REKLAMA

Polityka

W roli głównej: Łukasz Mejza!

Opublikowano 15 stycznia 2021, autor: Sławomir Janusz

Wszystko wskazuje na to, że fanów lokalnej polityki czeka serial pt. „Poseł czy marszałek? Możliwe, że potrwa nawet trzy miesiące.

Ł. Mejza ochrzcił się swego czasu Frankiem Underwoodem lubuskiej polityki. Dla niewtajemniczonych, to główny bohater serialu „House o cards”, w którego wcielił się Kevin Spacey. Żeby zostać prezydentem USA Underwood posuwa się do oszustw, manipulacji, a nawet morderstwa. Nie wiadomo, gdzie lider Bezpartyjnych Samorządowców dostrzegł  podobieństwo, ale pewne jest jedno – szykuje nam serial ze sobą w roli głównej. Mija już drugi tydzień i wciąż nie wiadomo, czy pójdzie do Sejmu, czy zostanie w sejmiku.

– Piłka jest wciąż w grze – mówi sam zainteresowany. Co to oznacza? – Na stole jest opcja zostanie marszałkiem. Jest także opcja pójścia do Warszawy, czyli opcja posłowania – tłumaczy.

Zdradza, że z Sejmu już dzwonili i dopytywali, co postanowił. Nie kwapi się jednak do objęcia mandatu. – Usłyszałem w kancelarii Sejmu, że nie mieli jeszcze nigdy takiego przypadku. Wszystkim zależało, żeby jak najszybciej objąć mandat, a ja powiedziałem, że wykorzystam ustawowy czas – mówi. Jaki? Ile będzie zwlekał? Tego nie chce powiedzieć.

– Wiem, że niektórzy rządzący w województwie dostają depresji w oczekiwaniu na moją decyzję, ale spokojnie, mam ekspertyzy prawne i wiem, na co mogę sobie pozwolić – dodaje.

Tłumaczy, że decyzja nie jest łatwa. – Jestem przedsiębiorcą i dobrze sobie radzę w biznesie, więc nie przebieram nogami, żeby się znaleźć w Warszawie. Najważniejsze jest dobro województwa lubuskiego i moja decyzja będzie uwzględniała przede wszystkim ten interes – mówi Ł. Mejza. 

Zapowiada, że pojawi się na najbliższej sesji sejmiku. 

 

Robi szum

O tych ekspertyzach powiedział także liderom PSL. Podobno wynika z nich, że ma trzy miesiące na objęcie mandatu. Ludowcy liczą jednak na to, że sprawa rozwiąże się do końca stycznia.

W Platformie nie mają aż tyle optymizmu. Słychać głosy, że trzeba się przygotować na dłuższy serial.

– Od ponad pół roku widzimy różne PR-owe zagrywki pana Mejzy. Kolejny raz zrobi szum wokół siebie. Wykorzysta zainteresowanie mediów, pogra mandatem ile się da, a na koniec ucieknie do Warszawy – przewiduje jeden z radnych PO.

Nikt na poważnie nie traktuje jego słów o odebraniu władzy Elżbiecie Polak.

– Jeszcze nie wykroili takiego województwa, w którym Łukasz Mejza mógłby zostać marszałkiem. Nie wystarczy być młodym i dużo mówić – komentuje Marek Cieślak, radny PO.

Żeby odwołać marszałek E.Polak przede wszystkim potrzebne byłyby głosy PiS. Radni tej partii mówią jednak, że na nic takiego się nie szykują.

– Gdyby miało dojść do zmian w zarządzie, to byłyby konsultacje w klubie, a takich nie ma – mówi Tadeusz Ardelli, radny PiS. – To jest oczywiste, co robi Ł. Mejza. Podobnie było jak miał Covid. Też rozgłaszał to wszędzie. Dba o swój wizerunek – dodaje radny.

W PiS słyszy się, że gdyby mieli obalać marszałek Polak, to chcieliby żeby jej miejsce zajął ktoś z ich ugrupowania.

 

 Jest coś takiego jak przyzwoitość

Marek Ast, szef lubuskiego PiS: – Nie widzę powodów, żeby prowadzić jakieś rozmowy z panem Mejzą. Rozumiem, że jak ktoś startuje z listy jakiejś partii, to później jest w jej klubie. Nic mi także nie wiadomo na temat propozycji, żeby pan Mejza miał zostać marszałkiem. Nie prowadzimy żadnych rozmów na temat odwołania obecnej pani marszałek – mówi.

Czesław Fiedorowicz (PSL), były przewodniczący sejmiku: – Ł. Mejza jest politykiem, który często mówi o szacunku do wyborców. Jeżeli głosowali na niego wyborcy PSL, to każda inna decyzja, niż wybór klubu PSL w Sejmie, będzie kompletną utratą wiarygodności. Jest coś takiego jak przyzwoitość i mam nadzieję, że on wie, co to znaczy – komentuje były przewodniczący.

 

Kubicki chce go w sejmiku

W kuluarach mówi się, że „posłowanie”, to marzenie Mejzy, ale jednocześnie wielu polityków dodaje, że jego wyprowadzka do Warszawy nie jest na rękę Januszowi Kubickiemu, prezydentowi Zielonej Góry. – Kubicki chciałby, żeby Mejza został w sejmiku, bo on mu jest niepotrzebny w parlamencie. Trafi tam jako niezależny poseł. PiS może by go przygarnął, gdyby był senatorem, bo w Senacie każdy głos się liczy, ale w Sejmie zajmie miejsce w opozycji. Możliwe więc, że dostanie jakąś intratną propozycję w Zielonej Górze. On ma ogromne długi. Dobra praca mu się przyda – mówi jeden z lubuskich posłów.

Jak czytamy w oświadczeniu majątkowym Ł. Mezja ma 150 tys. zł oszczędności. Jego firma Future Wolves (agencja marketingowa/PR) miała w ub. roku 442 tys. zł przychodu. W Grono Sportowa Spółka Akcyjna zarobił 35,8 tys. zł, z diety radnego miał 28,8 tys. zł, a z „działalności wykonywanej osobiście” – 83,1 tys. zł. W oświadczeniu podał, że wziął 13 pożyczek na łączną kwotę blisko 700 tys. zł. Pod koniec roku po korytarzach urzędu marszałkowskiego zaczęły krążyć informację, że komornik zabiera mu dietę. Sam radny mówi, że to bzdury i plotki. Spytana o sprawę Marzena Toczek, rzecznik prasowa urzędu marszałkowskiego odpisała, że: „zajęcia komornicze Pana Radnego to dane wrażliwe, które nie są informacją publiczną i nie podlegają udostępnieniu”.

Napisz komentarz »