REKLAMA

Kronika policyjna

Skazana za marsz kobiet

Opublikowano 05 marca 2021, autor: Patryk Świtek

– Policja zamiast strzec prawa, legalnie je łamie. Mam tego kraju serdecznie dość – mówi Aneta Myszyńska. Sąd skazał ją za uderzenie policjanta na proteście.

Wyrok sędzia Marta Pintal-Szczodrowska wydała  w trybie nakazowym, a więc bez przeprowadzenia rozprawy. Skazała A. Myszyńską na 6 miesięcy ograniczenia wolności i 20 godzin prac społecznych.

– Złożyliśmy sprzeciw – mówi Mariusz Ratajczak, który broni Anety. – Formalnie to jest traktowane jak propozycja. Teraz sprawa trafi do normalnego rozpoznania. Będzie rozprawa i zostaną przesłuchani świadkowie – dodaje.

Aneta wzięła udział w strajku kobiet w Kożuchowie. Uczestnicy protestu blokowali rondo. W pewnym momencie doszło do przepychanki z policjantami, którzy chcieli udrożnić ruch. Jeden z nich zarzucił później A. Myszyńskiej, że uderzała go pięściami. Zajście zostało nagrane. Na filmie ciosów nie widać. – Dostałam łokciem od policjanta. Drugi funkcjonariusz podszedł do niego i chwycił go za rękę, żeby go powstrzymać. To była prowokacja, bo nie trzeba było mnie przestawiać,  nie byłam agresywna – opowiada Aneta.

Prokurator proponował jej przyznanie się do winy w zamian za warunkowe umorzenie sprawy, ale Aneta odmówiła. – Czemu mam się przyznawać do czegoś, czego nie zrobiłam – komentowała. Prokurator Tomasz Kulczycki, były szef nowosolskiej prokuratury, zdecydował się ją oskarżyć.

Wyrok był dla niej szokiem. – Policja zamiast strzec prawa, legalnie je łamie. Mam tego kraju serdecznie dość – komentowała. Wyrok wrzuciła na Facebooka ze zdjęciem ciasta ozdobionego napisem „J…. PiS”.

– Chcą zastraszyć ludzi, ale mnie nie zastraszą – mówi Alicja. Wie to każdy, kto przejeżdżał obok jej domu. Ma najbardziej oflagowane okno w Kożuchowie. – Teraz szykuję się na protest w Warszawie, który odbędzie się 20 marca. Ktoś musi walczyć – kończy Alicja.

Napisz komentarz »