REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Skok na jagody

Opublikowano 26 lutego 2021, autor: jb

Grupa Mołdawian zrobiła skok na nasze lasy. Obrobiła nas z … pędów czarnej jagody.

Zazwyczaj jagoda (borówka czernica) znana jest z tego, że je się jej owoce albo używa ich w działalności leczniczej. Ale ci złodzieje pokusili się na pędy tej krzewiny. Miały trafić prawdopodobnie na sprzedaż. Do próby nietypowej kradzieży doszło w lesie Nadleśnictwa Wymiarki.

– Same pędy wykorzystują przeważnie floryści do stroików i bukietów. Nie mieliśmy styczności z takim problemem, żeby ktoś ścinał jej pędy. Dopiero sami szukaliśmy o tym informacji. Nieduży pęczek składający się z 4-5 pędów kosztuje około 12-14 zł. Te pocięte i już przygotowane pęki, składały się z 8 mniejszych, więc warte były około 100 zł każdy – mówi Jarosław Karwański, z-ca nadleśniczego Nadleśnictwa Wymiarki.

Ich ścinaniem zajęło się 12 obcokrajowców, obywateli Mołdawii, w sobotę 20 lutego. Byli w lesie w okolicach Borowego (gm. Iłowa). Około kilometr w głębi lasu od głównej drogi. Zauważył ich leśniczy, który wyjechał na patrol.

To głuszec lubi borówki

– Same krzewinki nie są pod ochroną, ale kwestię zbiorów runa leśnego regulują rozporządzenia. Nie można po prostu wejść z kosą do lasu i wycinać wszystko, co popadnie. Teren naszego Nadleśnictwa w w dwóch trzecich jest na terenie obszarów chronionych, choćby siecią Natura 2000. Realizujemy tu program restytucji głuszca przez Nadleśnictwo Ruszów. Jednym z elementów jego pokarmu jest borówka, nie można jej wycinać w sposób niekontrolowany – mówi J. Karwański.

I dodaje – To była sobota, jedno z naszych podejrzeń jest takie, że celowo wybrano dzień wolny od pracy, żeby ryzyko spotkania Straży Leśnej było mniejsze. Przypadek zrządził, że leśniczy znalazł się akurat w tym miejscu. Byliśmy bardzo zaskoczeni taką wycinką, szczególnie, że robili to obywatele obcego państwa. Ktoś im po prostu zlecił taką pracę.

Tego jeszcze nie było

Kierownik grupy otrzymał mandat w wysokości 500 zł za wjazd do lasu. Policja została wezwania do wylegitymowania pozostałych amatorów jagód.

– Wszyscy byli bardzo spokojni, przygotowani na wypłacenie tych środków od ręki. Takiej historii nigdy nie było w naszym Nadleśnictwie, ja w zawodzie jestem 20 lat i też nigdy się z takim przypadkiem nie spotkałem! – dodaje J. Karwański.

Napisz komentarz »