REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Nagła śmierć w pracy

Opublikowano 12 lutego 2021, autor: bj

Tomasz Potopowicz (? 47 l.) wyszedł do pracy w Swiss Krono. Zasłabł w pracy. Zmarł w drodze do szpitala.

Karetka na sygnale wjechała na teren Swiss Krono w Żarach we wtorek, 9.02.

– Otrzymaliśmy wezwanie do 47-letniego mężczyzny. Na miejscu załoga stwierdziła nagłe zatrzymanie krążenia – informuje Ryszard Smyk, kierownik Pogotowia Ratunkowego.

Nagle zasłabł

– Jeden z naszych współpracowników, mistrz w magazynie wyrobów gotowych podczas pracy w biurze  ok. godz.  12.30  nagle zasłabł.  -wyjaśnia Jarosław Masina, rzecznik Swiss Krono.

Ratownicy natychmiast rozpoczęli reanimację. -Trwała dość długo, ale udało się przywrócić krążenie. Pacjent został zabrany na SOR w żarskim szpitalu – dodaje R. Smyk.

Iskierka nadziei na ratunek zgasła bardzo szybko. Mężczyzna zmarł w karetce, zanim dotarł do szpitala.

Lekarze przypuszczają, że przyczyną śmierci mógł być zator.

To był ważny dzień

Tomasz Potopowicz ( 47 l.) w feralne wtorkowe popołudnie miał ważne zadanie do wykonania.Nic nie zapowiadało tragedii. – Tego dnia pracował w dużym zespole wdrażając nowe oprogramowanie w naszej firmie. Wszyscy byli zadowoleni, przeprowadzone testy wypadły dobrze – dodaje J. Masina.

Pan Tomasz nagle się osunął, dla kolegów to był szok.

– Do pomocy ruszyli najbliżsi współpracownicy oraz kierowca odbierający towar. Udzielili pierwszej pomocy. Inni pracownicy przygotowali wjazd dla karetki. Pojawiła się iskierka nadziei, że wszystko będzie dobrze. Niestety dowiedzieliśmy się, że nasz współpracownik zmarł-dopowiada J. Masina.

Spełnił swoje marzenie

Kolegom pana Tomasza trudno uwierzyć w to, co się stało.

– Tomek był życzliwym człowiekiem. Zatrzymał się, pogadał, rękę podał. Zajmował dobre stanowisko ale nie miał problemu, żeby z niżej zatrudnionymi pogadać. Nie wywyższał się. Nie mogę uwierzyć, że go nie ma – dodaje pan Robert, pracownik zewnętrznej firmy obsługującej żarską fabrykę.

Koledzy wspominają, że pan Tomasz niedawno zrealizował wielkie marzenie. – Cały czas jeździł audi. A niedawno kupił sobie nowy samochód. Białego jaguara. Bardzo się nim cieszył, bo długo się nosił z planami kupna. Tego dnia przyjechał nim do pracy, był chyba za 5 ósma. Widziałem go przed bramą – wspomina pan Piotr, pracownik firmy.

-To dla nas bardzo smutne zdarzenie, świadczące o kruchości nas samych. Znaliśmy pana Tomasza, to nasz wieloletni współpracownik, zaangażowany. Lubił swoją pracę, dobrze wypełniał zadania związane z zarządzaniem ludźmi, załadunkami, przez wiele lat był operatorem wózka. Bardzo dziękujemy załodze karetki, współpracownikom i nieznanemu kierowcy za walkę do końca o życie naszego współpracownika-kończy J. Masina.

Napisz komentarz »