REKLAMA

Gospodarka

Ledwo wiążą koniec z końcem

Opublikowano 15 stycznia 2021, autor: Piotr Piotrowski

Przez przedłużający się lockdown właściciele żagańskich, żarskich i szprotawskich hoteli, pensjonatów oraz dyskotek mają duże kłopoty.

Zbigniew Czmuda, właściciel hotelu w Wiechlicach koło Szprotawy przyznaje, że przez kolejny lockdown w okresie świąteczno-noworocznym ilość klientów spadła mu praktycznie do zera.

– Klienci odwołali zaplanowane na ten czas spotkania rodzinne, musieliśmy im zwrócić pieniądze za zabawę sylwestrową, na którą mieliśmy sto procent obłożenia – mówi. – Polska naśladuja w obostrzeniach np. Niemców, przedłużając lockodown, tyle, że w przeciwieństwie do nich nie idzie za tym konkretna pomoc finansowa. Ciągle czekamy na konkrety w sprawie kolejnej tarczy antykryzysowej. Nabór wniosków rusza dziś (piątek, 15 stycznia), tymczasem dalej nie ma regulaminu, wedle jakich kryteriów będzie przyznawana ta pomoc. Póki co, żadnego z 34 pracowników nie zwolniłem, a pomoc z poprzedniej tarczy starczyła na krótki okres. Za to bank z polskim kapitałem wypowiada podmiotom z branży turystycznej umowy na kredyty obrotowe, co jest swoistym paradoksem, w kontekście tak podkreślanego przez polski rząd wsparcia dla przedsiębiorców czasie pandemii. Nie wiem, jak długo potrwa jeszcze lockdown w branży turystyczno – gastronomicznej, ale wygląda to coraz gorzej.

W podobnym tonie wypowiada się Wojciech Gozdawa – Dydyński, współwłaściciel żarskiej dyskoteki „Emporium” i pizzerii „Havana”. – Nas jako pierwszych zamknęli już w marcu tamtego roku i pewnie, jako ostatni się otworzymy.  Za chwilę będzie rok, jak dyskoteka i pub stoją zamknięte na cztery spusty. Mimo to, nikogo nie zwolniliśmy z bratem, z kilkunastoosobowej załogi zatrudnionej na etat nikt nie stracił pracy. W przeciwieństwie do innych przedsiębiorców, mamy o tyle dobrą sytuację, że utrzymujemy załogę i dwa lokale z pieniędzy, jakie zarabiamy w innych biznesach – podkreśla. – Tyle że, bez konkretnej pomocy z kolejnej tarczy, naprawdę będzie trudno utrzymać dalej tylu pracowników.  Jeśli będzie ona tak słaba i krótkotrwała, jak poprzednia, będziemy musieli zredukować załogę.

Straty liczy również Jarosław Bartosz, właściciel Pensjonatu „Bartosz” w Żaganiu.

– Pensjonat stoi praktycznie pusty.  Super jest, jak mamy kilku żołnierzy, którzy czasami śpią u nas w ramach wyjazdów służbowych To raptem 2% naszych możliwości – wylicza przedsiębiorca. – Nie było zabawy sylwestrowej ani świątecznych spotkań rodzinnych. Mimo to, utrzymujemy 8-osobowy personel, dzięki dochodom z innych działalności. Myślę, że ten rok nie może być już gorszy. Wielu by nie przetrwałoby takiej sytuacji.

Napisz komentarz »