REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Odszedł najstarszy strażak

Opublikowano 19 marca 2021, autor: bj

Jak mówią strażacy, złotnicka OSP już nigdy nie będzie taka, jak dotychczas. Bo żegnają oni współzałożyciela OSP i swojego mistrza, Zygmunta Strzelczaka (? 92 l.).

Był najstarszym strażakiem w regionie i jednym z ostatnich kowali. Zygmunt Strzelczak (? 92 l.) urodził się 1.07.1929r., we wsi Grzebienisko przy granicy polsko-niemieckiej w powiecie szamotulskim.Miał czworo rodzeństwa -Kazimierę i Janinę, Edwarda i Henryka.

-Tato wiele razy wspominał wspomina, jak podczas wakacji 1939 roku przed szkołę zajechał wielki samochód z niemieckimi flagami, które złożono w szkole. Niemcy oznajmili, że te flagi mają zawisnąć przy każdym domu. Część ludzi się bała i rozwiesiła, ale większość nie wykonała rozkazu. To byli Polacy. -wspomina Jan Strzelczak, syn pana Zygmunta.

Był wczesny ranek 1.09., gdy obudził ich sznur samolotów. Leciały bez końca w stronę Warszawy. Rozległo się wycie syren i wszyscy dowiedzieli się, że rozpoczęła się II Wojna Światowa. We wsi wybuchła panika, bo Niemcy krzyczeli: „Polnische Schweine!”

Wojenne wspomnienia

Już w drugiej połowie września wszyscy pełnoletni mężczyźni zostali wcieleni do wojsk, w Grzebieniewie zostały kobiety z dziećmi i starcami.

Dopiero w październiku 10-letni Zygmunt rozpoczął rok szkolny. Chodził wtedy do czwartej klasy.

– Pamiętał, że był apel i jeden ze starszych uczniów zapytał: „kto to jest Hitler?”. Kierownik szkoły odpowiedział wymijająco, że „chyba był malarzem”. Wówczas na apelu przy wszystkich niemiecki żołnierz zastrzelił kierownika szkoły. Jego funkcję objął Niemiec i odtąd był całkowity zakaz nauki języka polskiego-wspomina J. Strzelczak.

Polskie dzieci przydzielono do pracy w gospodarstwach niemieckich, starsi zabierani byli w inną część III Rzeszy, w tym starszy brat Edward.

Zygmunt po czwartej klasie z bratem Henrykiem zostali przydzieleni do przymusowej pracy w gospodarstwie Niemki, której mąż był na wojnie.

Po wojnie rodzeństwo zamieszkało w dużym domu, który zajęła w 1947r. najstarsza siostra, Kazimiera z mężem – w Złotniku.

Zygmunt poszedł do pracy do kowala-Niemca w Bieniowie, który nauczył go zawodu.

Żegnają Mistrza

W Złotniku Zygmunt Strzelczak poznał  przyszłą żonę, Agnieszkę Lechocką. Doczekali się sześciorga dzieci

– Bogdana, Emilii, Kazimierza, Andrzeja, Jana i Romana. Wykonywał swój zawód,  przyuczył do 22 młodych mężczyzn.

Po wojnie w złotnickich lasach zostało bardzo dużo armat, czołgów, które zagospodarował kowal Zygmunt. Z dekli od czołgów robił lemiesze do pługów, a z pozyskanego aluminium, piasty do kół, do wozów konnych na kołach gumowych. Pan Zygmunt miał też tokarnię i potrafił dorobić części do wszystkich urządzeń i maszyn. Pracę w kuźni zaczynał często o 3. rano, aby się wyrobić, bo tak dużo było zamówień.

Był też zasłużonym społecznikiem. W latach 1957-1959 pracował przy budowie szkoły, a w latach 90.- nowej świetlicy wiejskiej oraz remizy. Jednostka OSP w Złotniku powstała przy jego udziale w 1957r. roku (w 1947r. pracował przy zakładaniu OSP w Bieniowie). Zajmował się sprzętem strażackim i transportem.

– Początkowo motopompa wraz z osprzętem wożona była do pożaru na przyczepie, ciągniętej przez konie. Dopiero w latach 60. jednostka dostała STARA 25 – dodaje Pan Jan.

Będąc strażakiem pełnił m.in. funkcję przewodniczącego komisji rewizyjnej, w Zarządzie Gminnym OSP w Żarach. Został odznaczony srebrnym i złotym krzyżem za dzielność, Krzyżem Związku Ochotniczych Straży Pożarnych, Medalem Honorowym Bolesława Chomicza, Medalem Honorowym Józefa Tuliszkowskiego, Odznaką Honorową za Zasługi dla Województwa Zielonogórskiego, Złotym Medalem za zasługi dla pożarnictwa.

Z. Strzelczak zmarł w szpitalu, po ciężkiej, długiej chorobie. – Zasłabł w dzień dziadka, wówczas był reanimowany. Tata zawsze był silny, więc była nadzieja…-mówi pan Jan.

Strażacy żegnając Z. Strzelczaka napisali „Mistrzu dziękujemy Ci za Twoje dobre serce, życzliwość, dobroć i ogrom pracy. Na zawsze będziesz w naszej pamięci.”

-Nie wyobrażamy już sobie bez niego strażackich zebrań oraz zawodów-mówi Mateusz Ostrowski, naczelnik OSP Złotnik .

-Dla nas był dobrym ojcem. Takim, który nauczył, co w życiu ważne, jak być przyzwoitym człowiekiem. Każdemu przygotował do startu w dorosłe życie-kończy pan Jan.

Z. Strzelczak spoczął w środę, 17.03. na cmentarzu w Złotniku.

Napisz komentarz »