REKLAMA

Samorząd

Za droga szkoła

Opublikowano 29 stycznia 2021, autor: bj

Czy szkołę w Lubanicach będzie prowadzić stowarzyszenie, czy przestanie istnieć?

Nadchodzący rok szkolny może być ostatnim, kiedy Szkoła Podstawowa w Lubanicach podlegać będzie żarskiej gminie. Później może stać się placówką niepubliczną, ograniczoną do najmłodszych klas, a w najgorszym przypadku – może zniknąć w ogóle.

Rozmawiali o tym (22.01.) w Urzędzie Gminy w Żarach radni, nauczyciele, rodzice, urzędnicy i przedstawiciele Stowarzyszenia Oświatowego „Diapazon”.

– Nie ma takiej możliwości, by szkoła mogła funkcjonować tak jak dotychczas. Gdyby Ministerstwo Edukacji dawało subwencję na oddział, nie na ucznia, to nie musielibyśmy się martwić. Tam też jednak potrafią liczyć. A my musimy utrzymać klasę złożoną z 3 uczniów – mówił Leszek Mrożek, wójt gminy Żary.

Nie ma dzieci

Podczas spotkania zaprezentowało się Stowarzyszenie Oświatowe „Diapazon” z Pożarowa (gm. Żagań). Prowadzi ono Szkołę Niepubliczną w Wiechlicach i w Bukowinie Bobrzańskiej. – Wkrótce będziemy podpisywać kolejną umowę – zdradziła Urszula Słomińska, prezeska  Diapazon. Nieoficjalnie  wiadomo, że chodzi o szkołę w Wichowie (gm. Brzeźnica).

Przypomnijmy. Po raz pierwszy temat lubanickiej szkoły pojawił się w związku z rosnącym kosztem utrzymania uczniów. Teraz jest ich 75, ale w roku szkolnym 2022/23 ta liczba spadnie do 58, pod warunkiem, że dzieci zostaną zapisane do Lubanic.

Żeby nie było zdziwienia

-W ciągu najdalej 3 lat musimy podjąć decyzję, żeby nie było potem zdziwienia. Jeżeli szkołę przejmie stowarzyszenie, to ma ono więcej możliwości niż gmina do pozyskiwania funduszy. Do tego oczywiście ma subwencję. Budynki oddajemy za symboliczną złotówkę, z wyposażeniem. Jeśli będą niezbędne remonty, to nikogo nie zostawimy, bo to gminny budynek. Stowarzyszenie będzie musiało zadbać jedynie o bieżące utrzymanie, czyli np. malowanie – tłumaczył L. Mrożek.

– Tak naprawdę dla dzieci i rodziców zmiana nie ma znaczenia. Zajęcia będą nieodpłatne. Rewolucja czeka nauczycieli. Bo jeżeli szkołę przejmuje stowarzyszenie, to oni są zatrudniani nie w ramach Karty Nauczyciela, ale zgodnie z Kodeksem Pracy, obowiązuje ich m.in. 40-godzinny tydzień pracy. – tłumaczyła U. Słomińska.

– Jeżeli gronu pedagogicznemu tak bardzo zależy na utrzymaniu szkoły, to powinno robić wszystko, żeby szkołę ratować -skomentował L. Mrożek.

– Z jakich źródeł finansowania?- Barbara Karpowicz, skarbniczka.

– Nie jesteśmy powołani po to, by zarabiać.  Dlatego nie tylko nauka, ale zajęcia wyrównawcze, egzaminy będą bezpłatne.  – wyjaśniała U. Słomińska.

– Ale co będzie, jeżeli ludzie się będą obawiać, czy po przejęciu szkoły nie zostanie  ona zamknięta i oddadzą dzieci do Żar? -pytała Maria Falkowska, członkini rady sołeckiej z Surowej.

-Mam córkę, która kończy szkołę, ale drugie dziecko ma naukę przed sobą. Chciałabym mieć tę pewność, tak jak większość rodziców, że szkoła będzie przez kolejne lata – dorzuciła Marzena Winecka, matka uczniów i przewodnicząca Rady Rodziców.

-Zawsze istnieje ryzyko. Możemy starać się o dodatkowe źródła finansowania. Ale jeżeli stowarzyszenie nie będzie widziało możliwości prowadzenia szkoły, przekaże ją gminie -odpowiadała U. Słomińska.

Wójt namawiał nie będzie

– To rolą mieszkańców, rodziców, nauczycieli jest wyjście do ludzi. Zachęta, by dzieci tu zostawiać. Ja jako wójt tego nie będę robił, to musi być wasza inicjatywa. -odpowiadał L. Mrożek.

– Organizowaliśmy spotkanie. Ludzie byli za tym, żeby pozostawić szkołę. Przecież z naszej miejscowości gmina ma podatki, z wiatraków. Te pieniądze powinny do nas wrócić, na szkołę – mówił Przemysław Tomaszewski, sołtys.

-Ale o gmina składa się z ponad 20 sołectw. Poza tym z gminnych pieniędzy idą też inwestycje, np. na drogi – odpierał L. Mrożek.

-To, co mamy z podatków od wiatraków, na połowę utrzymania szkoły zresztą nie wystarcza – wspierała go B. Karpowicz.

Korzystają do woli

L. Mrożek  miał całą listę zarzutów do grona nauczycielskiego. – Mając świadomość rosnących kosztów, trzeba oszczędnie gospodarować pieniędzmi. A nie żądać czegoś, bo zawsze było- zajęcia dodatkowe, świetlicę i jeszcze punkt przedszkolny. Czy jak w przypadku zajęć korekcyjno-kompensacyjnych. Najpierw chętnych było kilkadziesiąt osób. Gdy poprosiliśmy o zaświadczenia z poradni, zostało 8. No, ale jak się ludziom mówi, że mogą korzystać do woli, no to korzystają. A godziny lecą. A także kolejne wnioski o podziały grupy na mniejsze. Kolejne godziny i koszty – odpierał wójt.

Trzeba mieć odwagę

Swoje oberwało się dyrektorce: – Jeżeli ktoś się decyduje być dyrektorem to musi  podejmować decyzje. Czasem niepopularne, związane z ograniczeniem, czy zwolnieniem. Jeżeli nie, to może należy się zastanowić, czy dalej mam pełnić tę funkcję.

-Do szkoły dokładamy ok. 700 tys. zł – dorzucała Barbara Gosławska, kierowniczka Centrum Usług Wspólnych.

Roczny koszt funkcjonowania szkoły w Lubanicach (bez nagród, jubileuszy, trzynastek), bez  klasy pierwszej i zajęć dodatkowych, wynosi 692 tys. zł. Klasa pierwsza z trzema zaledwie uczniami kosztuje ok. 92 tys. zł. Do tego 63 tys. zł rocznego wynagrodzenia za zajęcia dodatkowe. Razem to ponad 155 tys. zł.

Napisz komentarz »