REKLAMA

Sport

Sokoł wraca do gry

Opublikowano 15 marca 2021, autor: Piotr Piotrowski

Po latach sportowej posuchy piłkarki Sokoła Żary przypomniały o sobie, zdobywając brązowy medal w Lubuskiej Lidze Juniorek Młodszych. – Próbujemy odbudować klub, pokazać władzom Żar, że robimy coś dobrego – mówi prezes klubu, Robert Nowaczyński.

Sokół to jeden z najbardziej utytułowanych klubów w Żarach. Mimo braku drużyny w rozgrywkach centralnych i ograniczonego budżetu, wychował takie talenty jak Monika Kobylińska, Sonia Siemko, Aneta Łabuda, Kornelia Bontal, Marta Łyszczyk, Paulina Momot, Paulina Wiśniewska, Alicja Ślęzak  czy Karolina Kaniewska. Wszystkie założyły koszulki z orzełkiem na piersi, zrobiły karierę na krajowej i międzynarodowej arenie. Niestety, złota era skończyła się w 2004 roku, kiedy to działacze musieli wycofać się z rozgrywek I ligi, ze względów finansowych. Obecnie Sokół odradza się, niczym Feniks z popiołów.

Sokół leci w dół

 – Władze Żar nigdy nas nie rozpieszczały, jeśli chodzi o dotacje na działalność klubu – podkreśla wieloletni działacz Sokoła i członek zarządu Tadeusz Płóciennik. – Zapasy i piłka nożna były traktowane lepiej niż szczypiorniak. Mimo to, kierowałem tym okrętem  przez trzy kadencje, będąc do 2015 roku jednocześnie prezesem, trenerem i kierownikiem klubu.  Przez kilka współpracowaliśmy z Czarnymi Żagań i piłkarkami Lecha Berenca, tworząc mocny zespół seniorek w II lidze.  Swoje utalentowane zawodniczki podsyłał nam klub z Jeleniej Góry.  

Sokół na wygnaniu

Wsparcie ze strony władz było coraz mniejsze. Sokół na kilka lat „wyniósł się” z Żar. –  W 2015 roku nie dostaliśmy ani złotówki na działalność, choć wnioskowaliśmy o 30 tys. zł. Z tego powodu szczypiorniak przeniósł się z Żar do hali w Witoszynie, a funkcję prezesa przejął Cezary Hoffman – wspomina T. Płóciennik. –  Zaczęliśmy wszystko od nowa. Mimo świetnych warunków w Witoszynie,  taka działalność na wygnaniu nie zdawała na dłuższą metę egzaminu.

Pomocną dłoń wyciągnął Robert Nowaczyński, dyrektor Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego (powstałego na bazie Zespołu Szkół Samochodowych), dzięki czemu szczypiorniak wrócił do swoich korzeni, czyli Samochodówki, gdzie zaczynał „raczkować” w 1954 r. Gdy został prezesem Sokoła, klub wrócił z Witoszyna do Żar. –  Postanowiłem pomóc Tadeuszowi w odbudowie klubu, w jego powrocie na sportową mapę Żar i województwa – zaznacza prezes klubu, Robert Nowaczyński.

Sokół wraca do Żar

 Od tego sezonu mecze Lubuskiej Ligi Juniorek Młodszych i Młodziczek  szczypiornistki rozgrywają  w hali LO im. B.Prusa. Odbudowę żarskiego szczypiorniaka nowy zarząd zaczął od współpracy ze szkołami z Lipinek Łużyckich, Brodów, Witoszyna oraz SP nr 10 z Kunic. Talenty  trenerzy „wyławiali”  w turniejach. Nawiązując do tradycji szczypiorniaka w Żarach, działacze zaczęli organizować tzw. Dzień Sokoła, połączony z turniejem brydżowym.

Sokół na fali

Po rezygnacji z funkcji trenera Martyny Hoffman, obecnie dwie drużyny młodzieżowe szczypiorniaka prowadzą Barbara Skórzyńska i Mariola Sieńko, które do tej pory prowadziły UKS Czarni Żagań.  – I już widać efekty tej pracy. Niedawno juniorki młodsze zdobyły brązowy medal, szansę na kolejny mają młodziczki – podkreśla T. Płociennik.  – Cieszy mnie zaangażowanie trenerek i zawodniczek. Na każdym meczu w lidze jest komplet piłkarek, który na parkiecie dają z siebie wszystko, grają na maksa – dodaje R. Nowaczyński. – Doszła Ola Sieńko, która jest najlepszym strzelcem ligi.

Sokół to nie tylko szczypiorniak. Działa w nim również sekcja brydżowa, której zawodnicy grają w drugiej lidze. W sumie klub ma obecnie ponad 150 sportowców.

– I choć piłkarki jeżdżą na mecze po całym województwie, są gorzej traktowani niż np. piłkarze czy zapaśnicy Agrosu. Na ten rok Sokół dostał od miasta 29 tys. zł dotacji, tyle samo, co rok temu. A koszty transportu, opłat czy zatrudnienia trenerów  rosną – podkreśla Płóciennik.

 Sokół w lidze juniorek

W porozumieniu z UKS-em Czarni Żagań władze Sokoła chcą reaktywować drużynę juniorek, zgłaszając ją od nowego sezonu do Lubuskiej Ligi Juniorek.  – Dziś piłkarki kończą grę na juniorce młodszej, a mogłyby dalej grać w szczypiorniaka, aż do skończenia nauki w żarskich czy żagańskich szkołach – podkreśla R. Nowaczyński.  – Chcielibyśmy wystawić do rozgrywek jedną, żarsko – żagańską drużynę.  Myślę, że my dziś nie jesteśmy na etapie stawiania warunków i oczekiwania od miasta budżetu w wysokości np. 50 tys. zł. Mieszkańcy Żar trochę odzwyczaili się od Sokoła, ale radni i pani burmistrz obserwują wyniki piłkarek i nasze działania. Próbujemy  odbudować klub, pokazać władzy, że robimy coś dobrego. Tworzenie klubu na poziomie ogólnopolskim to już przedsiębiorstwo, na które trzeba mieć konkretne pieniądze i czas. My stawiamy na szkolenie młodzieży, na to, aby mieć fajne wyniki na poziomie wojewódzkim – kwituje prezes. 

Napisz komentarz »