REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Śmiertelna czołówka

Opublikowano 12 lutego 2021, autor: Piotr Piotrowski

Jego volkswagen zderzył się czołowo z bmw. 60-letni mieszkaniec Żagania zginął na miejscu.

Do tragedii doszło w środę (10.02.), około 16.00. Pan Tadeusz (60 l.) jechał od strony Żagania. Kiedy wjeżdżał do Stypułowa, nagle zjechał na drugi pas. Z przeciwnej strony akurat jechało BMW. Uderzenie było tam mocne, że przód małego volkswagena polo został całkowicie zmiażdżony.

Wezwano służby ratunkowe. Pierwsi na miejscu byli strażacy ochotnicy.

– Mężczyzna był uwięziony w aucie. Musieliśmy rozcinać wrak, żeby go wydostać – słyszymy od strażaków z OSP Stypułów. – Podobno był przygnieciony kierownicą. Nie dawał oznak życia.

Zmarł na miejscu

Ochotnicy rozpoczęli reanimację, później przejęła ją ekipa karetki pogotowia. Ratownicy przez godzinę walczyli o życie mężczyzny. Niestety, nie udało się go uratować.

– W wyniku poniesionych obrażeń kierowca volkswagena zmarł na miejscu. Kierowca i pasażer bmw nie odnieśli poważnych obrażeń – informuje sierż. sztab.  Justyna Sęczkowska, oficer prasowy KPP Nowa Sól. – Wyjaśniamy szczegóły zdarzenia.

30-letni kierowca z BMW to mieszkaniec powiatu żagańskiego. Jechał z pasażerką. Nie mieli poważnych obrażeń.

Dlaczego zjechał?

Pan Tadeusz (60 lat) wracał z pracy,  był ochroniarzem w żagańskim Kauflandzie. Jechał do Kożuchowa, gdzie mieszkał wraz z partnerką.

Dlaczego zjechał na przeciwległy pas? Na te pytania będzie musiała odpowiedzieć nowosolska prokuratura, która prawdopodobnie powoła biegłego z zakresu ruchu drogowego.

Sprawa nie jest prosta. – Do auta była przyczepiona linka holownicza – słyszymy od ratowników. – Ktoś prawdopodobnie go holował. Ale nikogo na miejscu nie było, więc pewnie uciekł – mówią.

To wielki szok

Pan Mirosław, syn partnerki pana Tadeusza przyznaje, że dla rodziny to wielki szok.  – Tego dnia Tadeusz wracał z Żagania jak zwykle do domu w Kożuchowie – mówi. – W połowie drogi skończyło mu się paliwo. Zadzwonił po moją mamę, która przywiozła mu paliwo w baku.  Mama odjechała, ale auto dalej nie chciało ruszyć, więc ktoś go zaczął holować. W pewnym momencie, na łuku drogi linka pękła i auto uderzyło w pojazd jadący z przeciwka. – opowiada pan Mirosław. – To dla nas ogromny szok. Tadeusz był cudownym człowiekiem, zawsze uśmiechniętym i dowcipnym. Był dla mnie jak ojciec.

Napisz komentarz »