REKLAMA

Sport

Ależ emocje! Wojskowi górą

Opublikowano 15 stycznia 2021, autor: Piotr Piotrowski

Siatkarze Sobieskiego Żagań wygrali z Astrą Nowa Sól po tie-breaku, choć mogli zainkasować trzy punkty. – Najważniejsze jest zwycięstwo – mówi trener Krzysztof Dobek.

Mecze Sobieskiego z Astrą to już drugoligowy klasyk. Od lat są emocjonujące i często kończą się w pięciu setach. Tak też było w sobotnich derbach (9.01.), w żagańskiej Arenie. Początek należał do gości, którzy wypracowali sobie nieznaczną przewagę (11:8). Żąganianie szybko wyrównali. Po udanych akcjach Piotra Sajdaka i Huberta Mańko wyszli nawet na prowadzenie 12:11. To był jednak tylko przebłysk. Równiej grali goście i znów odskoczyli na kilka punktów. Przy stanie 18:23 trener „wojskowych” Krzysztof Dobek wziął czas. Reprymenda pomogła, bo Sobieski odrobił część strat, doprowadzając do stanu 22:24 (as serwisowy  Łukasza Jurkojcia). Ostatnie słowo jednak należało do Astry.  Drugi set to koncert gry żaganian i pewna wygrana, do 17. Po niesamowitej walce punkt za punkt, Sobieski wygrał również trzeciego seta, do 23. Gdy w czwartym prowadził już 18:15, wydawało się, że zgarnie całą pulę. Nic z tego. Wiktor Zasowski wziął czas, rotował składem. To poskutkowało. Nowosolanie nie tylko dogonili żaganian, ale i świetnie finiszowali, wygrywając seta do 23.

Ogromny niedosyt

O wszystkim zadecydował więc tie-break, w którym Sobieski prowadził już 8:3. Astra jednak nie odpuściła. Doprowadziła do remisu 9:9.  W tym momencie z dobrej strony pokazał Hubert Mańko, który przechylił szalę zwycięstwa na korzyść miejscowych. Ale MVP meczu został Mikołaj Głowacki, który w Sobieskim dał świetną zmianą za słabiej tego dnia dysponowanego Patryka Mendla.

– Wiedzieliśmy, że w tym sezonie nikt nie zdobył żagańskiej twierdzy. My byliśmy blisko. Szkoda, że nie wykorzystaliśmy sytuacji w trzecim secie, a także w tie-breaku – powiedział po meczu Wiktor Zasowski, trener Astry. – Po wygranym pierwszym secie i dobrej grze w przyjęciu, w połowie drugiego coś się zacięło. Kolejne odsłony to walka punkt za punkt. W czwartym secie, przy stanie 13:16 dobre zmiany dał Kępski za Goltza, Ruciński za Sławnikowskiego a Polus za Skibickiego, dzięki czemu wróciliśmy do meczu i doprowadziliśmy do remisu. Podobny challenge zaliczyliśmy w tie-breaku, trochę asami serwisowymi, trochę karmieni błędami rywala, odrobiliśmy pięć punktów straty.  Przy stanie 9:9 mieliśmy szanse wyjść na prowadzenie, ale Marcin Brzeziński nie wybronił ważnej piłki, po chwili popełniliśmy kolejne błędy.

Ogromny niedosyt po meczu czuł Krzysztof Dobek, trener Sobieskiego. – Szkoda, bo trzy punkty były na wyciągnięcie ręki. Gdybyśmy zgarnęli komplet, mielibyśmy już cztery punkty przewagi nad Astrą, a tak będzie nerwowo do końca rundy zasadniczej – mówi. – Poza pierwszym setem, każdy kolejny był pod naszą kontrolą. Szkoda, że straciliśmy ją w czwartym secie, przy stanie 18:15. Zaczęliśmy psuć proste zagrywki, pogubiliśmy się w odbiorze. Jakby tego było mało, Astra nie mając już nic do stracenia, stuknęła nam trzy asy serwisowe. Świetną zmianę dał Mikołaj Głowacki, który zastąpił Patryka Mendla.

Emocjonujący finisz

Zasowski dodaje, że Astra będzie chciała się zrewanżować Sobieskiemu w play-off. Wszystko wskazuje na to, że obie drużyny spotkają się w pierwszej fazie finałowych rozgrywek. Do końca rundy zasadniczej zostało jeszcze pięć spotkań. Pytanie tylko, kto będzie miał przewagę parkietu? Póki co, ma ją Sobieski, który po tych derbach ciągle jest drugi, a Astra – trzecia, ze stratą dwóch punktów. – My już nie możemy przegrać w rundzie zasadniczej , za to liczymy na potknięcie żaganian, którzy mają trzy trudne mecze na wyjazdach – podkreśla szkoleniowiec Astry, W. Zasowski.  – Zrobimy wszystko, aby nie stracić drugiej lokaty. Oby tylko omijały nas zachorowania i kontuzje. Na wyjazdach będzie ciężko, szczególnie w Oławie, gdzie trudno się nam gra na niskiej, ciasnej salce – mówi K. Dobek, trener WKS-u.

A już w najbliższą sobotę, 16 stycznia Sobieski zagra na wyjeździe, w Wałbrzychu a Astra – u siebie, z Bielawianką Bielawa.

WKS Sobieski Arena Żagań – MKST Astra Nowa Sól 3:2 (22:25, 25:17, 25:23, 23:25, 15:12)
WKS Sobieski: Sajdak, Mańko, Mendel, Jurkojć, Draczyński, Kołodziejczyk, Kukla oraz Strzałkowski, Głowacki
Astra: Sławnikowski, Goltz, Skibicki, Brzeziński, Witkiewicz, Nożewski, Odwarzny oraz Polus, Kępski, Trzeciak, Ruciński
Napisz komentarz »