REKLAMA

Samorząd

Skok na kasę

Opublikowano 05 marca 2021, autor: Piotr Piotrowski

Choć gmina Szprotawa jest zadłużona na ponad 60 mln zł, pandemia szaleje, tnie się wydatki na oświatę i sport, to szprotawscy radni podnieśli sobie diety – średnio o ok. 300 zł miesięcznie. Kto bogatemu zabroni?

O podwyżkę wnioskował burmistrz Mirosław Gąsik. Swój hojny gest dla kolegów z rady argumentował tym, że w budżecie są na to pieniądze. Radni oczywiście przegłosowali podwyżkę (na sesji 3 marca).

Burmistrz przy kasie

Zanim większość była na „tak”, rozgorzała dyskusja.

– Wszyscy się zgodzicie, że praca radnego jest społeczna. Czy nas, jako gminę na to stać? Nadal mamy ponad 60 – milionowe zadłużenie, a 1/3 budżetu gminy pochłania oświata. Nie jest to dobry czas na podwyżki diet – grzmiał radny Krzysztof Bugajny, który w imieniu  klubu PPiS zapowiedział, że jego członkowie będą przeciw podwyżce.

– Pana troska wydaje się być nieuzasadniona, bo środki w budżecie na ten cel są zabezpieczone – odparł burmistrz Szprotawy Mirosław Gąsik. – Wy (klub PiS- red.) żeście budżet na 2021  rok zanegowali, więc nie macie moralnego prawa się teraz wypowiadać.

– Mamy psie pieniądze, tak psie pieniądze! – wtórował burmistrzowi radny Roman Pakuła, podkreślając, że podstawowa dieta wynosi zaledwie 600 zł i nie była podwyższana od wielu lat.

– Każdy czas na podwyżki będzie złym czasem – zaznaczył radny Jerzy Chmara. – Te diety nie są zarobkiem, idą na zwrot poniesionych kosztów. O darowiznach radnych nie mówi się głośno. Ja w skali roku przeznaczam na ten cel ponad 1 tys. zł.

– Pamiętajcie o budżecie gminy. Żebyście później mogli mieszkańcom popatrzyć w oczy – ripostował K. Bugajny. – Czy teraz mamy dobry czas na podwyżki, panie Jurku?

Pozazdrościli innym?

Radny Ireneusz Ganczar podkreślał, że diety szprotawskich są jednymi z najniższych w powiecie. –  Radni z gminie Małomice mają po 1200 zł miesięcznie, radni powiatowi 1500 zł – wyliczył.  Przewodniczący rady, Andrzej Stambulski podsumował: – Przez te dwa  lata zeszliśmy z zadłużenia 67 do 61 mln zł. A ile rzeczy się robi w gminie!

Ostatecznie, za podniesieniem stawek było 15 radnych z koalicji burmistrza (Monika Biazik, Janusz Biliński, Jerzy Chmara, Marcin Chmura, Ireneusz Ganczar, Bartłomiej Grono, Beata Jakowicka, Szymon Matuszewski, Roman Pakuła, Piotr Siuda, Maciej Siwicki, Andrzej Skawiński, Władysław Sobczak, Andrzej Stambulski),  przeciw było czworo radnych z klubu PiS (Krzysztof Bugajny, Małgorzata Łazarczyk, Piotr Płaskociński, Bożena Wójcik – Wojtkowiak), od głosu wstrzymał się Stefan Gołek (nieobecny był Józef Rubacha).

A mieszkańcom podwyżki

– Decyzja radnych jest dla mnie kuriozalna. Gmina jest zadłużona, brakuję pieniędzy na wszystko. Ale na podwyżki dla radnych pieniądze są? – skwitował po sesji P. Płaskociński z klubu PiS. –  Ciągle dla mieszkańców są jakieś podwyżki, a to za wywóz śmieci, a to podatku od nieruchomości. Fajnie się mieszkańcom funduję podwyżki podatków, a sobie podwyżki diet radnych. Funkcja radnego jest to funkcja społeczna. Każdy, kto kandydował w 2018 roku do rady miejskiej, wiedząc w jakiej trudnej sytuacji jest gmina godził się, że gdy zostanie wybranym radnym będzie taką otrzymał dietę 600 zł.

Radni przyznali sobie jednak więcej. I tak, szeregowy radny dostanie miesięcznie 905 zł (podwyżka o 305 zł),  wiceprzewodniczący komisji – 1026 zł (podwyżka o 306 zł), przewodniczący komisji – 1066 zł (podwyżka o 316 zł), wiceprzewodniczący rady – 1509 zł (podwyżka o 309 zł), przewodniczący rady – 2013 zł (podwyżka o 213 zł).

W tym roku gmina zaplanowała na diety kwotę 192 tys. 240 zł, podwyżki oznaczają, że Urząd Miasta dołoży do niej kolejne 57 tys. 652 zł.

Napisz komentarz »