REKLAMA

Polityka

Za, a nawet przeciw?

Opublikowano 31 grudnia 2020, autor: bj

Podobno niektórym wystarczy trochę techniki i już się gubią. Nie wiadomo, czy tak było z pochodzącym z Jasienia Robertem Dowhanem, senatorem. Pewne jest jednak, że podczas zdalnego głosowania, choć miał poprzeć projekt ustawy, to głosował dokładnie odwrotnie.

Senatorem jest od niemal dekady, bo od 2011 r., ale na niewiele się to zdało, gdy przyszło zagłosować za projektem ustawy własnej formacji, czyli Koalicji Obywatelskiej.

Robert Dowhan, bo o nim mowa, zaliczył podczas grudniowego głosowania sporą wpadkę, bo choć był „za”, to wcisnął „przeciw”. Przy przewadze koalicji i jeszcze jednym sprzeciwie klubowego kolegi, Adama Szejnfelda, senatorowie do kosza wyrzucili własny projekt ustawy.

Chodziło o przepisy dotyczące pracodawców, którzy zatrudniają minimum 50 osób, u których może powstać rada pracowników. Epidemia niekiedy utrudnia ich działalność, dlatego parlamentarzyści wpadli na pomysł, żeby niektóre zasady nieco poluzować. Pracowali nad tym w pocie czoła przez 5 miesięcy. Pochylały się nad nim aż trzy komisje, projekt miał już za sobą pierwsze, a nawet drugie czytanie. Jak po grudzie zaczęło iść podczas trzeciego, czyli tuż przed skierowaniem go do Sejmu.

Miało być „za” albo odwrotnie

Wówczas dwóch senatorów Koalicji Obywatelskie, R. Dowhan i A. Szejnfeld, poparło odrzucenie projektu. Rządząca Senatem opozycja ma zaledwie dwa głosy przewagi, a dodatkowo dwóch senatorów nie głosowało. Projekt przepadł.

O sprawę pytamy R. Dowhana.

– Nie, nie. Ja zagłosowałem za, ale to miało być właśnie przeciw. Albo… odwrotnie… Mieliśmy być przeciw, a później za – zastanawia się i poprawia samego siebie, tłumacząc zawiłości senackiej „kuchni” R. Dowhan. I dodaje: –  No… system zawiódł, bo się zawiesiło okienko. I stukałem w okienko i się odhaczyło nie tak, jak powinno. Po prostu tak bywa. Złośliwość rzeczy martwych. Przez 8 lat się nie pomyliłem, a tu się pomyliłem. Nie miało to jakiegoś katastrofalnego znaczenia wizerunkowego, ale nie powinienem się pomylić. Ale czasami sprzęt zawodzi przy tych zdalnych głosowaniach. Zdarzają się takie rzeczy, że ucieka zasięg, zawiesza się system albo znika okienko. A u nas cofnąć w systemie nie można. Bo było już po zakończeniu głosowania przez marszałka – tłumaczy.

Od razu wykonał telefon.

– Przeprosiłem chłopaków. Po nowym roku spróbujemy do tego znowu podejść – kończy R. Dowhan.

Napisz komentarz »