REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Awantura o parafialne psy

Opublikowano 22 stycznia 2021, autor: Filip Pobihuszka

Nowy proboszcz pozbył się starych psów mieszkających na parafii. – Bałem się – tłumaczy. Dwa dorodne owczarki niemieckie musiały więc jechać aż na Pomorze. – To nie po chrześcijańsku – mówi kobieta, która przygarnęła zwierzęta. I wiesza na księdzu psy.

Sześć lat temu na parafii w Bytomiu Odrzańskim pojawiły się dwa owczarki niemieckie – Baster i Sara. Kupił je ówczesny proboszcz, zmarły niedawno ks. Ireneusz Łuczak.

– Ale to nie były jego prywatne psy, tylko takie… parafialne. Pilnowały posesji – mówi jeden z mieszkańców Bytomia.

W listopadzie ubiegłego roku proboszcz zmarł, a na jego miejsce, w grudniu, pojawił się nowy. Ks. Krzysztof Cochła zadecydował, że psy muszą zniknąć. I polecił kościelnej znaleźć im nowy dom. Ogłoszenie pojawiło się w internecie i szybko trafiło przed oczy Marzeny Malarczyk, która mieszka w maleńkiej wiosce aż na Pomorzu, 400 kilometrów od Bytomia Odrzańskiego. Dziś psy są już u niej. Zawiózł je tam jeden z mieszkańców.

Potraktował psy jak śmieci

– Biuro Ochrony Zwierząt zamieściło ogłoszenie na prośbę pani kościelnej. A, że znam szefową BOZ, to szybko dowiedziałam się o sprawie – wyjaśnia. – Nie działam w żadnym stowarzyszeniu, żadnej fundacji. Od lat moją pasją jest ratowanie owczarków niemieckich. Jak je zobaczyłem, piękne psy z rodowodem to było jasne, że muszę im pomóc – opowiada.

– Te psy były tam od zawsze. Opiekowała się nimi kościelna i tak naprawdę ksiądz nie musiał przy nich nic robić. Tymczasem ledwo przyszedł i od razu wprowadził swoje porządki. A na pożegnanie nie kupił im nawet paczki karmy – mówi.

Nie po chrześcijańsku

Pani Marzena w ocenie zachowania księdza, nie owija w bawełnę. – Uważam, że proboszcz postąpił bardzo nieludzko. Nie po chrześcijańsku. Potraktował psy jak śmieci. Uważam, że facet, który jest bliżej Boga powinien mieć w sobie więcej empatii niż zwykły Kowalski – mówi. – Miałam podobne sytuacje, jasne, ale nigdy nie zdarzyło mi się, żebym przejęła psy z parafii – dodaje.

Kobiecie wtórują osoby ze środowiska adopcyjnego. – Jak można pozbyć się bezdusznie psów, które zostawił po sobie poprzedni proboszcz? Niektórzy z twoich parafian, wzorem św. Franciszka, szanują swoich braci mniejszych i w ich oczach stracisz bardzo dużo – napisała internautka Donia. Takich głosów jest więcej.

Baster ma mocny charakter

Owczarki w domu tymczasowym na Pomorzu oczekują na adopcję. W międzyczasie oba psiaki zostały umówione do fryzjera, a Baster dodatkowo na kastrację. – One na pewno znajdą dom – przekonuje pani Marzena.

– Okazuje się, że Baster ma mocny, dominujący charakter i będzie potrzebował naprawdę kogoś z jajami. Raz na mnie skoczył, ale już się dogadaliśmy. Ale ogólnie mają fajne charaktery, nie są wypaczone. A że Baster jest dominujący? Każdy pies potrafi taki być – opowiada.

Ja do piesków nic nie mam

Charakter Bastera był chyba tym, co zaważyło na decyzji proboszcza. – Ja się tam bałem wchodzić, dla mnie to były obce pieski. I to nie malutkie – mówi ks. Krzysztof. I… dziękuje za zainteresowanie sprawą. – Ten Baster to mnie trochę chwycił. Nie moje te pieski, więc podziękowałem. – wyjaśnia.

Ksiądz broni się, że krzywdy zwierzętom nie zrobił, bo przecież „ludzie też zmieniają domy”. – Ja tylko poprosiłem, by znaleźć dla nich jakieś miejsce. I tyle.  – przekonuje.

A że ludzie się oburzają? Takie ich prawo. Ale ja nie mam 20 lat, żebym się w to bawił – kwituje ksiądz.

„Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili”

Mt 25, 40

Napisz komentarz »