REKLAMA

Kultura, Oświata

Bombowa linia

Opublikowano 29 stycznia 2021, autor: bj

Śmiertelnie niebezpieczne pamiątki z czasów II wojny światowej znalezione zostały już dwukrotnie podczas montażu światłowodów wzdłuż linii kolejowej w Żarach.

We wtorek, 26.01.w rejonie przejazdu kolejowego przy ul. Szpitalnej, pod łyżką koparki ukazała się głowica panzerfausta (to ręczna broń przeciwpancerna, używana w wojsku niemieckim w okresie II wojny światowej).

Od razu został wszczęty alarm. Najmocniej odczuli go pasażerowie.

– Czekałem na pociąg, miał być kilka minut po godz. 18. Usłyszałem zapowiedź, że  opóźniony jest o 40 minut”. Chwilę później został całkiem odwołany. O kolejnym poinformowali, że jest  opóźniony o 60 minut. Dopiero przyjechał pociąg do Wrocławia Głównego ok. godz. 19 – mówi nasz czytelnik, który czekał na dworcu w Żarach.

Strażacy i saperzy

– Informacja o znalezisku wpłynęła do nas po godz. 17. Zostaliśmy poproszeni o pomoc w doświetleniu miejsca i zabezpieczeniu terenu.-mówi sekc. Dawid Lewandowski z Komendy Powiatowej w Żarach.

Na miejsce policjanci wezwali patrol saperski z Krosna Odrzańskiego. – Podczas prac rzeczywiście została odkryta głowica bojowa. Operator koparki miał dużo szczęścia, bo gdyby uderzył w część denną, gdzie znajduje się zapalnik, mogłoby dojść do niekontrolowanej detonacji – tłumaczy st. chor. sztab. Grzegorz Kluk z 21 Patrolu Saperskiego.

Saperzy byli w Żarach zaledwie tydzień wcześniej, 20.01. niemal w tym samym miejscu i również podejmowali podobny element tej samej broni.

Wywieźli i wysadzili

– Niewybuch został przez nas podjęty i będzie przetransportowany w miejsce, gdzie można będzie go bezpiecznie wysadzić-wyjaśnia G. Kluk.

Cała akcja trwała ponad 2  godziny. W tym czasie na trasie Żary-Żagań ruch pociągów został wstrzymany, kierowane one były objazdem przez Jankową Żagańską.

Strzelali tym do czołgów

Kolejne niewybuchy nie dziwią Rafała Szymczaka, historyka i  regionalistę.

– W 1945r., od 13.02. do 20.02. biegła granica walk dokładnie wzdłuż linii kolejowej. Rosjanie byli od strony północno-wschodniej, nacierali od strony Kadłubii, Złotnika i ul. Żagańskiej, Niemcy z drugiej strony. I oni do siebie strzelali – tłumaczy R. Szymczak

W Żarach terenu za torami, w stronę dzisiejszych ogródków działkowych przez tydzień bronił Volkssturm, czyli ludzie starsi i młodzież.

– W rejonie wzgórza winnego walczyli 14 i 15-latkowie. Oni zazwyczaj używali pancerfaustów, bo broń ta była lekka, nie było potrzeba dużo siły, by ją wykorzystać. Należało jednak dość blisko podchodzić, bo zasięg lżejszych, kilkukilogramowych pocisków to było ok. 60 m. Dlatego czołgów bronili fizylierzy, którzy wypatrywali ludzi uzbrojonych w panzerfausty – dodaje.

Broń została

Jak blisko siebie znajdowali się walczący świadczy historia, która wydarzyła się  także wzdłuż żarskich torów.

– W rejonie ul. Przeładunkowej Niemcy nawet przeszli na rosyjską stronę. Bo wiedzieli, że tam stoi  wagon z piwem i je sobie po prostu na swoją stronę przenieśli – tłumaczy R. Szymczak.

Często broń była porzucana, chowana, przysypywana ziemią wskutek wybuchów. Stąd podobnych odkryć może być więcej.

– To sprzęt, który był bardzo tani i Niemcy dużo tego wyprodukowali. Pierwszy czołg T-34 przy ul. Żagańskiej został zniszczony przez nadleśniczego Waldemara Kittkewitza właśnie za pomocą panzerfausta.

Napisz komentarz »