REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Miesiąc szukali awarii

Opublikowano 19 lutego 2021, autor: jb

Blisko miesiąc trwało poszukiwanie źródła awarii wodociągu w Gozdnicy.

-Takiej awarii nie pamiętają  najstarsi pracownicy Gozdnickiego Przedsiębiorstwa Wodno – Kanalizacyjnego, nawet ci z 40-letnim stażem pracy – mówi burmistrz Krzysztof Jarosz.

O awarii, której nie było widać, alarmowały urządzenia pomiarowe na ujęciu wody.

– Można było zauważyć, że nocą było więcej zużycia niż normalnie. A po pewnym czasie wyciek wody był tak duży, że pracujące ciągle pompy wody nie nadążały pompować wody. Strata wody była tak duża, że dopływ wody był niewystarczający. Stąd decyzja o tym, żeby zakręcać wodę na noc, żeby pompy były w stanie złapać rezerwę i żeby woda była w ciągu dnia – mówi burmistrz. Woda w mieście zakręcana była w godzinach 22:00-4:00.

Blisko miesiąc temu, przez pierwsze trzy dni zatrudniona była firma specjalistyczna. -Nie poradzili sobie. Potem metodą prób i błędów szukali jej pracownicy spółki. Wyposażyli się w geofony, kamerę próbowali szukać wycieku.

Zlokalizowano przybliżone miejsce, ale trzeba było kopać otwory w ziemi.

Pomiędzy ul. Zacisze a Matejki na ul. Ceramików mamy z pięć otworów wielkości metr na metr, w których robiono odkop, z myślą o awarii. Sytuację opanowano w ubiegłym tygodniu. – Udało się za szóstym razem. Wyciek ustalono na przeciw wjazdu do sklepu, przy przejściu dla pieszych. Okazało się, że w miejscu, gdzie pękła rura wodociągu była stara, nieskatalogowana odnoga rury kanalizacji deszczowej i cały wyciek odpływał tamtędy – mówi K. Jarosz. I dodaje – Awaria wodociągu to jest typowa awaria dla mrozów a potem odwilży. Nie mieliśmy jednak nigdy tak, żeby rura pękła, a woda z niej nie wydostała się na powierzchnię.

Napisz komentarz »