REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Złodziej litości nie ma

Opublikowano 12 lutego 2021, autor: bj

Wszystko co mają, wydają na leczenie żony i matki. Teraz zostali okradzeni.

Od prawie 3 lat walczą  o zdrowie żony i matki, Joanny. Żyją skromnie, niemal cały dochód rodziny pochłaniają dojazdy na terapię i leczenie. Nie proszą o pomoc. – Jest wielu ludzi, którzy jej potrzebują – mówi Marcin Kotwicki z Raszyna (gm. Lubsko). I dodaje, że pomoc, którą za sprawą życzliwych ludzi już do nich trafiła, wspomaga leczenie pani Joasi. – Obracamy w ręku każdą złotówkę.- dodaje M. Kotwicki.

Przypomnijmy. Problemy ze zdrowiem J. Kotwickiej zaczęły się po urodzeniu syna, Filipa. Trafiła do szpitala z wysokim ciśnieniem. Lekarze zdecydowali się na cięcie cesarskie. Została wypisana do domu, choć nadciśnienie się utrzymywało.

Jeszcze tej samej nocy poczuła się bardzo źle, miała duszności. Gdy dotarli do szpitala była sina, a z ust szła piana. Zaczęła się  reanimacja. Joanna na 40 dni zapadła w śpiączkę. Uczyła się na nowo chodzić, kontrolować czynności fizjologiczne.

U pani Joasi rozpoznane zostało uszkodzenie mózgu w przebiegu niedotlenienia-stan po nagłym zatrzymaniu krążenia, niedowład czterokończynowy, padaczkę, encefalopatię.

Wynieśli, co zostało

Żyją bardzo skromnie. Utrzymują się z niewysokiej renty pani Joanny, świadczeń rodzinnych i zasiłku opiekuńczego dla pana Marcina, który nie jest w stanie pracować, bo opiekuje się żoną i małym dzieckiem. Teraz padli ofiarą złodziei. – Niewiele mamy, ale z szopy wynieśli 2 komplety kół do auta. Do tego podkaszarkę. -opowiada M. Kotwicki.

Pan Marcin, budowlaniec, cenniejsze sprzęty sprzedał już dawno. Pieniądze poszły na leczenie. Złodzieje znaleźli to, co zostało najpotrzebniejsze.

Straty policja oszacowała na 2 tys. 500 zł.

– No bo to wszystko używane, ale przecież będę musiał to znowu kupić. Letnie koła,  bo auto jest cały czas potrzebne. .-martwi się pan Marcin.

Walczą cały czas

Na razie nie na wiele ich stać. – Żona jeździ na darmowe zajęcia dla niepełnosprawnych w Lubsku.  Jeździmy też na spotkania z terapeutą, do Żar-mówi pan Marcin.

Pod koniec lutego po raz drugi pojadą do Wrocławia. – Pierwszy raz byliśmy przed świętami. Żona została poddana terapii mikropolaryzacji mózgu-mówi.

To stymulacja kory mózgu przy użyciu 2 elektrod, przez które doprowadza się słaby prąd.

Zabiegi wpływają na poprawę rozumienia, rozwój mowy, usprawnienie procesów poznawczych.

Za tę terapię muszą płacić. -Jeden 10-dniowy cykl, z codziennymi dojazdami do Wrocławia kosztuje 3 tys. zł. – opowiada pan Marcin.

O złodziejach stara się nie myśleć. – Co mam zrobić? Pewnie nigdy się nie dowiemy, kto to. Ale to musiał być swój, z jednej strony weszli, drugą stroną wynieśli wszystko. Ja choćbym nawet chciał, to bym nie wiedział, jak od sąsiada wynieść-mówi pan Marcin.

I choć ta kradzież oznacza kolejne wydatki, pan Marcin martwi się o rodzinę. -Żeby tylko to zdrowie jakoś wracało. To my będziemy mieć wszystko. Ale wszyscy powinniśmy uważać. Bo widać że złodziej nie patrzy, kogo okrada. I nie ma litości – kończy.

Napisz komentarz »