REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Ratował, teraz potrzebuje ratunku

Opublikowano 22 stycznia 2021, autor: bj

Był zapaśnikiem, ale zwyciężyła pasja do wody. Ratownikiem WOPR jest w zasadzie od zawsze, czyli od 16 roku życia. Od kilku miesięcy walczy z nowotworem.

Jeszcze nie tak dawno, w chwili zamykania basenów w październiku w związku z epidemią covid19 nie miał pojęcia, że jest chory. Wkrótce niestety się o tym dowiedział.

-Zaczęło się od oddawania moczu z krwią i skrzepami. Badania szybko wykryły tego mojego gagatka – mówi Artur Marczak (50 l.), ratownik i instruktor nauki pływania na basenie „Wodnik” w Żarach.

Dystans do swojej choroby zachowuje, bo wie, że musi walczyć i nie wpadać w panikę. – Choć usłyszałem bez ogródek wydaną diagnozę. To złośliwy rak. Jest duży na 6 cm. Wiadomo na pewno, że uszkodził pęcherz moczowy – dodaje A. Marczak.

Operacje i chemia

W listopadzie przeszedł dwie operacje, a teraz czeka go chemia. -Jestem na środkach przeciwbólowych – wyjaśnia pan Artur.

W tej chwili leki koszt samych leków to ok. 600 zł miesięcznie. Do tego dochodzą dojazdy do Zielonej Góry, do szpitala.

-Autobusem, bo nie stać mnie za bardzo na inny środek transportu. Trudno liczyć, że ktoś będzie mnie stale woził. Ale ostatnio byłem tak słaby, że myślałem, że pod tę górę do szpitala nie podejdę-tłumaczy.

Musimy mu pomóc!

Najgorsze jest to, że pan Artur musi się liczyć z tym, że po zakończeniu chemii czeka go operacja usunięcia pęcherza moczowego. Dla ratownika i instruktora wodnego to jak wyrok. Bo wówczas lekarze będą musieli zastosować stomię. – Czyli worek. To nosi się na brzuchu. To ja w ogóle bym nie mógł pracować, uczyć ratowników, a także prowadzić kursy pływania-tłumaczy, starając się nie tracić nadziei.

-Istnieje nowatorska alternatywna metoda, które pozwoli mu po zakończeniu terapii wrócić na basen, ale jeżeli jej nie zastosuje, nigdy już nie będzie mógł być instruktorem czy ratownikiem-dopowiada Krystyna Adamenko z fundacji „Pięknolesie”, która zorganizowała zbiórkę na portalu zrzutka.pl na rzecz pana Artura. Fundacja współpracuje z WOPR, bo organizuje zajęcia nauki pływania dla dzieci.

-Szansą dla mnie jest zrobienie takiego pseudopęcherza w jelicie.  Wtedy mógłbym pracować tak, jak do tej pory-marzy pan Artur.

-Dlatego zwracamy się do wszystkich, którzy tak jak my bardzo czekają na kolejne zajęcia z Arturem, aby wsparli finansowo jego leczenie-prosi K. Adamenko.

A. Marczak nie liczy, ile razy brał udział w wyciąganiu osób, które się topiły. Ale ma inną statystykę. -Brałem udział w 7 porodach. Jeden to w zasadzie sam odebrałem. Tak się zdarzało, gdy panie nad wodą zaskakiwała akcja porodowa-tłumaczy.

Teraz on sam liczy na pomoc i zaangażowanie innych. I na to, że dzięki temu będzie mógł wrócić do zdrowia i ukochanej pracy.

Każdy, kto chce pomóc w leczeniu A. Marczaka może to robić za pośrednictwem portalu zrzutka.pl ( id: 7bv2j8) – Zbieramy na leczenie naszego instruktora i ratownika WOPR Artura Marczaka.

Napisz komentarz »