REKLAMA

Polityka

Ciągle mam wpływ

Opublikowano 12 lutego 2021, autor: nk

O Zamku, szpitalu, samoizolacji i trasie do biegów narciarskich w ogrodzie rozmawiamy z Markiem Cieślakiem (73 l.), radnym Sejmiku Wojewódzkiego, byłym starostą i burmistrzem Żar.

Kto do tej pory najlepiej rządził Żarami?

Marek Cieślak: Trudno wybrać najlepszego burmistrza. Każdy robił co mógł. Każdy popełniał też błędy, nie wykorzystując wszystkich możliwości.

A jakie błędy popełnił burmistrz i starosta Marek Cieślak?

Moim grzechem jest to, że nie zbudowałem na czas silnego zaplecza dla mojej pracy i pomysłów. Nie przykładałem wystarczającej wagi do tego, kto będzie rządził po mnie i to był błąd.

Pana następcy nie poradzili sobie?

 Nie mam złego zdania o Józefie Radzionie, obecnym staroście. Współpracujemy od lat. Przyzwoity człowiek. Za to jego poprzednik Janusz Dudojć nie wykorzystał szansy, którą dała mu dobra koniunktura. Jak jest dobrze w czasach powodzenia, to trzeba zakładać, że one się kiedyś skończą i trzeba oszczędzać, bo kiedy przychodzą złe czasy, to ciężko to robić. I to dotyczy tak samo życia osobistego jak i samorządów. Poprzednia kadencja, gdy rządził J.  Dudojć, to był czas, gdy co roku zostawało kilkanaście milionów zł i można było pospłacać  długi. Zamiast tego pieniądze kierowano na bieżące wydatki.

Czy ten czas został zmarnowany?

W tym czasie powiat żył dobrze, fajnie. Starosta brylował, pokazywał jaki jest świetny, nie myśląc o przyszłości. A ktoś kto myśli tylko o dniu dzisiejszym, to może jutra nie doczekać.

Danuta Madej, zanim została burmistrzem była wicestarostą. Czy Małgorzata Issel, obecny wicestarosta może powtórzyć tę drogę z samorządu powiatowego do Urzędu Miasta?

Myślę, że są to nieporównywalne osobowości. Powiem najkrócej, żeby nie powiedzieć więcej, kompetencje pani Madej znacznie przerastają to, co potrafi pani Issel. Ale jeżeli znajdzie się tylu Żaran, którzy wolą panią Issel od pani Madej, to ona ma jakieś szanse. A ambicje to najlepiej mieć jak się ma około 40 lat, a jak się jest po 60-tce to trzeba myśleć już raczej o tzw. księżej oborze.

Pański faworyt to Olaf Napiórkowski?

Jest na bardzo dobrym poziomie, w porównaniu do otoczenia. Zawsze go ceniłem jako sprawnego,  rzetelnego menadżera i urzędnika, niebudzący szczególnych kontrowersji, który jest koncyliacyjny.

Co zrobić, żeby zamek nie był kulą u nogi dla Żar?

Żary to zamożne miasto i myślę, że w perspektywie czasu, bo jest to zadanie co najmniej na kilkanaście lat, jeśli nie kilkadziesiąt, to da się wyremontować zamek. Byle nie kosztem rozwoju miasta. Jeśli pieniądze zamiast na wsparcie rozwoju społecznego, czy gospodarczego pójdą na remont zamku, to zostaniemy z nim jak Himilsbach z angielskim.

Jest taka anegdota, że Jan Himilsbach dostał propozycję zagrania w Hollywood u Stevena Spielberga. Warunkiem było, że musi się nauczyć angielskiego. Gdy znajomi pytali go czy zaczął się już uczyć odpowiadał, że nie, bo jak mówił: „Spielberg się rozmyśli, a ja zostanę z tym angielskim jak ten ch…”.

Nie żałuje pan, że będąc burmistrzem sprzedał kompleks zamkowo-pałacowy prywatnym właścicielom?

Jako burmistrz nigdy nie żałowałem, że udało się pozbyć odpowiedzialności za cały ten kompleks, bo nie było nas stać na odbudowę, a tym bardziej na utrzymanie.

O ile  można uzyskać środki na odbudowę, o tyle na wydatki bieżące już pieniędzy nie ma. Wystarczy porównać Żagań, miasto nie tak bardzo odstające od Żar 30 lat temu, teraz ta różnica jest gołym okiem widoczna. Tam jest coroczny wydatek kilku milionów złotych na utrzymanie pałacu. Tak samo będzie u nas. Chyba że znajdzie się pomysł na komercyjne wykorzystanie zamku. Tylko jak pokazuje historia, prywatne inicjatywy biznesowe dotyczące tego kompleksu nie zrealizowały się.

Jak ocenia pan działalność Szpitala na Wyspie?

Myślę, że dobrze jest prowadzony. Niepokojące są zapowiedzi rządzących, że chcą scentralizować szpitale. Za dziesięć lat będziemy mieli tę samą sytuację, która była w latach 90-tych. Szpital uratowaliśmy kosztem wyrzeczeń. Mogliśmy mieć  hale, chodniki, drogi, a tak włożyliśmy 60 mln zł w szpital i jego problemy.

Myśli pan o aktywnym uczestniczeniu w zarządzaniu szpitalem?

 Jestem już emerytem dość długo i ciągoty do sprawowania władzy już mi dawno przeszły. Natomiast gdybym był potrzebny, to bardzo proszę.

Sejmik to był dobry wybór?

Sejmik to jest już tej klasy samorząd, że bez polityki nie da się niczego zrobić. Mam tyle decyzyjności, że w zupełności to wyczerpuje moje oczekiwania.

Popiera pan protest mediów?

Moim zdaniem to bardzo słuszny i potrzebny pokaz jak może wyglądać nasza rzeczywistość bez mediów niezależnych. Będziemy mieli TVP i wykupione przez Orlen media, w których przekaz będzie taki sam. Przyłączę się do protestu jeżeli będzie taka możliwość i myślę, że nie tylko ja.

Słynie pan z nieprzeciętnej aktywności sportowej. Jak pan sobie radzi z izolacją w czasie pandemii?

Mam duży ogród, w którym udało mi się stworzyć kilometrową pętlę i biegam na nartach. Gdy w ciągu dnia zrobię 10 takich okrążeń,o jestem zadowolony.

Utrzymuje pan relacje z byłymi burmistrzami Romanem Pogorzelcem i Franciszkiem Wołowiczem, którzy mieszkają w sąsiedztwie?

Przed pandemią spotykaliśmy się na stopie koleżeńskiej, ale częściej rozmawiamy już o tym co mamy do zrobienia w ogrodzie niż o polityce.

Napisz komentarz »