REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Zatruli się czadem

Opublikowano 19 marca 2021, autor: bj

Lekarz zaczął badać kobietę, gdy stojący obok jej mąż osunął się nieprzytomny. Gdy z ratownikiem włączyli czujnik czadu, zabrakło na nim skali.

Ambulans z symbolem S, czyli z lekarzem na pokładzie pojechał do kamienicy przy ul. Okrzei w Żarach (przed godz.22 w czwartek, 11.03.).

– Załoga otrzymała wezwanie do 60-letniej kobiety z bólami w klatce piersiowej. Gdy przyjechali do domu pacjentki, standardowo podłączyli ją do aparatury, chcieli zrobić ekg-opowiada Ryszard Smyk, szef żarskiego pogotowia ratunkowego.

Nagle zasłabł i osunął się na podłogę mąż kobiety, 62-latek. – Lekarz i ratownik od razu stwierdzili, że coś jest nie tak. Uruchomili czujnik czadu, w który wyposażone są karetki-dodaje R. Smyk.

Włączyli czujnik, pojawił się głośny sygnał. -Jego skala doszła niemal do końca. W mieszkaniu był czad!-relacjonuje R. Smyk.

Liczyły się sekundy

Otworzyli okna i zadzwonili po straż pożarną.

– Już po dłuższej chwili wietrzenia zostało stwierdzone groźne stężenie tlenku węgla. Przyczyną był brak sprawnej wentylacji w mieszkaniu i nieprawidłowa eksploatacja pieca kaflowego. -informuje st. asp. Paweł Brela, oficer prasowy KP PSP w Żarach.

Do szpitala trafiła i żona, i mąż. Gorzej poczuł się ratownik i lekarz. – Okazało się, że stężenie karboksyhemoglobiny znacznie przekracza dopuszczalną normę. Obaj trafili pod tlen. Wprost z karetki zostali przyjęci na SOR – dodaje R. Smyk.

Gdyby nie czujnik czadu, mogłoby dojść do tragedii. – To oczywiste, że on uratował życie ludzkie-kończy R. Smyk.

Napisz komentarz »