REKLAMA

Aktualności, Gospodarka

Żagański biznes umiera

Opublikowano 05 lutego 2021, autor: Piotr Piotrowski

Ponad 20 lokali handlowo – usługowych w centrum Żagania jest na wynajem. Ci przedsiębiorcy, którzy jeszcze działają, ledwo wiążą koniec z końcem. I nie tylko przez pandemię.

W styczniu w żagańskim Rynku zamknęła się apteka i sklep odzieżowy, a w połowie lutego  zamyka się lokal znanej sieciówki –  „Szachownica”.

Puste lokale straszą też przy ul. Keplera – puste miejsca krzyczą po warzywniaku, jubilerze, sklepie z obuwiem i monopolowym. Ale rekordzistą jest deptak na Słowackiego. Tu pustych lokali jest aż siedem. A o zamykaniu biznesów myślą kolejni żagańscy handlowcy.

Taka pomoc!

– Długo tak nie wytrzymamy. Przez markety i pandemię, klientów jest jak na lekarstwo. Szkoły stoją, więc artykuły biurowe się nie sprzedają – żali się Zofia Basiak, właścicielka sklepu z artykułami papierniczymi przy ul. Keplera. – Raz ktoś kupi kopertę za 30 groszy lub skseruje kilka kartek. Towar stoi od ubiegłego roku. Nie ma pomocy ze strony miasta. Za to burmistrz naliczył nam odsetki od zwłoki w zapłacie podatku od nieruchomości. Czy tak powinna wyglądać pomoc? Gdyby nie moja emerytura, nie starczyłoby na bieżące opłaty i czynsz. Wytrzymam może jeszcze z dwa, trzy miesiące. Jeśli sytuacja się nie zmieni, będę musiała zamknąć sklep.

Ciężkie chwile przeżywa też solarium „Palemka” z ul. Szprotawskiej.  – Przez lockdown nie możemy prowadzić działalności, dlatego postanowiliśmy ratować ją, uruchamiając sklep z niemieckimi środkami do prania i słodyczami – mówi Krzysztof Cieślikowski, właściciel żagańskiego solarium. – Słyszeliśmy, że burmistrz chce zwolnić z podatku za pierwszych kwartał właścicieli lokali gastronomicznych, hoteli czy siłowni. A co z nami? Przecież my też „stoimy” przez pandemię?

Władza tego nie widzi?

Burmistrz Żagania Andrzej Katarzyniec planuje pomóc w czasie pandemii właścicielom hoteli, lokali gastronomicznych i siłowni.  I im proponuje trzymiesięczne zwolnienie z podatku od nieruchomości. Problem w tym, że na spotkanie zaprosił tylko paru wybrańców.

– A co z resztą, która odczuwa skutki pandemii? – pyta żagański radny Jakub Witek, którego rodzina prowadzi sklep z odzieżą w Rynku. – Miastu brakuje programu wsparcia lokalnego biznesu, który z jednej strony wykańczają sieci handlowe, z drugiej pandemia, a z trzeciej – bardzo długo trwający remont ul. Ratuszowej, który „odciął” sklepy od klientów.

Tę sprawę poruszył radny Witek na sesji (29.01.).   – Burmistrz zaprosił na spotkanie w sprawie ulg kilku przedsiębiorców, którzy do tej pory narzekali w „Regionalnej” na pomoc ze strony Urzędu Miasta w czasie pandemii – mówi Witek.-  A co z resztą? Wielu w ogóle nie wiedziało o takim spotkaniu.  Im się nie należy pomoc?

– Zaproszeni zostali przedstawiciele branż, które najbardziej ucierpiały na pandemii – tłumaczył za szefa wiceburmistrz Sebastian Kulesza. – Jest kwarantanna narodowa, nie mamy możliwości organizowana masowych spotkań.

Ratuszowa zamknęła handel

J. Witek pytał o brak reakcji władz, które były zbyt pobłażliwe dla firmy, która w ub. roku ociągała się z remontem ul.Ratuszowej. Przez przedłużającą się o kilka miesięcy  inwestycję, sklepy w pobliskim Rynku czy  Keplera zostały odcięte od klientów.  I część musiało się zamknąć. Wiceburmistrz odparł radnemu, że spotkał się z przedsiębiorcami z Ratuszowej i mieli oni zupełnie inne odczucia.

– Przedsiębiorcy rozumieją, że jest pandemia i stąd to przedłużenie  prac. I bardzo cieszyli się, że ta ulica zostanie zrobiona – odparł S.  Kulesza.

– Panie Sebastianie, na Ratuszowej przez cztery miesiące pracowało dwóch pracowników, więc proszę bajek nie opowiadać! – grzmiał radny Witek. – Ruszyli, gdy burmistrz zaczął straszyć karami, które nie zostały wyegzekwowane. A tak naprawdę uratowaliście tą firmę, kosztem przedsiębiorców z centrum Żagania. Pan tego nie widzi, a handlowcy bardzo ciężko pracują na to, żeby mieć klientów. Niestety, wielu nie wytrzymuje.

Napisz komentarz »