REKLAMA

Samorząd

Burmistrz w sądzie

Opublikowano 19 lutego 2021, autor: Piotr Piotrowski

Po ponad roku od zatrzymania burmistrza Szprotawy i księdza, który w jego imieniu miałby zdaniem śledczych przyjąć 500 tys. zł łapówki od podającego się za inwestora agenta CBA, ruszył proces w Sądzie Rejonowym w Żaganiu.

Na czwartkowej wokandzie (11 lutego) sąd umorzył postępowanie w sprawie zmarłego księdza proboszcza jednej ze szprotawskich parafii –  Ryszarda Sz., który rzekomo w imieniu burmistrza Szprotawy miał przyjąć 500 tys. zł łapówki od tajemniczego inwestora, zainteresowanego zakupem gruntów w szprotawskiej strefie przemysłowej.

Przypomnijmy – inwestorem okazał się agent Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Księdza zatrzymano „na gorącym uczynku”, jak  z walizką pieniędzy wsiadał do auta. Duchowny nie doczekał wokandy, umierając 22 grudnia ubiegłego roku, na Covid-19.  – W tej sytuacji sąd umorzył postępowanie. W sprawie dwóch kolejnych oskarżonych – burmistrza Szprotawy oraz geodety, Zdzisława Sz. proces ruszy w czwartek, 25 lutego  – informuje Jędrzej Kolczyński, wiceprezes żagańskiego Sądu Rejonowego.

Wewnętrzny spokój

Od zatrzymania burmistrza Mirosława Gąsika przez CBA minęło już blisko 15 miesięcy. W areszcie przesiedział on 9 miesięcy.  Przez ten czas Gąsik konsekwentnie odmawiał przyznania się do winy. Zarzeka się, że jest niewinny i ksiądz nigdy nie reprezentował go w żadnych rozmowach z inwestorem.  Na wolność burmistrz wyszedł po wpłaceniu kaucji, w wysokości 100 tys. zł. Prokuratura oskarża go o przyjęcie łapówki w wysokości 500 tys. zł od przedsiębiorcy zainteresowanym kupnem działek w szprotawskiej strefie przemysłowej. Tym inwestorem był w rzeczywistości był agent Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Zdaniem śledczych, pieniądze w jego imieniu miałby przyjąć szprotawski ksiądz, Ryszard Sz.

W rozmowie z „Regionalną”, w środę, 17 lutego Gąsik podkreśla, że chciałby się jak najszybciej oczyścić z bezpodstawnego zarzutu przyjęcia korzyści majątkowej.

– Czuję wewnętrzny spokój. Jestem niewinny i to postaram się udowodnić przed sądem – mówi.- Duchowny nie miał mojego upoważnienia do rozmów z jakimkolwiek inwestorem, również z tym rzekomym, którym był podstawiony agent CBA. Wiem, że wyjaśnienia księdza nie są dla mnie obciążające. Cała sprawa jest dla mnie absurdem.

Dodajmy, że jest jeszcze trzeci oskarżony w sprawie, geodeta Zdzisław Sz. Wedle prokuratury, miał żądać 200 tys. zł od przedsiębiorcy, chwaląc mu się, że ma wpływy u konserwatora zabytków, dzięki czemu łatwiejsze będzie załatwienie formalności przy odrestaurowaniu zabytkowego pałacu w podszprotawskim Henrykowie, którego kupnem ten inwestor był zainteresowany.

Do tematu wrócimy.

Napisz komentarz »