REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

FEMLAK WRACA DO GRY

Opublikowano 05 lutego 2021, autor: bj

Marek Femlak, wiceszef 105 Szpitala Wojskowego w Żarach nie miał wątpliwości, że powróci na stanowisko.

Marek Femlak wrócił na stanowisko zastępcy komendanta ds. leczniczych w 105 Szpitalu Wojskowym w Żarach. – W wtorek, 26.01. Sąd Garnizonowy w Poznaniu wydał decyzję o zdjęciu  zakazu zajmowania stanowiska zastępcy komendanta ds. leczniczych w 105 Szpitalu Wojskowym- mówi M. Femlak.

Postanowienie od razu stało się prawomocne. A M. Femlak mógłby od razu wrócić na stanowisko.

– Dałem sobie jeszcze tydzień na poukładanie spraw. I na to, żeby pełniący moje obowiązki Ryszard Smyk mógł spokojnie zakończyć najpilniejsze kwestie – tłumaczy.

Afera za skierowanie

Przypomnijmy. Pod koniec lipca ub.r. z-ca komendanta 105. Szpitala Wojskowego w Żarach  usłyszał zarzuty poświadczenia nieprawdy i użycie dokumentów poświadczających nieprawdę.

W aktach sprawy po półrocznej pracy prokuratury sąd nie dopatrzył się żadnych zaświadczeń ze 105 Szpitala Wojskowego w Żarach, na podstawie których żołnierz zawodowy otrzymał odszkodowanie za uszczerbek na zdrowiu podczas pobytu na misji.

Niełatwy czas

-To postępowanie trwa od pół roku. W tym czasie nie został przedstawiony ani jeden dokument, pochodzący ze 105 Szpitala Wojskowego, który mógłby świadczyć o tym, że był podstawą do uzyskania odszkodowania.  – wyjaśnia M. Femlak.

Przyznaje, że minione miesiące to był niełatwy czas. -Wiedziałem, że jestem niewinny. Najlepszym dla mnie sposobem na radzenie sobie ze stresem była praca. Nie uciekałem w depresję, w zwolnienia, w zapadanie się w sobie. Brałem dyżury na SOR. A to miejsce, gdzie praca wiąże się z dużym obciążeniem etycznym i prawnym, rzadko zdarza się doba, kiedy tu ktoś nie umiera. Ale ciężka praca i odpowiedzialność za pacjenta pomagała. Choć przypłaciłem to covidowym zapaleniem płuc w listopadzie – wspomina M. Femlak.

Bo nie chodziło tylko o niego. – Czułem wielki niepokój o rodziców, którzy są osobami około osiemdziesiątki. Starałem się chronić ich – tłumaczy.

Żona podporą

Jest przekonany, że przetrwał ten najtrudniejszy czas dzięki wsparciu bliskich. – Żony, córki, rodziny i przyjaciół. Moja córka po ostatniej decyzji sądu powiedziała, że po raz pierwszy rozpłakała się ze szczęścia – dodaje.

Ale to o żonie, Monice, M. Femlak mówi, że była dla niego największą podporą. -Zostawała sama w domu, gdy ja szedłem na dyżur To też było dla niej obciążenie, bo przecież zwyczajnie martwiła się o mnie. A przecież sama pracuje na SOR.

Trudny czas pomogli przetrwać mu też współpracownicy. – R. Smyk, któremu przyszło urzędować w moim gabinecie nawet nie przestawił zdjęć mojej rodziny! Zazwyczaj siedział nie tyle za biurkiem, co przy stole obok. Kontaktowaliśmy się, żeby jak najlepiej prowadzić sprawy związane ze szpitalem – dorzuca.

Z podniesioną głową

Zarówno do pracy, jak i na ulicy chodził z podniesioną głową. – Czułem wsparcie ze strony współpracowników, ludzi, którzy mnie znali od wielu lat, bo w szpitalu pracuję ponad ćwierć wieku. To bardzo dużo dla mnie znaczyło-zapewnia.

Teraz główną troską są sprawy związane ze szpitalem. M. Femlak pozostanie szefem SOR. Zastrzega, że w ramach jednego wynagrodzenia zastępcy komendanta, nie wliczając dodatkowych dyżurów. Będą jednak inne zmiany.

– Wojewoda uchylił decyzję o tym, że oddział chirurgii w Żaganiu nie będzie już covidowy. Przymierzamy się do gruntownego remontu pomieszczeń chirurgii w Żaganiu. Bo tu w przyszłości pojawić się ma zupełnie inny oddział. Od przyszłego tygodnia będziemy urządzać oddział chirurgii z pododdziałem urologii w nowym budynku nr 5. Do niego też zostanie przeniesiony oddział intensywnej terapii. -dodaje M. Femlak.

Docenia gesty szefa. – Gdy słyszałem, choćby raz w tygodniu „chodź na kawę, porozmawiamy”, to też czułem wsparcie. A gdy po wyroku sądu komendant serdecznie mnie uścisnął, to poczułem, że pracuję w gronie przyjaciół – zaznacza.

Napisz komentarz »