REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Sylwester w czasach zarazy

Opublikowano 31 grudnia 2020, autor: mk

Domówka, zabawa w klubie, huczna miejska impreza albo sylwestrowo-noworoczny wyjazd, najchętniej w góry. Tak witaliśmy nowy rok w poprzednich latach. Wszystko zmieniła pandemia koronawirusa, a przedsiębiorcy mogą doliczyć kolejny ważny dla ich biznesów dzień, który przyniesie im tylko straty.

W tym roku możemy zapomnieć o wspólnej zabawie sylwestrowej. Nie pójdziemy powitać Nowego Roku na rynku, nie pójdziemy też na sylwestrowy bal. W poniedziałek (28.12)  rozpoczęła się narodowa kwarantanna – ponownie zamknięte zostały galerie handlowe, wciąż nam nie wolno pójść do restauracji, gastronomia może pracować tylko na dowóz i na wynos. Zamknięte pozostają dyskoteki i kluby nocne. W zgromadzeniach może uczestniczyć maksymalnie 5 osób, taki sam limit obowiązuje w przypadku organizowania domówek, do tego limitu nie wlicza się domowników.

– To nie tylko kwestia sylwestra. – mówi Ireneusz Gozdawa-Dydyński, współwłaściciel pizzerii „Havana” i dyskoteki „Emporium” w Żarach. – Już nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem. Cały rok jest stracony. Wszystko jest zamknięte od marca. Tradycyjne żarskie miejsca spotkań są pozamykane. Wiele osób mnie pyta, czy jeszcze wrócimy z imprezami. Oczywiście, że wrócimy, jak tylko to będzie możliwe. Jedne branże oberwały mocniej, inne mniej. Jak w każdym biznesie, sztuką jest przetrwać kryzys, bo na to, co się dzieje, nic nie poradzimy. My od kilku lat nie organizowaliśmy już hucznych zabaw sylwestrowych, więc nie odczujemy tego aż tak dotkliwe, mimo wszystko smutno jest patrzeć na to, co się dzieje wokół – mówi I. Gozdawa- Dydyński.

Pandemia Covid-19 jest poważnym wyzwaniem dla branży gastronomicznej. Eksperci szacują, że w wielu lokalach zyski spadły nawet o 90%, a blisko 30% lokali może nie przetrwać kryzysu i na stałe zniknie z kulinarnej mapy. Zdanie potwierdzają lokalni przedstawiciele sektora.

– Straty są po prostu ogromne – mówi Marek Janków, właściciel hoteli w Żarach i Iłowej. – Cały sezon uważam, za stracony. Nad sylwestrem już się nawet specjalnie nie rozczulam, to po prostu taka wisienka na torcie tego wszystkiego, co nas spotkało w tym roku. Ludzie jednak są dość zdyscyplinowani, nie mieliśmy telefonów, czy może jednak organizujemy jakiegoś sylwestra – mówi M. Janków. 

W „Dworku Bogumiłów” tradycyjnie odbywały się bale sylwestrowe na około 100 osób.

– Przykro mi, że w tym roku nic z tego – mówi Alina Czajkowska, właścicielka dworku. – Co roku organizowaliśmy bale, już od wielu lat. Była orkiestra, jedzenie. Może niektórzy zdecydowali się na łamanie przepisów i robią sylwestra, ale to nie w naszym stylu. Mam nadzieję, że przyszły rok będzie już normalny i wszyscy odetchniemy z ulgą, że możemy pracować. I przyszłoroczny sylwester będzie już naprawdę huczny – dodaje restauratorka.

Tutaj też krucho

Nie tylko sektor gastronomiczno-rozrywkowy przeżywa kryzys. Branża „piękna” również liczy straty przez zakazanie sylwestrowych imprez.

– Przed sylwestrem zaczynałam makijaże od bardzo wczesnych godzin porannych do samego wieczora – mówi Ewelina Wasiukiewicz, makijażystka i stylistka brwi z Żagania. – Teraz praktycznie nikogo nie maluję. Rozmawiałam z koleżankami z branży, mówią to samo, zero fryzur, zero makijaży. 90 % mniej klientek, jeżeli chodzi o sylwestra w porównaniu z zeszłym rokiem. Ludzie nigdzie nie wychodzą, nie stroją się. Wiele moich koleżanek po fachu musiało zmienić pracę. Zatrudniły się w sklepach, bo nie było ich już stać na utrzymywanie firm – wyjaśnia makijażystka.

Dostanie się do fryzjera pod koniec roku zazwyczaj trzeba było zaplanować z kilkutygodniowym wyprzedzeniem. W tym roku terminarze nie są już tak napięte.

– Obostrzenia jako takie nie dotykają nas bezpośrednio. Po 28 grudnia u nas nic się nie zmienia – mówi Beata Korczyńska, właścicielka Studio Beata Korczyńska z Żar. – Nie wpłynęło to w drastyczny sposób na spadek zainteresowania usługami, klientki, które dbają o swój wizerunek, będą o niego dbały nadal. Można jednak zauważyć, że ze względu na niepewny okres i redukcje w niektórych branżach, część klientek zaczęła dokładniej planować wydatki. Największa zmiana to sam sylwester. W tym roku panie nie pójdą na bale, więc nie mamy w tym dniu czesań. W znacznie gorszej sytuacji są branże które zostały zamknięte na głucho – dodaje B. Korczyńska. 

Napisz komentarz »