coraz cięższym stanie. -Jeżeli ktoś uważa, że koronawirus do ściema, zapraszam do nas na oddział do pomocy jako wolontariusz. Bedzie miał okazję przekonać się, jak wygląda nasza rzeczywistość – mówi lek. med. Damian Hyla, kierownik oddział covidowego w żagańskiej filii 105. Kresowego Szpitala Wojskowego.

W Żaganiu oddział covidowy utworzony jest na piętrze dawnej pulmonologii, chirurgii, łóżka z respiratorami funkcjonują w miejscu dawnego oddziału noworodkowego. Szpital może przyjąć na raz 76 zakażonych koronawirusem.

-W Żaganiu mamy komplet – mówi nam D. Hyla w czwartek, 25 marca. – Ostatniej doby wypisaliśmy 11 osób i od razu przyjęliśmy kolejnych 11. Co wypis, to przyjmowani są kolejni pacjenci. Łóżka nie stoją wolne, zapełniają się w trakcie jednego dyżuru – dodaje.

Na oddziały covidowe trafiają już nie tylko seniorzy. Teraz chorują osoby w wieku 40-50 lat, są już u nas przypadki hospitalizowania osób po 30 roku życia.

Choroba bardzo podstępna

-Dokładnie jest tak, że chorują młodsi. Nie wiemy dokładnie, dlaczego tak jest. Może to być efekt mutacji wirusa, że akurat młodsi się nim zarażają – tłumaczy D.Hyla.

Chorujemy ciężej. W porównaniu do poprzedniej fali zakażeń, więcej pacjentów jest w poważnym stanie. Większość pacjentów podłączonych do respiratorów i tak umiera.

-Przede wszystkim dzisiaj pacjenci chorują inaczej. To co było uznawane za typowe objawy koronawirusa, czyli zaburzenia węchu i smaku, już prawie nie występują. Większość pacjentów, która trafia do nas na oddział, są już w poważniejszym stanie, z dusznością i już ciężkim zapaleniem płuc. Wymagają tlenoterapii, często kończy się to koniecznością podłączenia do respiratora. Drugim obecnie najczęstszym sobjawem zakażenia jest ból gardła i zatok. Pacjentom wydaje się, że zaczyna się u nich typowa infekcja górnych dróg oddechowych. Choroba jest bardzo podstępna. Nie kojarzymy tego, że może to być początek zakażenia. Pacjenci trafiają do nas bardzo późno już w zaawansowanym stadium choroby.  Może tak być, że sami chcą przetrzymać chorobę w domu  albo leczeni przez teleporadę są za późno kierowani do szpitali przez lekarzy rodzinnych – mówi D. Hyla.

Szczepienie to nie gwarancja

Chorują także ci, którzy już przyjęli szczepionkę przeciwko koronawirusowi.

-Zdarzają się na oddziale osoby po szczepieniach. Mieliśmy już kilka takich, nawet zaszczepiony dwoma dawkami. Jedna z nich trafiła do nas tuż po przyjęciu drugiej dawki szczepionki, czyli najprawdopodobniej w trakcie jej przyjmowania musiała być już w trakcie infekcji. Jedna pacjentek była miesiąc po drugim szczepieniu. Szczepienie nigdy nie da stu procentowej gwarancji, że się nie zarazimy. Daje możliwość łagodniejszej formy przechodzenia  zakażenia. Pacjentka po drugiej dawce, w trakcie choroby miała zajęte tylko 20 procent miąższu płucnego, a gdyby nie była zaszczepiona, miałaby go zajętego dużo więcej – tłumaczy.

Inna rzeczywistość

Pomimo rosnącej liczny zakażeń i zgonów, wiele osób uważa, że koronawirusa nie ma.

-Jeżeli ktoś uważa, że koronawirusa nie ma, może spróbować pomóc na oddziale covidowym jako wolontariusz. Wystarczy, żeby zobaczył, jak wygląda praca opiekuna medycznego czy chociażby osób do sprzątania. Praca na oddziale i rzeczywistość poza nim,  to są dwa różne światy. U nas zgony są na porządku codziennym, to jest taka rzeczywistość. A wychodzę na ulicę i widzę osoby bez maseczek. Dopóki kogoś zakażenie koronawirusem nie dotknie osobiście lub jego najbliższych, członków rodziny osób, dalej będą uważać, że wirusa nie ma. Zauważyłem też, że osoby, które nawet chorowały, ale miały łagodne objawy, rozpowszechniają informacje, że wcale koronawirus nie jest taki straszny. Sytuacja zmienia się, gdy umiera mu ktoś bliski. – wymienia.

Napisz komentarz »