REKLAMA

Aktualności, Zdrowie

Ratownicy szukali szczepionek. Znaleźli w Szprotawie

Opublikowano 15 stycznia 2021, autor: Michał Szczęch

– Szpital zaszczepi swoich informatyków, elektryków i osoby sprzątające, a pracownikom pogotowia każą czekać – alarmuje Robert Górski, lekarz Pogotowia Ratunkowego w Zielonej Górze. – Takie są procedury – odpowiada zielonogórska lecznica. Z odsieczą przybył szpital ze Szprotawy.

– Michał Dworczyk, szef Kancelarii Premiera, na początku stycznia zapowiadał, że do niedzieli (10.01) wszyscy medycy w Polsce zostaną zaszczepieni. To utopia ? komentuje Robert Górski, lekarz z Pogotowia Ratunkowego w Zielonej Górze. We wtorek pojechał do szpitala w Szprotawie. – Tam, z kolegami z zielonogórskiego pogotowia, mogłem się zaszczepić – zaznacza.

– Zaszczepiliśmy swoich pracowników, dlatego, jako szpital węzłowy, zaczęliśmy szczepić pracowników służby medycznej z innych placówek, którzy się do nas zgłosili – informuje Marta Pióro, rzeczniczka prasowa grupy Nowy Szpital prowadzącej placówkę w Szprotawie. – Na szczepienie tacy pracownicy mogli się zgłaszać do 14 stycznia. Do tej pory zaszczepiliśmy 317 pracowników. Na piątek zaplanowaliśmy kolejnych 40 szczepień, a na przyszły tydzień 180.

– W Szpitalu Uniwersyteckim w Zielonej Górze nie było na to szans, żebyśmy się zaszczepili, bo w pierwszej kolejności szczepią tam swoich pracowników, których jest bardzo dużo ? w tym momencie Górski podkreśla, że chodzi nie tylko o personel medyczny, ale też o całą administrację. – Władze szpitala stwierdziły, że zaszczepią nas dopiero, gdy zaszczepią między innymi informatyków, księgowość, pracowników gospodarczych. A przecież to my, czyli pracownicy pogotowia, wciąż nie możemy czuć się bezpieczni. To my jesteśmy na pierwszej linii frontu w walce z pandemią. To my jedziemy do zakażonych pacjentów.

Górski sytuację kwituje jednym słowem: – Absurd!

Takie procedury

– Wszyscy pracownicy szpitala zostali zakwalifikowani do tak zwanej grupy zerowej, która ma otrzymać szczepionki w pierwszej kolejności – komentuje Sylwia Malcher-Nowak, rzeczniczka zielonogórskiej lecznicy. Zaznacza, że takie wytyczne wystosował rząd, dla całego kraju. Że przecież kontakt z zakażonym, bezpośredni lub pośredni, mają nie tylko medycy, ale też inne zatrudnione osoby. ? Odgórne przepisy nie określają jednak, w jakiej kolejności mają być szczepione osoby z tej grupy. W każdej placówce medycznej, także u nas, jest ona ustalana indywidualnie ? podkreśla.

Szpital mógłby szczepić tygodniowo ponad pół tysiąca pracowników, na tyle jest przygotowany, a wtedy zaszczepienie całej kadry poszłoby sprawniej. ? W początkowej fazie otrzymywaliśmy mniej dawek, niż składaliśmy zapotrzebowanie, bo zaledwie po 75. W kolejnych transzach ta liczba się stopniowo zwiększała ? informuje Malcher-Nowak. Pierwszą transzę zgodną ze złożonym zapotrzebowaniem, czyli 270 dawek zielonogórski szpital dostał dopiero w poniedziałek 4 stycznia, w następnej było 540 dawek. Teraz zawnioskowali o 720.

Lecznica ma do zaszczepienia ponad 1300 pracowników, bo tylu się zgłosiło. Każdy musi przyjąć dwie dawki szczepionki. Władze szpitala szacują, że w takim tempie wszystkich pracowników zaszczepią dopiero za kilka tygodni. Osób, które będą zaszczepione w szpitalu w dalszej kolejności (w tym ratownicy medyczni z pogotowia, jeśli się zgłoszą) jest prawie dwa tysiące. Więc personel medyczny spoza lecznicy, w tym ratownicy, musi czekać. No chyba, że ratownicy, tak jak Górski, znajdą placówkę, która ich poratuje.

– Są na terenie województwa mniejsze szpitale węzłowe, które już zaszczepiły swoich pracowników i mogą szczepić medyków z innych placówek – kwituje Malcher-Nowak.

Dyrektor pogotowia:

– Zapomnieli o nas

W Lubuskiem są dwa pogotowia, które składają się na stację wojewódzką – w Zielonej Górze i Gorzowie Wielkopolskim. W jednym i drugim jest problem.

– Szpitale dostają szczepionek tyle, co kot napłakał – komentuje Andrzej Szmit, dyrektor pogotowia w Gorzowie. – Jestem w kontakcie z prezesami szpitali, żeby nie okazało się, że zaszczepi się na przykład magazynierów, którzy oczywiście są ważni, a nie zaszczepi się pracowników pogotowia. Jak zwykle o nas zapomnieli, choć przecież to my jesteśmy grupą najbardziej obciążoną ryzykiem spotkania z pacjentem niezdiagnozowanym – podkreśla Szmit. – Poprosiłem pana Ostroucha, prezesa szpitala w Gorzowie, żeby ujęto nas jak najszybciej. Bo to władze szpitala podejmują decyzje w tym zakresie. To są ich wewnętrzne regulacje.

Po interwencji dyrektora Szmita, szpital gorzowski zaczął szczepić gorzowskich ratowników. – Otrzymaliśmy możliwość zaszczepienia w miejsce tych pracowników szpitala, którzy się zapisali, ale się nie stawili.

Mleko się wylało 

„Jest mi bardzo przykro, że władze Szpitala Uniwersyteckiego w Zielonej Górze nie chciały w pierwszej kolejności zaszczepić pracowników Pogotowia Ratunkowego w Zielonej Górze, żałośnie tłumacząc się przy tym, że najpierw szczepionkę dostaną wszyscy pracownicy szpitala” ? skomentował Górski tuż po zaszczepieniu, na swoim profilu na Facebooku. „Serdecznie dziękuję naszym przyjaciołom z Nowego Szpitala w Szprotawie za pomoc w tej trudnej sytuacji i zaproszenie” – skwitował swój wpis.

„Nie wykluczam, że gdyby wpłynął do nas oficjalny wniosek np. kierownictwa pogotowia o możliwość wcześniejszego zaszczepienia personelu medycznego tej jednostki, zostałby rozpatrzony pozytywnie” – to fragment oświadczenia Marka Działoszyńskiego, prezesa zarządu Szpitala Uniwersyteckiego, które wydał po wpisie Górskiego, gdy mleko już się wylało. Wcześniej nikt takich szczepień ratownikom nie oferował.

Kto za co odpowiada?

Pogotowie podlega marszałkowi (jest dla stacji wojewódzkiej pogotowia organem tworzącym) i wojewodzie (w zakresie działań merytorycznych).

Marszałek ma nadzór finansowy, przydziela dotacje. „Natomiast za system ratownictwa medycznego w województwie, czyli w jaki sposób jest on zorganizowany, za ilość stacji pogotowia, ratowników, karetek, system powiadamiania –  za to odpowiada wojewoda” – informują w marszałkowskim.

– Ratownicy medyczni są uwzględnieni w grupie zero – upiera się Karol Zieleński, dyrektor biura wojewody lubuskiego. – Za szczepienie grupy zero odpowiedzialne są szpitale węzłowe, mamy ich w województwie 18. O kolejności szczepień w grupie decyduje dysponent szczepionki. Wojewódzki koordynator szczepień zna sprawę. Problem zostanie rozwiązany – tyle Zieleński.

Jedni odsyłają do drugich

W marszałkowskim zwracają uwagę, że nie odpowiadają za „ustalanie kolejności szczepień, zakup szczepionek, ani ich dystrybucję”. Odsyłają do Ministerstwa Zdrowia.

Do ministerstwa odsyła też dyrektor Szmit. – Ci, którzy narzucają system rozwiązań prawnych, zapominają, że przecież istnieje medycyna ratunkowa, czyli wojewódzkie stacje pogotowia, która nie jest związana ze szpitalami, jest samodzielna – zauważa Szmit. – Największym błędem było to, że minister zdrowia nie wyodrębnił specjalnej puli szczepionek dla takiego ratownictwa. A wystarczyło wyodrębnić dla naszych zespołów na przykład dziesięć procent szczepionek wysyłanych szpitalom.

Co na to ministerstwo?

– Za organizację szczepień na terenie szpitala odpowiada jego zarząd, w związku z powyższym pracownicy sektora ochrony zdrowia np. ratownicy medyczni powinni zgłaszać swoje uwagi co do organizacji szczepień na terenie Szpitala Uniwersyteckiego w Zielonej Górze bezpośrednio do koordynatora szczepień – informują w ministerstwie i… odsyłają do Narodowego Funduszu Zdrowia.

Co na to fundusz?

Twierdzą, że wszystko jest pod kontrolą. Gdy pytamy w środę, czy w takim razie ratownicy medyczni mają szukać szczepionek na własną rękę, nie potrafią odpowiedzieć.

Napisz komentarz »