REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Uratujmy ratownika

Opublikowano 19 marca 2021, autor: Michalina Kozarowicz

Ratownikiem WOPR jest od 16 roku życia. Teraz walczy z nowotworem. To ostanie dni zbiórki pieniędzy na jego leczenie, by wyzdrowiał i mógł dalej robić to, co kocha najbardziej.

Artur Marczak (50 l.) z Sieniawy Żarskiej już nie liczy, ilu topiących się wyciągnął z wody. Odebrał też 7 porodów. Teraz sam potrzebuje pomocy, bo choroba chce mu odebrać wszystko,  co tak bardzo kocha. Nowotwór był dla niego jak grom z jasnego nieba. O chorobie dowiedział się w listopadzie ub.r. Było tak źle, że od razu trafił pod lekarski nóż. Przeszedł dwie operacje, a w lutym chemioterapię.

Niepokojące objawy

Choroba uderzyła go znienacka. Objawy od początku były bardzo niepokojące.

– Zaczęło się od oddawania moczu z krwią i skrzepami. Badania szybko wykryły tego mojego gagatka – mówi Artur Marczak (50 l.), ratownik i instruktor nauki pływania na basenie „Wodnik” w Żarach. – Diagnozę usłyszałem bez ogródek. To złośliwy rak. Duży na 6 cm. Uszkodził pęcherz moczowy – dodaje A. Marczak.

W listopadzie ub.r. przeszedł dwie operacje, w lutym chemioterapię. W tej chwili koszt samych leków to600 zł miesięcznie. Do tego dochodzą dojazdy do Zielonej Góry, do szpitala na leczenie.

-Jeżdżę autobusem, bo nie stać mnie inaczej. Nie mogę ciągle prosić znajomych, mają swoje sprawy. A taki wyjazd, to trochę czasu się traci. Ale ostatnio byłem tak słaby, że myślałem, że pod tę górę do szpitala nie podejdę – tłumaczy.

Co dalej?

Najgorsze jest to, że pan Artur musi się liczyć z tym, że po zakończeniu chemii czeka go operacja usunięcia pęcherza moczowego.

– Dla ratownika i instruktora wodnego to jak wyrok. Bo wówczas lekarze będą musieli zastosować stomię. Czyli worek. To nosi się na brzuchu. Nie mógłbym pracować, uczyć ratowników, a także prowadzić kursów pływania – wyjaśnia ze smutkiem pan Artur.

 -Istnieje nowatorska alternatywna metoda, które pozwoli mu po zakończeniu terapii wrócić na basen, ale jeżeli jej nie zastosuje, nigdy już nie będzie mógł być instruktorem czy ratownikiem – dopowiada Krystyna Adamenko z fundacji „Pięknolesie”, która zorganizowała zbiórkę na portalu zrzutka.pl na rzecz pana Artura. Fundacja współpracuje z WOPR, bo organizuje zajęcia nauki pływania dla dzieci.

12 dni do końca

Aby przeprowadzić operację i dalsze leczenie, potrzeba 50 tys. zł.. Fundacja Pięknolesie prowadzi zbiórkę na stornie zrzutka.pl. Link do zbiórki można wyszukać pod adresem www.zrzutka.pl/7bv2j8

Dodatkowo Fundacja przekazała w lutym 3 tys. 800 zł panu Arturowi na leczenie.

– Istnieje nowatorskie alternatywne leczenie, które pozwoli mu po zakończeniu terapii wrócić na basen, jeżeli go nie zastosuje nigdy już nie będzie mógł być instruktorem czy ratownikiem. Zwracamy się do wszystkich, którzy tak jak my bardzo czekają na kolejne zajęcia z Arturem, aby wsparli finansowo jego leczenie. – zachęca K. Adamenko 

Napisz komentarz »