REKLAMA

Kultura, Oświata

Narzeczona i pisanie

Opublikowano 29 stycznia 2021, autor: Michalina Kozarowicz

To dwie największe miłości Michała Sobcińskiego, pisarza, muzyka i nauczyciela.

Michał Sobociński (31 l.) pochodzi z Nowej Soli, mieszka w Żarach. Jest nauczycielem w Katolickiej Szkole Podstawowej i Zespole Szkół Technicznych i Ogólnokształcących w Żaganiu. Uczy historii i angielskiego. Spod jego pióra wyszło wiele opowiadań. Michał jest m.in. autorem książki „Srebrny kruk”. Teraz swoją premierę ma „Antologia. Krawędzie otchłani”, w której jedno z opowiadań napisał Michał. Pod koniec roku możemy wyglądać jego kolejnej książki „Purpurowy byk”.

W rozmowie z Regionalną, pisarz i muzyk opowiada o swoich najnowszych projektach.

Regionalna: Droga do sztuki zaczęła się już dawno temu.

Michał Sobociński, pisarz i muzyk: Pochodzę z Modrzycy pod Nową Solą. Zostałem wychowany jak typowy jedynak. (śmiech) Zawsze wszystko mnie bardzo interesowało. Byłem wokalistą w kilku zespołach, działałem też solowo. Pisanie tekstów to nieodłączny element mojego życia.  W Nowej Soli miałem dostęp do studia, które sam urządziłem. Jestem dość chciwy z natury (śmiech) i gdy podliczyłem ile kosztowałby mnie wynajem, to stwierdziłem, że lepiej zarobić i zorganizować to u siebie.

Jedną z Twoich charakterystycznych cech są dredy. Od dawna je nosisz?

Kiedy poznawałem kulturę reggae, poznałem też historię tej fryzury, jak bardzo jest uduchowiona. Dredy zrobiłem, gdy miałem 14 lat, w 2004 roku. Gdy wróciłem do domu, mama była zrozpaczona, orzekła, że minie tydzień i mi przejdzie. To najdłuższy tydzień w historii.

Po studiach trafiłeś do Żagania jako nauczyciel. Tam też zaczęła się przygoda z pisaniem. Pierwsze inspiracje pochodziły z twórczości Tolkiena i „Władcy pierścieni”. 

Fantastyka operuje pewną symboliką, która zaczyna się zacierać. W czasach PRL fantastyka i science fiction były sposobem do przekazania pewnych treści, których nie można było powiedzieć wprost. Dziś wszystko można powiedzieć, natomiast fantastyka oferuje czytelnikowi takie treści, które nie są powiedziane wprost. Jestem fanem takiego rozwiązania, bo nie lubię, gdy autor prowadzi mnie za rękę. Ja sam staram się tak pisać, oczywiście za pomocą postaci, które kreuje, żeby unikać wtrącania swoich poglądów w usta postaci z moich opowiadań. Ktoś w średniowieczu powiedział tak – nie możemy drukować książek, bo ktoś pomyśli, że wszystko co jest napisane jest prawdą. Z książkami może nie jest tak źle, ale obecnie to się przekłada na internet. Ostatnio zainteresowało mnie naturalistyczne podejście, czego efektem jest moje ostatnie opowiadanie osadzone w Żarach, które ukaże się w Antologii pod koniec lutego.

Dużo emocji i inspiracji do pisania doświadczyłeś podróżując z narzeczoną i jej rodzicami.

Tak. Taką inspiracją była dla mnie podróż do Egiptu. Historia starożytna jest moim konikiem. Dojeżdżając na miejsce autobusem, zobaczyłem ścianę. Ja w środkach transportu śpię. Wtedy też oczywiście zasnąłem. No i budzi mnie narzeczona i mówi – patrz. Otworzyłem oczy i zobaczyłem mur. Podniosłem oczy i jak zobaczyłem tę wielkość, to było coś niesamowitego. Kultura i zaradność arabów zrobiła na mnie przeogromne wrażenie. My w Europie mamy przeświadczenie, że jesteśmy najmądrzejsi. Tymczasem Arabowie są niesamowitą i bardzo barwną historią. Ogromne wrażenie zrobiła też na mnie architektura Rzymu. Dla mnie to był szok kulturowy, bo włosi są bardzo temperamentni i głośni a we mnie jest tyle ognia, co w zgaszonym piecu. Wyzbyłem się tam kilku kompleksów narodowych.

Masz ulubione anegdotki z podróży?

Taką historią przeżyliśmy z moją Joanną w Egipcie. Pewnego wieczoru siedzieliśmy na plaży i patrzyliśmy w morze, w pewnym momencie podszedł do nas arab i zapytał, czy nie chcemy kupić kokainy. Odpowiedziałem,  że nie. Zapytał czynie chcemy marihuany albo haszyszu. Ponownie podziękowaliśmy. Wtedy on zadał mi najbardziej szczere pytanie, jakie mógł wtedy zadać. Dlaczego? U nich to jest legalne tylko alkoholu nie mogą pić. Dla mnie to doskonała historia o różnicach kulturowych, które dla nas są często nie do przejścia.

Nie sprawiasz wrażenia osoby bez temperamentu. Twoja narzeczona na pewno by się z tym nie zgodziła. W Żarach mieszkacie od roku. Tu chcielibyście zostać?

Ślub planujemy na sierpień i mam nadzieje, że nic nie pokrzyżuje naszych planów. Nowy rok szkolny chciałbym rozpocząć już jako zaobrączkowany gołąb. Tu chcemy zostać. Żary to bardzo atrakcyjne miasto. Moja lepsza strona Asia ma tu całą rodzinę. Są bardzo zżyci. Nie wyobrażam sobie ich rozdzielać. Ale nie wykluczam, że za kilka lat chciałbym wyprowadzić się do spokojnej miejscowości pod Żarami. Bardzo lubię kontakt z naturą, palić ognisko, tego mi w mieście brakuje, ale doceniam to, że przyjście do waszej  redakcji z ulicy Śródmiejskiej zajęło mi 5 minut.

Narzeczona jest dla Ciebie bardzo ważna, macie wiele wspólnych pasji.

Miałem niewyobrażalne szczęście, że poznałem się z Joanną. Jestem bardzo trudnym człowiekiem. Gdy zajmuje się swoimi obowiązkami czy aktywnościami, bardzo źle znoszę, gdy mi się przerywa.  Jeżeli ktoś czytał moje opowiadania to wie, że pojawia się tam dużo wątków medycznych, ja się na tym nie znam, ale narzeczona tak. Studiuje medycynę, jest na ostatnim roku. Teściowie również są ze środowiska lekarskiego. Więc Żary będą miały wkrótce nową bardzo zdolną lekarkę. Oboje bardzo lubimy gry planszowe i gry RPG (red. – gra towarzyska oparta na narracji, w której gracze wcielają się w role fikcyjnych postaci). Uwielbiamy czytać. Kiedy ja mam takie flow i piszę, Joanna daje mi czas dla siebie, nie podchodzi, bo wie, że ten lew w tym momencie może warknąć. A tak zrobię swoje w półgodziny i potem jest super. Miałem wyjątkowe szczęście, że ją spotkałem.

Napisz komentarz »