REKLAMA

Kultura, Oświata

Marzenia się spełniają

Opublikowano 19 marca 2021, autor: Michalina Kozarowicz

Ania Mądra ma 19 lat i już spełniła swoje największe marzenie. Dostała się na wymarzone studia w Nowym Jorku.

Ania Mądra (19 l.) z Żar jest uczennicą Społecznego Liceum w Żarach. Udowodniła, że marzenia się spełniają. Jesienią wyruszy za ocean, by rozpocząć studia w Nowym Jorku.

„Regionalna”: Od dawna marzysz o studiach za oceanem?

Ania Mądra, studentka PACE University w Nowym Jorku: Od zawsze marzyłam o podróży do USA, wyobrażałam sobie, że będę żyć w Stanach Zjednoczonych. Gdy byłam w podstawówce znajoma pojechała na program au pair do USA. Postanowiłam, że po maturze ja pojadę na taki program, a po roku pójdę na studia. Zbierałam informacje, kontaktowałam się z rożnymi ludźmi, skupiłam się na studentach. Na uczelnie amerykańskie aplikuje się rok wcześniej, ale decyzje zazwyczaj wychodzą w tym samym roku, w którym planuje się zacząć studia. Robią tak, bo mają ogromną liczbę aplikantów, więc musiałam zacząć wszystko dużo wcześniej niż u nas. A amerykańska matura wystarczyła mi, by aplikować na studia.

Gdy wiedziałaś jak dostać się na amerykańską uczelnię, co zrobiłaś?

Zaczęłam panikować. Ludzie przygotowują się kilka lat, żeby tam studiować, a ja miałam tylko rok.

Dlaczego zdecydowałaś się na Nowy Jork?

Nowy Jork jest bardzo różnorodny. To wielokulturowa i wielomilionowa populacja, to mi się bardzo podoba. Mieszkają tam ludzie z całego świata, to miasto dużych możliwości i powiązań. Można tam dużo osiągnąć, jeżeli ciężko się na to zapracuje. Nowy Jork był moim marzeniem już od dziecka. Jako pierwsze w Nowym Jorku zwiedzę Muzeum Sztuki Nowoczesnej.

Myślałaś o kilku uczelniach.

Tak, odpowiedzi przychodziły stopniowo. Ta, na której mi najbardziej zależało, przyszła jako ostatnia. Będę studiować na PACE University w Nowym Jorku. Aplikowałam jako studentka niezdecydowana. To też była jedna z przyczyn, dla których chciałam iść na uczelnie amerykańską. Nie muszę deklarować kierunku teraz, mogę to zrobić po roku. Myślę, że będę bardziej szła w kierunki humanistyczne i artystyczne. Idę nową drogą w mojej rodzinie, bo moi najbliżsi wybierali kierunki ścisłe – matematyczne.

Wiesz już, gdzie będziesz mieszkać? Amerykanie odżywiają się inaczej niż my, nie boisz się tego?

Będę mieszkać na kampusie, na pewno przez pierwszy rok. Uczelnia, na którą się wybieram wymaga tego od studentów międzynarodowych. O jedzenie się nie boję, bo ja akurat spożywam dużo słodyczy, także myślę, że jestem w pewnym stopniu przyzwyczajona, a zresztą tam są różne plany żywieniowe do wyboru. Nie tylko fast food czy słodkości.

Poza perfekcyjną znajomością angielskiego, jakie egzaminy musiałaś zdać, by studiować w USA?

Musiałam zdać m.in. egzamin SAT czyli coś jak amerykańska matura ze wszystkich przedmiotów. Zdawałam matematykę, gramatykę, czytanie. Musiałam zdać też egzamin potwierdzający biegłość i płynność języka. Duży wpływ na ocenę podczas aplikacji mają zajęcia pozalekcyjne w szkole i oceny, ja na koniec semestru miałam średnią 5.11.  Musiałam napisać wiele esejów, m.in. dlaczego chcę studiować na danej uczelni i jak do nich pasuję. Chodziło o wyjaśnienie, jak obie strony skorzystają na tym, że będę u nich studiować.  Musiałam zdobyć wiele informacji o danym uniwersytecie, żeby napisać coś takiego.

Rodzice obawiają się Twojego wyjazdu, szczególnie w czasach pandemii?

Myślę, że rodzice obawialiby się, gdyby nawet nie było pandemii. Ale ja się nie boję, muszę skorzystać z takiej okazji. Rodzice znają moje zdanie i je akceptują.

Język, doskonałe wyniki w nauce, ale także talent. Grasz na instrumencie, pięknie śpiewasz. To też miało wpływ na ocenę uczelni?

Ważne, by wkładać serce w to, co się robi i myślę, że wpływ miały też niektóre moje zajęcia. To wolontariaty, udzielanie się w szkole, gra na pianinie, prace wakacyjne i staże – w gazecie „Regionalnej” i telewizji „Regionalnej”.

Studiowanie za granicą jest bardzo kosztowne. Ale Ty dostałaś stypendium.

Tak. Z listem gratulacyjnym o tym, że zostałam przyjęta, dostałam informację, że przyznano mi stypendium za moje osiągnięcia w nauce i całokształt mojej aplikacji. Jestem dumna, że udało mi się na nie zapracować. Stypendium jest bardzo dużym wkładem w koszt akademika, studiów i samego utrzymania się w USA.

Co zabierzesz ze sobą? Nie masz tam rodziny, ani przyjaciół. 

Jadę tam zupełnie sama, ale nie boję się tego. Będę musiała spakować cały swój dobytek. Jadę na studia, a nie na wakacje. Będę musiała spakować praktycznie całą siebie w walizki i zabrać je tam za ocean. Zabiorę se sobą na pewno książkę „Śniadanie u Tiffany`ego” i ” Burn after Writing” (dziennik -przyt. red.), żeby kontynuować zapisywanie. Najbardziej będę tęsknić za przyjaciółmi ze szkoły, bo jednak to tam spędziłam największą część swojego życia. I oczywiście za najbliższą rodziną.

Wrócisz do Polski czy zostaniesz za oceanem na zawsze?

Tego nie wiem. Ale raczej nie wrócę do Polski. Co i gdzie będę robić po studiach, dopiero się okaże. Na pewno chciałabym tam trochę pożyć i dokładnie poznać tamten świat.

Napisz komentarz »